Bolesne rozliczenie z przeszłością
Kleber Mendonça Filho nakręcił film z obawy o stan dzisiejszej demokracji, potrzeby uwolnienia brazylijskiego narodu z kolektywnej amnezji, w której tkwi od lat. "Tajny agent" to zatem coś więcej niż sezonowe odkrycie - to jawny sprzeciw wobec bolsonaryzmowi i żarliwy apel do ludu, elegia dla ofiar dyktatury i bolesne rozliczenie się z niechlubną przeszłością swojego ukochanego kraju. Przeszłością tuszowaną, romantyzowaną i falsyfikowaną, na którą filmowiec z odwagą kieruje dziś uwagę całego świata. Nie powinien więc dziwić fakt, że w Stanach Zjednoczonych ery Trumpa, kraju równie podzielonym jak ojczyzna reżysera, nie nagrodzono opowieści tak otwarcie piętnującej totalitaryzm i jego maluczkich wyznawców.
Scenariusz do "Tajnego agenta" powstawał pod rządami Jaira Bolsonaro i jego armii, gdy Puszcza Amazońska stała w płomieniach, a kraj pogrążał się w korupcji i kryzysie gospodarczym. Nietrudno dostrzec zatem, że historia Armando (Wagner Moura), prześladowanego przez system naukowca i eksperta technologicznego, stanowi rewers rzeczywistości politycznej, w której Bolsonaro na masową skalę ograniczał wolność akademicką, blokował stypendia naukowe i obcinał budżety uniwersytetom. Dziś Kleber Mendonça Filho, syn historyczki i dziennikarz z wykształcenia, od prawicowej opozycji słyszy groźby i zarzuty, że dał się przez rząd przekupić, mimo że publiczne finansowanie kultury to wymóg zapisany w konstytucji i większość fabuł opłacanych jest tam właśnie z kieszeni państwa. Wrogom "Tajnego agenta" nie zależy jednak na prawdzie, a tę - nie tylko o Brazylii przeszłej, ale i dzisiejszej bez cenzury pokazuje w swoim filmie Filho.
Historia zatacza koło
Brazylia, 1977 rok. Na zlepionej od potu skórze czuć palące słońce, a w powietrzu chaotyczną energię karnawału i słodkawy zapach zgnilizny. Śmierć baluje tu z mieszkańcami do upadłego, a to wszystko dzięki pracowitości gangów i oprychów na zlecenie (licznik to już 91 ofiar). Na własne oczy widzi to Armando, który wstępując na stację benzynową w drodze do Recife, natyka się na przykryte kartonem zwłoki mężczyzny. Nad ciałem postrzelonego złodziejaszka od kilku dni latają muchy i dzikie psy, a policji nadal brak - skarży się klientowi bezradny sprzedawca. Jego słowa wywołują wilki z lasu - na stację wjeżdża policyjny patrol zwabiony widokiem żółtego volkswagena beetle i hipisowskiej brody Armando. Niespodziewana rewizja kończy się nader "szczęśliwie": konfiskatą ostatniego papierosa, którego bohater wręcza z ulgą skorumpowanym funkcjonariuszom. Mężczyzna odjeżdża, a trup jak leżał, tak leży.
W scenie tak osobnej i immersyjnej, że mogłaby być samodzielnym krótkim metrażem, brazylijski filmowiec wprowadza widzów w swoisty trans, błyskotliwie grając z ich oczekiwaniami. Gdy w tle słychać sambę, a kadr jaskrawi się kolorami żółci, zieleni i niebieskiego nikt nie spodziewa się przecież, że oko kamery zatrzyma się na brudnych stopach jakiegoś nieboszczyka. Ikoniczne dla filmu otwarcie niesie za sobą również zaskakująco aktualne konotacje polityczne. W wywiadzie dla Screen Slate Filho wspominał, że ta sama policja drogowa w 2022 roku zatrzymywała obywateli w drodze do lokali wyborczych, by skutecznie uniemożliwić im głosowanie. Historia zatacza koło i właśnie o tym opowiada "Tajny agent".
