Jadwiga Barańska odeszła 24 października 2024 roku. Mąż pochował ją na cmentarzu Forest Lawn w Los Angeles, ale jeszcze przed pogrzebem poinformował, że 21 października 2025 roku, a więc w dniu 90. urodzin aktorki, odbędzie się druga ceremonia na warszawskich Powązkach.
"Chcę przywieźć do kraju prochy Jadzi, aby spoczęła na zawsze w kraju, który jest jej i moją ojczyzną" - napisał Jerzy Antczak.
Jadwiga Barańska: W Ameryce spędziła pół wieku, ale nigdy nie czuła się tam jak w domu
Jadwiga Barańska nigdy nie kryła, że gdy pod koniec lat 70. mąż zaproponował jej przeprowadzkę za ocean, bez wahania zgodziła lecieć do Stanów.
"Minęłam właśnie czterdziestkę i poczułam, że mam dług do spłacenia wobec bliskich. Wcześniej to oni robili wszystko, bym nie schodziła ze sceny. Dwa lata nie było mnie w domu, bo kręciłam film. Syn tyle czasu nie miał obok siebie matki. Zrozumiałam, że to nie kariera jest najważniejsza, ale rodzina" - opowiadała w rozmowie z "Dziennikiem Polskim".
Aktorka w niemal każdym wywiadzie podkreślała, że choć mieszka w Ameryce, nie czuje się tam jak w domu. Regularnie odwiedzała Polskę.
"Przyjeżdżam tutaj, jakbym w ogóle nie wyjeżdżała. Tu jestem u siebie, tu wciąż płacę podatki. Życie w Ameryce to jak życie na innej planecie" - wyznała w programie TVP Kultura.
"Dopóki żyją tu moi przyjaciele, będę wracała" - dodała.
Bardzo tęskniła za Polską, marzyła, by spędzić tu jesień życia
Odtwórczyni roli Barbary Niechcic w nominowanych do Oscara "Nocach i dniach" - pytana, dlaczego zrezygnowała z kariery aktorskiej i poleciała z mężem do Stanów - zawsze tłumaczyła, że kariera nie była dla niej najważniejsza.
"Postawiłam na rodzinę i ani przez moment tego nie żałowałam" - stwierdziła w cytowanym już wywiadzie.
Podczas jednej z ostatnich wizyt w ojczyźnie przyznała, że jej największym marzeniem jest spędzić w Polsce jesień życia i tu... dokonać żywota. Jerzy Antczak potwierdził, że żona namawia go na powrót na "stare śmieci".
"Oboje bardzo tęsknimy za Polską" - powiedział, goszcząc w studiu TVP Kultura.
Aktorka doskonale zdawała sobie sprawę z tego, że jej życie zbliża się do końca.
"Nie jestem zameldowana na świecie na stałe. Takie jest prawo przyrody, że rodzimy się, żyjemy, umieramy, a po nas przychodzą inni" - wyznała w rozmowie z "Niedzielą".
Urna z prochami aktorki spocznie na Powązkach
Jerzy Antczak potwierdził niedawno w rozmowie z "Twoim Stylem", że zamierza spełnić ostatnią wolę ukochanej żony. Zapowiedział, że jeszcze tylko jeden raz przyleci do Polski - by - to jego słowa - "oddać prochy Jadzi ojczystej ziemi".
"Moja następna wyprawa do kraju będzie już tylko podróżą w jedną stronę. Mogę powiedzieć, że jestem już na walizkach... Ale nie boję się tego, bo spotkam się z Jadzią" - powiedział.
W ostatniej podróży do Polski reżyserowi towarzyszyć będzie syn, którego doczekał się z Jadwigą. Mikołaj był oczkiem w głowie mamy, nazywała go swoim największym sukcesem.
"Pragniemy, aby pogrzeb w Polsce odbył się 21 października 2025 roku, w dniu urodzin Jadzi. Proszę was, wysyłajcie mi dobre wibracje, abym dotrwał do tego dnia" - napisał niedawno w mediach społecznościowych.
Dziś wiadomo już, że urna z prochami Jadwigi Barańskiej zostanie złożona w kolumbarium na warszawskich Powązkach. Dokładny termin drugiego pogrzebu gwiazdy "Nocy i dni" nie jest jeszcze znany.






!["Miłość, która zostaje" [trailer]](https://i.iplsc.com/000MJ7PR9UMKWWUK-C401.webp)





