Wyścig między "Jedną bitwą po drugiej" i "Grzesznikami" był wyrównany do samego końca. Oba otrzymały nagrody za scenariusz - Anderson za adaptowany, a Coogler za oryginalny. Pierwszy film wyróżniono za montaż, ale zaraz drugiemu przyznano statuetkę za zdjęcia. Anderson otrzymał tytuł najlepszego reżysera, a chwilę później Michael B. Jordan został najlepszym aktorem pierwszoplanowym. Chociaż to twórca "Jednej bitwy po drugiej" zabrał ze sobą najważniejszą nagrodę, słusznie zauważył, że w tak mocnym zestawieniu, jak tegoroczne, trudno mówić o wygranych i przegranych.
Oscary zmieniły swój charakter?
O Oscary walczyło kino autorskie - obok Andersona i Cooglera nominacjami wyróżniono Joachima Triera, Josha Safdie i Chloé Zhao. Szanse na statuetki miały także filmu Guillermo del Toro, Yorgosa Lanthimosa i Klebera Mendonçy Filho. Wydaje się, że po latach poszerzania grona Akademii o nowych członków spoza Stanów Zjednoczonych porzuciliśmy w końcu czasy, gdy jej nagrody wędrowały do produkcji realizacyjnie sprawnych, ale bezpiecznych i niewyróżniających się pokroju "Jak zostać królem" lub "CODY". Cieszy także, że po 11 nominacjach swoje trzy złote rycerzyki otrzymał Anderson - twórca, który kino ma we krwi, a jego każde kolejne dzieło zachwyca aspektami technicznymi oraz nieoczywistymi portretami postaci. Natomiast Coogler skończył ze statuetką za scenariusz oryginalny. Wydaje się jednak pewne, że kiedyś i on otrzyma Oscara za reżyserię i film.
Oscary 2026. Wśród aktorów wygrali faworyci
W kategoriach aktorskich triumfowali nagrodzeni wcześniej przez Gildię Aktorów Michael B. Jordan, Amy Madigan i Sean Penn, a przede wszystkim Jessie Buckley, której "Hamnet" przyniósł wszystkie pomniejsze wyróżnienia. Pozostali laureaci nie mogli być do końca pewni wygranej. Szczególnie Jordan, który na czoło wyścigu po Oscara za pierwszoplanową rolę męską wysunął się na ostatniej prostej. Jego podwójna rola jest świetna i godna każdej nagrody. Bardzo pomógł mu jednak jego główny konkurent, Timothée Chalamet, którego nachalna kampania przyniosła skutek odwrotny od zamierzonego.
Oscary 2026. Netflix z siedmioma statuetkami
Z rozdania na pewno są zadowoleni włodarze Netfliksa. Dostępny na platformie streamingowej "Frankenstein" otrzymał trzy statuetki w kategoriach technicznych. Natomiast "K-popowe łowczynie demonów" zdobyły dwie - dla najlepszej animacji pełnometrażowej i piosenki. Należy dodać do tego wygrane za krótkometrażowe dokument "Wszystkie puste pokoje" i fabułę "Śpiewacy". Cyfrowy gigant chyba nigdy nie miał tak udanego rozdania Oscarów.
Oscary 2026. Conan O'Brien nie zawiódł
Co najważniejsze, mimo dodanej 24. kategorii (za casting) gala się nie dłużyła. Conan O'Brien udowodnił w zeszłym roku, że potrafi tchnąć życie w skostniałą formułę i na szczęście w tym razem również udała mu się ta sztuka. Jego przerywniki i monologi, między innymi w przerysowany sposób starające się dotrzeć do młodszego widza, autentycznie bawiły, a jeśli nie, to przynajmniej nie żenowały. Podobnie z występami gwiazd wręczających statuetki. Sam byłem zaskoczony, jak dobrze wypadł na przykład skecz aktorek z obchodzącego swe 15 urodziny filmu "Druhny".

Oscary 2026. Wspomnienie legend kina
Nie brakowało także poważniejszych i wzruszających momentów. Te pojawiły się przede wszystkim w sekwencji upamiętniającej zmarłych ludzi kina. W czasie ostatnich 12 miesięcy odeszli między innymi Catherine O'Hara, Val Kilmer i Robert Duvall. Troje twórców otrzymało dłuższe pożegnanie. Pierwszym był Rob Reiner, który w grudniu 2025 roku został zamordowany wraz ze swoją żoną. Jego sylwetkę przedstawił Billy Crystal, długoletni przyjaciel i częsty współpracownik. O Diane Keaton mówiła aktorka Rachel McAdams. Z kolei Roberta Redforda, aktora, reżysera, producenta i założyciela festiwalu w Sundance, wspominała Barbra Streisand.
Oscary 2026. O polityce nie mówimy wprost
Nie obyło się bez polityki. Prezenterzy i zwycięzcy odnosili się do wielu kwestii nie wprost. Jednak można było bez trudu wywnioskować, że część dowcipów O'Briena lub wręczającego Oscary Jimmy'ego Kimmela była wymierzona w obecnego lokatora Białego Domu. Nie brakowało jednak jasnych deklaracji, głównie ze strony zwycięzców w kategoriach dokumentalnych, którzy wskazali na problem kontroli sprzedaży broni oraz propagandę i toczące się na świecie konflikty. Jednocześnie nikt z wielkich gwiazd nie chciał nazywać rzeczy po imieniu. Wyłamał się jedynie wręczający Oscara dla filmu międzynarodowego Javier Bardem.
Oscary 2026. Conan, wróć!
Za nami udana oscarowa gala z naprawdę mocnym zestawieniem nominowanych filmów. Przy okazji jako pierwsza od dawna miała jakieś zakończenie - w tym wypadku nawiązujące do "Jednej bitwy po drugiej". Nie zdziwię się, jeśli O'Brien zostanie poproszony o powrót w następnym roku.