Azyl dla galerii osobowości
Bohater z gulą w gardle kontynuuje podróż do rodzinnego Recife, dziękując losowi, że uniknął aresztowania. Prześladowany przez reżim mężczyzna ukrywa się bowiem przed Henrique Ghirottim - wpływowym pracownikiem federalnym i mafiozem, który z dnia na dzień odebrał mu wszystko, co kochał. Armando należał niegdyś do ludzi spełnionych - był ambitnym naukowcem, szanowanym kierownikiem katedry, szczęśliwym małżonkiem. Od czasu feralnej wizyty skorumpowanego urzędnika na uniwersytecie, kiedy to Ghirotti postanowił zamknąć placówkę, upokorzyć jego kadrę i bezkarnie przywłaszczyć sobie cenne badania akademików, protagonista zmuszony jest się ukrywać. W stolicy stanu Pernambuco trafia pod skrzydła charyzmatycznej 77-letniej Doñy Sebastiany (rozkoszna w swojej wspaniałości Tânia Maria) prowadzącej azyl dla politycznych dysydentów.
W domu sędziwej matriarchy Filho prezentuje bogatą galerię osobowości w wykonaniu lokalnych naturszczyków. Wśród nich jest m.in. Clóvis (Robson Andrade) - chłopiec, który wyrwał się z maczystowskich kajdan ojca, uciekająca przed wojną w Sudanie Tereza Victoria (Isabél Zuaa) czy samotnie wychowująca córkę dentystka Claudia (Hermila Guedes). Wszyscy żyją tu z dnia na dzień - pod fałszywym nazwiskiem i w strachu, wzdrygając się za każdym razem, gdy dzwoni niespodziewanie telefon. Opieką otacza ich dziarska Doña Sebastiana z przygarniętym kocurkiem u boku, którego zdeformowany, podwójny pyszczek symbolizuje rozdarcie oraz wyjątkowość lokatorów dobrodusznej 77-latki. W patchworkowej rodzinie wygnańców Armando uświadamia sobie, że prawdziwa siła tkwi we wspólnocie.
Nie ma miejsca na sprawiedliwość
Dzięki pomocy enigmatycznej liderki ruchu oporu, Elzy (Maria Fernanda Cândido), protagonista przyjmuje nową tożsamość jako Marcelo, pracownik Instytutu Identyfikacji w Recife. Tam spędza czas na poszukiwaniach dokumentów potwierdzających istnienie jego dawno zmarłej matki, o której wie jedynie, że urodziła go w wyniku mezaliansu - jako 14-letnia służąca. Filho zwraca uwagę na klasowe nierówności i kobiecy wyzysk również za sprawą rozgrywającej się w tle tragedii - śmierci dziecka pewnej gosposi, za którą winę ponosi jej zamożna pracodawczyni. Armando jako wdowiec oraz ojciec 9-letniego Fernando nie wierzy własnym oczom, gdy urzędowa placówka zamienia się w komisariat, a policja zamiast wspierać matkę zmarłej, trzyma stronę wpływowej bogaczki. W Brazylii w szponach dyktatury nie ma miejsca na sprawiedliwość - pokazuje w gorzki sposób reżyser.
Trwający dwie i pół godziny "Tajny agent" może z początku wydać się hermetyczny i narracyjnie zawiły. Nie trzeba być jednak znawcą historii, by dostrzec, że dzieło Filho opowiada o rzeczach aż nazbyt uniwersalnych - o zerwanych więziach rodzinnych, pamięci i bezradności wobec zapominania. Wszystko to uwidocznia się w drugiej warstwie czasowej filmu, którą reżyser podsuwa widzom niemal od niechcenia. Czterdzieści lat później Flavia (Laura Lufési), pracowniczka uniwersytetu opłacana z niezależnych źródeł, usiłuje skleić życiorys Armando oraz innych opozycjonistów w jedną logiczną całość. Odsłuchując cierpliwie kasetę po kasecie, wsłuchując się w głos ludzi dawno już umarłych, dziewczyna odkrywa zbrodnie ówczesnej władzy, jak i pęknięcia w relacjach Armando z bliskimi. Śmiało konfrontujący się z mrocznym dziedzictwem reżimu twórca pokazuje, że dyktatura, prócz fizycznej przemocy, stosowała na obywatelach najróżniejsze narzędzia opresji - od korupcji i prywatyzacji, poprzez cięcia budżetowe sektora edukacji, aż po dezinformację.
