Bruce Willis w 2025 roku skończył 70 lat. Mimo, że od kilku lat nie występuje już w filmach z powodu choroby, wciąż trudno zapomnieć o tym, jak wiele zrobił dla międzynarodowego kina. Zaczynał we wczesnych latach 80., jego występy zwracały uwagę krytyków i publiczności, a kina zapełniały się tylko ze względu na jego nazwisko.
Wiosną 2022 roku Willis podjął decyzję o zakończeniu aktorskiej kariery, a rodzina poinformowała, że choruje na otępienie czołowo-skroniowe, na które nie ma obecnie skutecznej metody leczenia. Jak dowiadujemy się z najnowszych doniesień o stanie zdrowia aktora, Bruce Willis nie pamięta już, że był prawdziwą gwiazdą i dziwi go, że wciąż podążają za nim paprazzi.
Historia jednak nie zapomina, a dziedzictwo jakie pozostawił po sobie aktor będzie trwało. Filmy z jego udziałem zarobiły ponad 5 miliardów dolarów, pięciokrotnie był nominowany do Złotych Globów i otrzymał trzy statuetki Emmy. Przypomnijmy kilka z najgłośniejszych i najlepiej przyjętych produkcji z udziałem Bruce’a Willisa.
"Piąty element" (1997)
Akcja filmu rozgrywa się w dalekiej przyszłości, na Ziemi, do której zbliża się niszczycielska siła zwana Wielkim Złem. Można jednak ją powstrzymać, kompletując pięć elementów z ogromną mocą. Niestety nikt nie wie, czym jest tytułowy Piąty element, ale kluczem do rozwiązania zagadki ma być Leeloo (Mila Jovovich). Rozpoczyna się pełna akcji intryga, w którą wplątany zostaje były komandos - Korben Dallas (Bruce Willis).
W wywiadzie dla serwisu "Entertainment Weekly", który odbył się przy okazji dwudziestej rocznicy premiery "Piątego elementu", reżyser przyznał, że nawet nie marzył o zaangażowaniu Bruce'a Willisa. Miał jednak szczęście. Podczas jednej z wizyt w Los Angeles udał się na lunch z Demi Moore, ówczesną żoną gwiazdora "Szklanej pułapki". Willis dołączył do nich podczas deseru. Besson przedstawił pokrótce swój pomysł, a aktor wyraził swoje zainteresowanie.
Choć opinia na temat pracy Willisa na planie była nie najlepsza, film okazał się kasowym sukcesem. Na całym świecie "Piąty element" zarobił 264 mln dolarów.
"Armageddon" (1998)
Tak, scenariusz jest przewidywalny, miejscami niezbyt mądry, bohaterowie patetyczni, ale jakoś trudno jest nie lubić tego typu produkcji. W stronę Ziemi pędzi ogromny meteoryt, ale rząd USA ma sprytny plan, jak powstrzymać, wydawałoby się, niepowstrzymalne. Wysyłają z misją pracowników platformy wiertniczej, a ich zadaniem jest umieszczenie na lecącym obiekcie materiału wybuchowego zdolnego do zmiany trajektorii lotu.
Dowódcę grupy zagrał Bruce Willis. Affleck wcielił się w jego podwładnego, uwikłanego w romans z jego córką (Liv Tyler). W filmie wystąpili także Billy Bob Thornton, Steve Buscemi, Peter Stormare i Michael Clarke Duncan. "Armageddon" był najlepiej zarabiającym filmem 1998 roku. Zdobył cztery nominacje do Oscara — za efekty specjalne, dźwięk, montaż dźwięku i piosenkę.
I można byłoby stwierdzić, że produkcja okazała się ogromnym sukcesem, prawda? Otóż nie. Recenzje zmiażdżyły ten film, który doczekał się także siedmiu nominacji do Złotych Malin. Otrzymał jedną nagrodę - dla Bruce’a Willisa jako najgorszego aktora roku.
Nie zmienia to jednak faktu, że Willis wykreował ikoniczną rolę twardziela, z którym już chyba zawsze będzie jednoznacznie kojarzony.
"Szósty zmysł" (1999)
Rola psychologa dziecięcego jest dosyć zaskakującym występ w karierze Willisa. Któż spodziewałby się, że taki heros jak on, z łatwością przemieni się w spokojnego mężczyznę w krawacie? Malcolm Crowe nie ma łatwego życia - jego małżeństwo się sypie, a jego dawny pacjent (Haley Joel Osment) pojawia się i skrywa mroczną tajemnicę - widzi dusze zmarłych.
"Szósty zmysł" okazał się ogromnym sukcesem finansowym i artystycznym. Widzowie polecali go sobie nawzajem, a z powodu zaskakującego zakończenia często wybierali się na drugi seans. Kosztujący zaledwie 35 milionów dolarów film zarobił na całym świecie ponad 672 miliony.
I dziś mało kto pamięta, że Willis zagrał tam za karę - w ramach zadośćuczynienia dla studia Disney, w którym był skonfliktowany.
"12 małp" (1995)
Przyszłość jest historią. Zagubiony w czasie przybysz z roku 2035 musi rozwiązać zagadkę, która może ocalić jego towarzyszy lub przyprawić go o szaleństwo. W niedalekiej przyszłości populację ludzką dziesiątkuje zabójczy wirus. Ci, którym udało się przetrwać, kryją się w podziemnych bunkrach. Cole (Bruce Willis) "zgłasza się na ochotnika", by odbyć podróż w czasie i zdobyć próbkę wirusa, która pozwoli naukowcom opracować szczepionkę.
W swojej podróży napotyka piękną lekarkę (Madeleine Stowe) i niebezpiecznego szaleńca (Brad Pitt) i choć cały plan idzie w zapomnienie bardzo szybko, to produkcja nie pozwala nam się oderwać od ekranu nawet na moment. Także po latach potrafi zaciekawić i zaskoczyć widzów.
Film zebrał pozytywne recenzje krytyków i zarobił na całym świecie ponad 168,8 miliona dolarów przy budżecie 29 milionów dolarów. Zdobył siedem nominacji w 22. edycji nagród Saturn, a ostatecznie otrzymał 3 statuetki: za Najlepszy Film Science Fiction, Najlepszego Aktora Drugoplanowego i Najlepsze Kostiumy.
"Szklana pułapka" (1988)
"Szklana pułapka" to jeden z najbardziej kultowych thrillerów akcji, który na stałe zapisał się w historii kina. Bruce Willis w roli nowojorskiego gliny Johna McClane'a staje do nierównej walki z ludźmi, którzy opanowali wieżowiec Nakatomi Plaza w Los Angeles. To właśnie tam, podczas świątecznego przyjęcia, znajduje się jego żona Holly (Bonnie Bedelia). McClane, zdany tylko na siebie, musi wykorzystać swoją pomysłowość i spryt, aby pokonać bezwzględnego Hansa Grubera (Alan Rickman) i jego bandę. Film trzyma w napięciu do ostatniej minuty, a sceny akcji zapierają dech w piersiach.
Bruce Willis zgarnął za tę rolę 5 mln dolarów, choć wtedy byłe jeszcze nie do końca znanym aktorem. Producenci obawiali się, że gwiazdor znikąd zniechęci widzów, więc na plakatach ukrywano jego twarz. Koniec końców film zarobił 140 milionów dolarów, otrzymał cztery nominacje do Oscara, trafił do kanonu kina akcji, a Willis stał się legendą.











