Na ekranie pojawił się jako jeden z "cudownych reżyserów lat 70." obok takich nazwisk, jak Steven Spielberg, Martin Scorsese, Francis Ford Coppola czy George Lucas. Całe to pokolenie Nowego Hollywood przyniosło kinu amerykańskiemu świeżość. De Palma wyróżniał się w tym gronie przede wszystkim jako specjalista od thrillerów i kryminałów, choć jego filmografia jest znacznie bardziej różnorodna.
Brian De Palma zaczynał od krótkich metraży
Brian De Palma dziś kończy 85 lat. Urodził się 11 września 1940 roku w Newarku w stanie New Jersey w USA. Swoją karierę zaczynał w wieku 20 lat od filmów krótkometrażowych. Warto wymienić takie tytuły jak "Icarus" (1960), "Woton's Wak" (1961), "Jennifer" (1964) czy "The Responsive Eye" (1966).
Pierwsze sukcesy przyniosła mu satyryczna komedia z końca lat 60. - "Pozdrowienia", za którą zdobył Srebrnego Niedźwiedzia na Berlinale. W tamtym okresie rozpoczął też współpracę z młodym Robertem De Niro, obsadzając go w kilku filmach. Jednak prawdziwą popularność zdobył dopiero w latach 70., gdy zrealizował filmy "Cześć, Mamo!" (1970), "Obsesja" (1976) i "Carrie" (1976) - horror oparty na powieści Stephena Kinga. Był to przełom zarówno dla reżysera, jak i kina grozy. Film do dziś uchodzi za jeden z najlepszych w historii gatunku.

Następna dekada przyniosła serię tytułów, które ugruntowały jego pozycję mistrza suspensu. "W przebraniu mordercy" (1980), "Wybuch" (1981) czy "Świadek mimo woli" (1984) udowodniły, że De Palma potrafi bawić się konwencją thrillera, równocześnie składając hołd Hitchcockowi i rozwijając własny, rozpoznawalny styl.
"Człowiek z blizną", "Nietykalni" i inne klasyki reżysera
Równolegle reżyser zwrócił się ku kinu gangsterskiemu. Jego "Człowiek z blizną" (1983) z Alem Pacino, choć początkowo podzielił krytykę, z czasem urósł do rangi kultowego klasyka. To film brutalny i niezwykle wpływowy - inspiracja dla wielu artystów. Zresztą De Palmę niejednokrotnie krytykowano za wszechobecną przemoc i rozbierane sceny w filmach, lecz on zdawał się tym nie przejmować.
Kolejny sukces przyniósł mu film "Nietykalni "(1987), gdzie wystąpili Kevin Costner, Sean Connery i Robert De Niro. W latach 90. De Palma zdecydował się nakręcić "Ofiary wojny" (1989) - dramat wojenny opowiadający o działaniach amerykańskich żołnierzy w Wietnamie. Trzy lata później debiutowało "Życie Carlita" (1993), czyli melancholijna opowieść gangsterska z Alem Pacino i Seanem Pennem, często uznawana za jeden z jego najbardziej dojrzałych filmów. W 1996 roku De Palma wszedł w świat blockbusterów, reżyserując pierwszą część "Mission: Impossible". Film odniósł ogromny sukces finansowy i rozpoczął jedną z najpopularniejszych serii w historii kina akcji.

Jednak nie wszystkie jego projekty spotykały się z takim uznaniem. "Czarna Dalia" (2006) - ambitna adaptacja powieści Jamesa Ellroya - miała mieszane recenzje. Jeszcze gorzej przyjęto "Domino" (2019), który uznano za najsłabszy w jego karierze. Krytycy w wielu filmach zarzucali mu zbyt otwarte naśladowanie Hitchcocka i innych twórców. Doczekał się łatki "kopiarza". Sam reżyser wielokrotnie podkreślał, że cytowanie i przetwarzanie cudzych motywów to świadoma praktyka artystyczna, a nie brak oryginalności.
85-letni Amerykanin planuje więcej?
W 2024 roku w wywiadzie dla "Vulture" reżyser zaskoczył wyznaniem, że planuje kolejne filmy. Wszyscy myśleli wtedy, że 84-letni reżyser przeszedł na artystyczną emeryturę. Zapowiedział "Sweet Vengeance" oraz "Predatora". "Planuję nakręcić jeszcze jeden film. Właśnie jesteśmy w trakcie castingu. Do czasu aż tego nie zrobimy, nie mogę wam powiedzieć, o czym będzie opowiadał. Będę bardzo szczęśliwy, gdy w końcu to ogłoszę" - zdradził w rozmowie.

Zobacz też: To oni zdecydują, kim będą laureaci 50. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni










