"Projekt Hail Mary": Pierwszy hit 2026 roku
"Projekt Hail Mary" jest adaptacją książki Andy Weir, twórcy "Marsjanina". Opowiada o mężczyźnie (Ryan Gosling), który budzi się na statku kosmicznym. Nie wie, kim jest, jak się tu znalazł i jaki jest jego cel. Wkrótce okazuje się, że los życia na Ziemi jest w jego rękach. Za kamerą stanęli Phil Lord i Christopher Miller, twórcy serii "21 Jump Street" oraz producenci serii animacji "Spider-Man: Uniwersum".
Film w swój pierwszy weekend w kinach zarobił 80,5 miliona dolarów w Stanach Zjednoczonych. Było to rekordowe otwarcie w historii wytwórni Amazon MGM. Wcześniej najlepszy wynik należał do "Creeda III" Michaela B. Jordana z 2023 roku, który w czasie pierwszych dni w kinach zgromadził 58 milionów dolarów.
"Projekt Hail Mary" otrzymał także tytuł najlepszego otwarcia w amerykańskich kinach w 2026 roku. Wcześniej należał on do "Krzyku 7", który zarobił w swój pierwszy weekend 63 milionów.
"Głęboko wierzyliśmy w 'Projekt Hail Mary', a teraz jest jasne, że widzowie podzielają ten pogląd" - stwierdził Kevin Wilson, szef dystrybucji Amazon MGM. "Od początku wierzyliśmy w to, co teraz widzimy w kinach - energię, wyniki sprzedaży biletów, dobre opinie".
"To pierwszy wielki hit wytwórni Amazon MGM" - oznajmił David A. Gross z "FranchiseRe". "Ta historia działa, ponieważ balansuje między science fiction i ludzką opowieścią. 'Marsjanin' też miał tyle serca i znowu się udało".
"Projekt Hail Mary": Problemy z metrażem? Miał być znacznie dłuższy
Jedyne negatywne głosy, jakie pojawiają się w kontekście produkcji Lorda i Millera dotyczą jej metrażu. 156 minut to według niektórych widzów zbyt dużo.
Tymczasem reżyserski duet zdradził właśnie w podcaście "Happy Sad Confused", że poprzednie wersje ich filmy były znacznie dłuższe.
"Nasze pierwsze pokazy testowe poszły świetnie. Ale robimy dużo wcześniejszych pokazów dla przyjaciół, rodziny oraz innych filmowców i scenarzystów. Ten film był gigantyczny. Kiedy wreszcie udało nam się ułożyć wersję trwającą mniej niż 4 godziny, przetestowaliśmy okładkę z metrażem 3 godziny i 45 minut na kilku znajomych filmowcach. Było to żenujące" - zdradził Lord i dodał, że wszyscy radzili znaczne skrócenie produkcji.
"Po prostu nie wiesz, jak sceny zadziałają z publicznością. Wydawało nam się, że wszystko jest czarujące, ale niektóre z tych czarujących rzeczy nie działały. Dzięki temu łatwo było nam skrócić film do trzech godzin" - przyznał reżyser.













