Nieszablonowe poczucie humoru i dystans do siebie
Przed seansem nie znałem twórczości Evy Victor, choć kojarzyłem jej rolę w serialu "Billions". Victor zdobyła popularność absurdalnymi satyrycznymi filmikami publikowanymi na Twitterze (dziś X), które szczerze polecam. Pokazują, jak ciekawe i nieszablonowe poczucie humoru ma reżyserka i scenarzystka "Sorry, Baby".
Nie wiem, czy Eva Victor byłaby urażona za określanie ją żeńskim zaimkiem. Sama przedstawia się zaimkami Oni/Jej, ale podczas wywiadu (wkrótce na portalu), jaki miałem przyjemność przeprowadzić przez zoom z nią i partnerującymi jej na ekranie Naomi Ackie i Lucasem Hedgesem, całą trójkę rozbawił stojący za moimi plecami pluszowy Eric Cartman. "Kocham Cartmana!" - krzyknęła Eva Victor. Cartman to najbardziej rasistowska i homofobiczna postać "South Park", więc mniemam, że Victor ma do siebie spory dystans.

"Sorry, Baby": trauma i spora dawka inteligentnego humoru
"Sorry, Baby" został wyprodukowany przez Barry’ego Jenkinsa, zdobywcę Oscara za "Moonlight" i jednego z najważniejszych twórców społecznie zaangażowanego amerykańskiego kina niezależnego. Firma Pastel, której reżyser jest jedną z twarzy, wyprodukowała też znakomity "Aftersun" Charlotte Wells. Warto przywołać ten film w kontekście debiutu Victor. Oba dotykają tematu traumy i depresji w sposób subtelny i jednocześnie przenikliwy. Victor potrafi na dodatek podlać całą opowieść sporą dawką inteligentnego humoru.
Victor wciela się w Agnes, której stało się coś złego. Z pozoru wszystko jest OK. Agnes zaczyna pracę wykładowcy na zacnej uczelni w Nowej Anglii, którą nie tak dawno sama kończyła. Jest to dla niej spełnienie marzeń. W teorii. Przyjaźni się od czasów studiów z Lydie (Naomi Ackie), która właśnie jej ogłasza, że jest w ciąży. To kolejny powód do świętowania. Agnes i Lydie łączy wyjątkowa więź, co obie aktorki doskonale wygrywają. Wspólne sceny Ackie i Victor, która nie ma przecież wielkiego aktorskiego doświadczenia, emanują naturalnością i wyjątkową chemią. Jednocześnie ich relacja jest podszyta ukrytym smutkiem, którego przyczyny powoli poznajemy w nielinearnej narracji, pomysłowo prowadzonej przez Victor.
Co więc stało się Agnes, że nawet po wielu latach, gdy spełnia zawodowe i przyjacielskie ambicje, a na dodatek na jej drodze pojawia się uroczy facet Gavin (Lucas Hedges), doświadcza ona ataków paniki i nie potrafi do końca zaufać otoczeniu? Victor sprawnie przeprowadza nas przez świat skrzywdzonej kobiety. Skrzywdzonej w sposób wcale... niespektakularny. To krzywda, jaką kobiety muszą zbyt często przeżywać w samotności, bo jest ona tak powszechna i zbanalizowana. Victor ma wyostrzoną percepcję i świetnie reżysersko rozgrywa kilka scen. Intymna scena w wannie z Gavinem czy ostra jak brzytwa riposta Ackie przy kolacji zapadają na dłużej w pamięć.

Szczerze i bez wyrachowania
"Sorry, Baby" mimo ciężaru, jaki ze sobą niesie, jest filmem... lekkim i przyjemnym. Momentami popada nawet w delikatny slapstick, ale mnie ta gatunkowa frywolność poruszyła.
Victor mówi o brutalnym świecie szczerze i bez wyrachowania, co działa na korzyść całej opowieści. Życie jest komediodramatem i krzywym zwierciadłem z naklejką krindż. Jego akurat tutaj nie brakuje. Podkreśla absurd wszystkiego, przez co Agnes musi przejść. Jest to absurd wyjęty ze wspomnianych internetowych filmików Victor. Kilka razy głośno więc wybuchnąłem śmiechem. Nieźle jak na film o traumie.
Warto śledzić nie tylko aktorską karierę Victor, ale przede wszystkim jej drogę reżyserską i scenopisarską. Kto wie, czy nie narodził nam się talent na miarę wczesnego Woody'ego Allena. Choć może przez jego życie prywatne nie jest to najlepsze porównanie w tym konkretnym przypadku.
8/10
"Sorry, Baby", reż. Eva Victor, USA 2025, USA, Hiszpania, Francja 2025, dystrybutor: Forum Film, premiera kinowa: 29 sierpnia 2025 roku.












