Chwilę po odebraniu statuetek laureaci pojawiają się w specjalnym press roomie, gdzie spotykają się z dziennikarzami i odpowiadają na pytania, dotyczące kulis powstawania nagrodzonych produkcji. Artur Zaborski, który był na konferencji prasowej z twórcami dźwięku do filmu "F1", relacjonuje dla nas, co powiedzieli laureaci.
Na konferencji obecni byli: Gareth John, Al Nelson, Gwendolyn Yates-Whittle, Gary Rizzo i Juan Peralta.
Jakie były reakcje widzów w kinach po premierze filmu? Jakie to uczucie móc dzielić to doświadczenie ze swoimi bliskimi, kiedy produkcja trafia już do kin?
Juan Peralta: - Jestem ogromnym fanem Formuły 1, więc to pytanie dokładnie oddaje to, co czułem. Trochę się denerwowałem, bo przenosiliśmy dźwięk Formuły 1 do kina - a nikt wcześniej nie słyszał tego w taki sposób. Kiedy zobaczyłem reakcję publiczności, byłem niesamowicie szczęśliwy. To po prostu bardzo zabawny, ekscytujący film i widzowie naprawdę się w niego wciągnęli. Wtedy poczułem, że cała ta praca była tego warta.
Dziękuję za to, że w ostatnim roku przyciągnęliście tak wielu widzów do kin. Powiedzcie coś o tym, jak ważne jest dla was doświadczenie kina i długi okres wyświetlania filmu wyłącznie w kinach.
Gary Rizzo: - To było wspaniałe. Chcemy szczególnie podziękować Jerry'emu Bruckheimerowi, Joe Kaczynskiemu i Apple. Film wszedł do kin w czerwcu. Nie trafił na VOD aż do jesieni, a na Apple pojawił się dopiero w grudniu. To film zrobiony przez twórców, którzy wierzą w doświadczenie kina - i przez studio, które to doświadczenie wspiera. Jesteśmy bardzo wdzięczni, że mogliśmy być częścią tego procesu.
Widzowie przychodzący na film o Formule 1 mają już w głowie określone dźwięki, bo oglądają wyścigi w telewizji. Jak udało wam się odtworzyć autentyczny dźwięk F1, a jednocześnie nadać mu filmowy charakter i spełnić oczekiwania fanów?
Gareth John: - To niesamowite doświadczenie próbować odtworzyć coś takiego. Każdy zna brzmienie transmisji telewizyjnej Formuły 1, ale my chcieliśmy podnieść je na poziom kinowego widowiska. Chcieliśmy zachować autentyczność sportu i jednocześnie trafić zarówno do fanów F1, jak i do szerokiej publiczności. To zawsze jest balans - ile komentarza zostawić z transmisji, ile dodać z nagrań komentatorów jak Crofty czy Brundle, a ile opowiedzieć poprzez efekty dźwiękowe, aktorów i dialogi. Musieliśmy też zadbać o dynamikę i emocje scen.
Gary Rizzo: - Warto też wspomnieć o Dolby Atmos, które pozwoliło stworzyć naprawdę immersyjne doświadczenie. Chcieliśmy, żeby było ekscytująco - ale nie za głośno. Intensywnie - ale wciąż czytelnie. Każdego dnia podejmujemy setki takich decyzji jako projektanci dźwięku, supervisorzy i mikserzy. I najwyraźniej suma tych wszystkich decyzji doprowadziła nas tutaj.
Czy dźwięk samochodów ma w sobie pewną muzykalność? A jeśli tak, czy trudno było zsynchronizować go z muzyką w filmie?
Gary Rizzo: - Ja uważam, że każdy dźwięk ma w sobie muzykalność. Ma rytm albo tonalność. W tym filmie - razem z Garethem i jego nagraniami samochodów - właściwie orkiestrowaliśmy te dźwięki w ścieżce dźwiękowej. Pracowaliśmy równolegle z muzyką Hansa Zimmera i z reżyserem. Samochody mają osiem biegów - brzmią jak: ba-ba-ba-ba-ba-ba-ba-ba - prawie jak skala muzyczna. Dlatego bardzo świadomie wykorzystywaliśmy rytm i tonację tych dźwięków, żeby budować emocje historii. Tak więc tak - zdecydowanie jest w tym muzykalność.
Wszystkie informacje na temat Oscarów znajdziecie w naszym serwisie specjalnym Oscary 2026!









!["Miłość, która zostaje" [trailer]](https://i.iplsc.com/000MJ7PR9UMKWWUK-C401.webp)