Patriota i miłośnik kina
W "Tajnym agencie" Filho prócz duszy patrioty odsłania także swoją miłość do kina, pulpy i legend miejskich. Jak na byłego krytyka filmowego przystało, nasyca swoje dzieło popkulturowymi nawiązaniami, łącząc polityczny thriller z ożywczą szczyptą kina gatunkowego. Klamrą opowieści okazuje się jego obsesja na punkcie "Szczęk". W 1977 roku reżyser był bowiem za młody na seans najnowszego hitu Stevena Spielberga. Miał zaledwie 9 lat, tyle co w filmie syn Armando, któremu od samego widoku kultowego już plakatu śnią się po nocach koszmary. Nieprzypadkowo więc Alexandre (Carlos Francisco), dziadek Fernando, jest w tej opowieści kinooperatorem, a w wyrzuconych na brzeg trzewiach rekina policja znajduje kończynę jakiegoś zlikwidowanego przez władze nieszczęśnika. Chłopiec błaga dziadka, by ten zabrał go na seans, zakładając, że tylko konfrontacja z lękiem pomoże mu go w końcu oswoić.
Gdy bezcielesna noga ożywa, terroryzując w parku młodych Brazylijczyków podczas całuśnych schadzek, "Tajny agent" zadziwia narracyjną i wizualną dezynwolturą pokroju twórczości Tarantino i najsmakowitszego kina grozy klasy B. To, co nadnaturalne daje się jednak w filmie Filho łatwo wyjaśnić. W latach 70. w Recife krążyła bowiem miejska legenda o bezcielesnej nodze atakującej roznegliżowanych kochanków wieczorową porą. W języku cenzury hasło "Włochata Noga" oznaczało oczywiście policję wojskową naparzającą po nocach gejów i lesbijki, którą duet walczących o wolność słowa dziennikarzy używało w prasie jako swoisty kod kontrkulturowy. W jednym z wywiadów Kleber żywo wspomina, jak niania groziła mu, że jeśli nie będzie grzeczny przyjdzie po niego w nocy "Włochata Noga".
Terror i seks, śmierć i zabawa - twórca "Aquariusa" zaprasza nas do świata, w którym Brazylijczycy żyją tak, jakby jutra miało nie być, pogodzeni z rzeczywistością, w której krew płynie ulicami, a ludzie giną w niewyjaśnionych okolicznościach z rąk wynajętych przez reżim bandziorów. Recife wypełnia nieokrzesana energia karnawału, która nie zna ekonomicznych i politycznych podziałów. Skąpane w brokacie, zlepione potem półnagie ciała podrygują wspólnie do skocznej muzyki, upajając się złudną wolnością. Mieszkańcy Pernambuco szukają radości i miłości, gdziekolwiek ją znajdą, może właśnie dlatego w "Tajnym agencie" kolory są tak nasycone, a każdy kadr przywodzi na myśl nieco kiczowatą pocztówkę z seventisowej Brazylii.
Hołd dla ofiar
Najnowszy film Klebera Mendonçy Filho to także przestroga przed romantyzowaniem przeszłości. Flavia, poznając życie i śmierć Armando, dowiaduje się, że wiedza jest bronią, ale też tarczą ochronną przed dezinformacją i propagandą. Po kryjomu wręczając dorosłemu Fernando nagrania, na których słychać głos jego ojca, przerywa spiralę milczenia, zderzając mężczyznę z narodową, jak i osobistą traumą. Zapominanie nie musi być przecież naturalnym biegiem wydarzeń - pokazuje latynoamerykański twórca, przywracając pamięć wszystkim tym, którzy stawiali opór reżimowi i byli przez niego prześladowani, uciszani, a nawet likwidowani.
Tym samym składa również hołd wszystkim archiwistom i dziennikarzom, którzy w pocie czoła pracują dziś, by odkopać prawdę o przeszłości spod grubej warstwy cenzury. "Tajny agent" - najważniejszy film w karierze Filho - wysuwa na koniec niewygodne pytanie: Ile było takich ludzi jak Armando? O ilu, których życia "pożarł" reżim, nigdy się nie dowiemy? Jak sam reżyser przestrzega w rozmowie dla Filmmaker Magazine: "Jeśli Brazylia nie rozwiąże dziś problemu pamięci, nadal będzie popełniać te same błędy i przeżywać kolejne koszmary".
9/10
"Tajny agent", reż. Kleber Mendonça Filho, Brazylia/Francja/Holandia/Niemcy 2025, dystrybutor: Gutek Film, premiera kinowa: 27 marca 2026 roku.












