Reklama

Reklama

Luke Evans: Ostatnia szansa, by zagrać Bonda

Wciąż trwają spekulacje na temat tego, kto zastąpi Daniela Craiga w roli Agenta 007. Plotki głoszą, że jednym z faworytów twórców bondowskiej sagi jest Luke Evans. Gwiazdor trylogii "Hobbit" w najnowszym wywiadzie odniósł się do tych rewelacji i przyznał, że chciałby zostać wybrany, bo jeśli teraz nie otrzyma angażu, to straci bezpowrotnie szansę na zostanie Jamesem Bondem.

Wciąż trwają spekulacje na temat tego, kto zastąpi Daniela Craiga w roli Agenta 007. Plotki głoszą, że jednym z faworytów twórców bondowskiej sagi jest Luke Evans. Gwiazdor trylogii "Hobbit" w najnowszym wywiadzie odniósł się do tych rewelacji i przyznał, że chciałby zostać wybrany, bo jeśli teraz nie otrzyma angażu, to straci bezpowrotnie szansę na zostanie Jamesem Bondem.
Luke Evans /Anthony Harvey /Getty Images

O tym, kto przejmie po Danielu Craigu rolę Jamesa Bonda, zaczęto dyskutować zanim jeszcze w kinach zadebiutowała ostatnia część słynnej serii, "Nie czas umierać". Brytyjski gwiazdor już wcześniej zapowiedział bowiem, że tym filmem po 15 latach pożegna się z postacią słynnego agenta. Odejście Craiga zapoczątkowało trwającą do dziś lawinę spekulacji na temat nowego Agenta 007. Wśród faworytów wymieniano m.in. Toma Hardy’egoRicharda MaddenaIdrisa Elbę i Rege-Jean Page’a. Sami producenci legendarnego cyklu rozważają ponoć także kandydaturę Luke’a Evansa, aktora znanego z takich produkcji, jak "Piękna i Bestia", "Alienista" czy trylogia "Hobbit".

Reklama

Luke Evans: Ostatni moment na zagranie Bonda

Kilka dni temu, w udzielonym BBC Radio Wales wywiadzie aktor wyznał, że jeśli rzeczywiście otrzyma propozycję zagrania Agenta Jej Królewskiej Mości, przyjmie ją bez wahania. "Kiedy dostajesz taką ofertę, po prostu się zgadzasz. Gdyby to zależało ode mnie, już byśmy ten film kręcili" - stwierdził. 

Evansowi zależy na tej roli także dlatego, że jest świadom tego, iż taka okazja prawdopodobnie już się nie powtórzy. "To wspaniała rola, ale poprzeczka jest ustawiona naprawdę wysoko. Jeśli o mnie chodzi, to zapewne ostatni raz, gdy ktokolwiek wiążę mnie z tym projektem. Kiedy ta rola znów będzie do wzięcia, ja będę o wiele za stary" - podkreślił aktor w rozmowie z "Red Magazine".

Luke Evans: Trudne początki w Hollywood

Evans, który karierę aktorską zaczynał od występów na scenie londyńskiego West Endu, w nowym wywiadzie zdradził też, że jego początki w Hollywood nie były łatwe. Wspominając pracę na planie "Starcia tytanów" z 2010 roku, gwiazdor ujawnił, że był "absolutnie przerażony", gdyż "kompletnie nie wiedział, co robi". 

"Czułem się jak ryba wyjęta z wody. Nikt nie przygotował mnie na to, czego mam się spodziewać. Były momenty, kiedy chciałem po prostu wyjść. Pamiętam swoje przerażenie, gdy kręciłem moją pierwszą scenę, w której grali także Liam Neeson i Ralph Fiennes. Wiedziałem, że mam do czynienia z najlepszymi z najlepszych, więc starałem się podpatrywać ich sztuczki. Nie było odwrotu, więc musiałem iść naprzód" - wyjawił Evans.

Zobacz również:

Lupita Nyong'o: Szczęście to nie brak bólu, ale uczucie radości pomimo niego

"Barbarzyńcy": Julie Delpy wyreżyseruje komedię o syryjskich uchodźcach

"Zakręcony piątek": Lindsay Lohan jest zainteresowana występem w kontynuacji 

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: Luke Evans | Bond

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy