Informację o śmierci Roberta Redforda przekazała jego rzeczniczka prasowa Candi Berger. W oświadczeniu dla prasy zaznaczyła ona, że gwiazdor zmarł "w swoim domu w Sundance w górach Utah - miejscu, które kochał, otoczony tymi, których kochał. Będzie nam go bardzo brakowało". "Rodzina (Redforda - przyp. red.) prosi o uszanowanie jej prywatności" - dodała.
Złoty chłopiec z Kalifornii
Robert Redford urodził się 18 sierpnia 1936 roku w kalifornijskiej miejscowości Santa Monica. Debiutował na teatralnych deskach w 1959 roku w sztuce "Tall Story", ale przełom w karierze przyszedł dopiero dekadę później. Rola w filmie "Butch Cassidy i Sundance Kid", w którym wystąpił w duecie z Paulem Newmanem, sprawiła, że okrzyknięto go gwiazdą.
"Moje życie stanęło na głowie - przyznał po latach. - Odkrycie, że pociągam kobiety, było wspaniałe. Dlatego zacząłem na co dzień grać przystojniaka z ekranu. Popłynąłem, zachłysnąłem się popularnością" - dodał.
Gdy jednak coraz częściej oferowano mu role uwodzicieli, zaczęło to niepokoić Redforda. Po występie w kinowej adaptacji "Boso w parku" (1967) przylepiono mu łatkę "złotego chłopca z Kalifornii" i wówczas zbuntował się. Odrzucił świetnie zapowiadające się propozycje udziału w "Kto się boi Virginii Wolf" i "Absolwencie", by zawalczyć o zmianę wizerunku. Nie chciał grać stereotypowych przystojnych blondynów, choć później w wywiadach żartował, że z "Absolwenta" zrezygnował, bo "nikt nie uwierzyłby, patrząc na niego, że w wieku 21 lat miał problem ze zdobyciem dziewczyny".
Dopiero, gdy wyrobił sobie nazwisko po udziale w innych projektach, zgodził się powrócić do ról kochanków i amantów. Nigdy nie były to jednak role schematyczne i łatwe. W 1974 roku zagrał tytułowego "Wielkiego Gatsby'ego" w słynnej adaptacji powieści F. Scotta Fitzgeralda, do szaleństwa zakochanego w pięknej Daisy (Mia Farrow). Pięć lat później wykreował na dużym ekranie postać biednego Sonny'ego Steele'a, który rozkochuje w sobie dziennikarkę w "Elektrycznym jeźdźcu". A w 1985 roku podbił serce Meryl Streep jako tajemniczy myśliwy Denys Finch Hatton w oscarowym "Pożegnaniu z Afryką". Dwa ostatnie tytuły wyreżyserował Sidney Pollack, z którym Redford uwielbiał pracować.
Aktor, reżyser, producent, twórca Sundance
Na co dzień jednak gwiazdor skutecznie unikał podobnych propozycji, tym bardziej jeśli nie krył się za nimi tak dobry scenariusz, jak w którymkolwiek z wyżej wymienionych projektów. Zamiast roli typowego przystojniaka, wolał spróbować swoich sił jako zbiegły skazaniec w "Obławie" (1966) Arthura Penna u boku Marlona Brando. Ze swoim wizerunkiem zerwał ostatecznie dopiero w kultowym westernie "Butch Cassidy i Sundance Kid" (1969) George'a Roya Hilla. To właśnie ten film, w którym po raz pierwszy zagrał u boku Paula Newmana, w krótkim czasie jego najlepszego przyjaciela, wyniósł Redforda na szczyt. Jako bandzior-rewolwerowiec Sundance Kid umocnił swoją pozycję gwiazdy, która przyciąga tłumy widzów do kin i aktora, który znakomicie wciela się w role nieoczywistych, inteligentnych, nieco cynicznych bohaterów, budzących pomimo swoich wad wielką sympatię.
W 1973 roku Newman i Redford znów spotkali się na planie, a za kamerą ponownie stanął George Roy Hill. Wspólnie stworzyli "Żądło", kultową dziś komedię gangsterską, za którą Redford otrzymał swoją jedyną aktorską nominację do Oscara.
Mimo że legendą kina stał się głównie jako aktor, Redford największe sukcesy odnosił bowiem jako reżyser. Od początku nie ukrywał, że jego zapał i ambicja nie ograniczają się jedynie do występów przed kamerą, dlatego chciał także stawać po jej drugiej stronie. Od 1980 roku udawało mu się to regularnie. Zawsze tworzył kino takie, jakie chciał oglądać, zapadające w pamięć i zgodne z jego poglądami. "Wierzę, że sztuka zawsze będzie potrzebna. Ona dokumentuje świat i sprawia, że ludzie zaczynają myśleć, dziwić się i pytać. A o to przecież chodzi" - mówił.
Jego szczerość i umiejętność wydobywania z aktorów emocji, przyczyniła się do tego, że za swój reżyserski debiut, dramat "Zwyczajni ludzie", otrzymał statuetkę Oscara dla najlepszego reżysera, a sam film nagrodzono wyróżnieniem w kategorii najlepszy film. Opowieść, oparta na motywach powieści Judith Guest, była skromną historią chłopaka, który nie radzi sobie ze stratą starszego brata. Jak zdradzał po latach Redford, o mały włos, a nie trafiłaby ona na ekrany - hollywoodzkie wytwórnie wytrwale odmawiały aktorowi, gdy przychodził do nich z projektem. Zgodził się dopiero szef Paramount Pictures, Barry Diller. Gdy jednak wreszcie doszło do realizacji projektu, sukces był oszałamiający.
Redford wyreżyserował dziesięć filmów, wśród nich takie tytuły, jak "Rzeka życia" (1992), "Quiz Show" (1994, kolejne oscarowe nominacje) czy "Spisek" (2010). W przeciwieństwie do Clinta Eastwooda czy Woody'ego Allena, którzy w swoich dziełach pojawiają się regularnie jako aktorzy, Redford wystąpił jedynie w trzech własnych filmach: "Zaklinaczu koni" (1998) oraz we wspomnianych: "Regule milczenia" i "Ukrytej strategii". Powód? Jak mówił: "Jako reżyserowi, nie podoba mi się Redford jako aktor; jako aktorowi, nie podoba mi się Redford jako reżyser".
W 1995 r. w rankingu magazynu "Empire" Redford znalazł się na czwartym miejscu na liście 100. najseksowniejszych gwiazd filmowych w historii kina. Sam twierdzi, że bardzo nie lubi, gdy do jego wyglądu przywiązuje się zbyt dużą wagę. "Co to w ogóle za różnica, jak ja wyglądam? Kogo to obchodzi? Najpierw prasa rozpisywała się na temat tego, jaki jestem przystojny. Teraz wszyscy na potęgę liczą moje zmarszczki. Na szczęście mnie samego nigdy nie obchodził mój wygląd" - powiedział w jednym z wywiadów.
W 2002 roku Redford otrzymał honorowego Oscara za całokształt twórczości. Na statuetce, którą otrzymał, umieszczono napis: "Aktor, reżyser, producent, twórca Sundance, źródło inspiracji dla niezależnych i innowacyjnych twórców kina na całym świecie". Dla wybitnego artysty, jakim jest Redford, kino nigdy nie było jedynie sztuką. Było także formą wyrazu i szansą dzielenia się swoimi wartościami. Gwiazdor prywatnie jest wielkim działaczem w kwestiach ochrony środowiska naturalnego, środowisk LGBT i losu rdzennych Amerykanów, głośno walczy również w obronie demokracji i podstawowych praw człowieka. Jego filmy, zarówno te w których występuje, jak i te, które tworzy, biorą udział w tej batalii. "Aktywność polityczna to część mojego życia i część filmów, które staram się robić. Ale nie chcę popierać żadnych ideologii, kino musi przewyższać politykę" - deklarował w jednym z wywiadów.
Pożegnanie z kinem
W 2018 roku Redford poinformował, że przechodzi na aktorską emeryturę. Pożegnaniem z kinem miał być film "Gentleman z rewolwerem". "Nigdy nie mów nigdy... Doszedłem jednak do wniosku, że to będzie dla mnie koniec kariery aktorskiej. Po tym [filmie] przejdę na emeryturę, ponieważ robię to, odkąd skończyłem 21 lat. Pomyślałem, że to wystarczy" - aktor zadeklarował w rozmowie z "Entertainment Weekly".
Zobacz również:
- Ostatnie lata przyzwyczaiły nas do Redforda w bardziej nobliwym wydaniu, jako aktywnego seniora, zabierającego z ekranu głos w kwestiach polityki ("Ukryta strategia", "Truth"), ekologii i woli przetrwania ("Wszystko stracone", "Piknik z niedźwiedziami"), sporadycznie romansującego z kinem stricte rozrywkowym ("Kapitan Ameryka: Zimowy żołnierz") i familijnym ("Mój przyjaciel smok"). Pokryta zmarszczkami twarz, lata doświadczenia, bogata działalność artystyczna, wykraczająca daleko poza aktorstwo, idą takiemu wizerunkowi w sukurs. Ale Redford wciąż ma tę iskrę, charyzmę, które wyniosły go na szczyt wraz z kreacjami w takich filmach, jak "Butch Cassidy i Sundance Kid", "Żądło", "Trzy dni kondora" czy "Wszyscy ludzie prezydenta" - pisała w recenzji "Gentlemana z rewolwerem" Dagmara Romanowska.
I dodawała: "Jeżeli żegnać się z kinem, to tylko w najlepszym stylu, szczególnie po sześćdziesięciu latach oszałamiającej kariery".







!["Kill Bill: The Whole Bloody Affair" [trailer]](https://i.iplsc.com/000M7ZJRXAOM05P7-C401.webp)

!["Samotnik" [trailer]](https://i.iplsc.com/000M7YV6R21WK3RJ-C401.webp)



