Anya Taylor-Joy: Najbrudniejsze i najbardziej krwawe wcielenie
Oprac.: Tomasz Bielenia
Anya Taylor-Joy przebojem wdarła się do pierwszej ligi gwiazd Hollywood. Po roli w serialu "Gambit królowej", za którą nagrodzono ją Złotym Globem, została wręcz zasypana propozycjami. Gwiazda właśnie zakończyła zdjęcia do filmu "Furiosa", w którym zagrała główną rolę. Taylor-Joy wyjawiła, że choć wcieliła się w bohaterkę słynącą z imponujących popisów za kierownicą, ona sama nie ma prawa jazdy. Aktorka chce to zmienić i wkrótce uda się na kurs. Na tym jednak nie poprzestanie - chce też zdobyć certyfikat kierowcy-kaskadera.
Anya Taylor-Joy nie może ostatnio narzekać na brak zawodowych wyzwań. Gwiazdę "Gambitu królowej" mogliśmy niedawno oglądać w świetnie ocenianym "Wikingu" w reżyserii Roberta Eggersa, a także w filmie "Amsterdam", w którym wystąpiła u boku Margot Robbie i Christiana Bale’a. Na premierę czeka zaś czarna komedia "Menu", w której partnerują jej Ralph Fiennes i Nicholas Hoult. Wśród nadchodzących projektów z udziałem Taylor-Joy jest też "Furiosa", czyli spin-off nakręconego w 2015 filmu "Mad Max: Na drodze gniewu". Aktorka wciela się w nim w młodą Imperator Furiosę, czyli postać, którą zagrała niegdyś Charlize Theron.
Anya Taylor-Joy: To moje najbardziej krwawe wcielenie
Opowiadając portalowi IndieWire o pracy nad produkcją, do której właśnie zakończyła zdjęcia, aktorka przyznała, że było to dlań wyjątkowe doświadczenie. "Przez ostatnie siedem miesięcy byłam w zupełnie innym świecie. Myślę, że będę potrzebowała czasu, by to przetrawić i przeanalizować. Jestem niesamowicie dumna z całej ekipy, z którą miałam zaszczyt opracować. Nie mogę się doczekać chwili, gdy będę mogła wreszcie obejrzeć cały film" - stwierdziła gwiazda. Taylor-Joy zaznaczyła, że pokochała granie walecznych bohaterek, które nie boją się ubrudzić sobie rąk. "To zdecydowanie moje najbrudniejsze i najbardziej krwawe wcielenie. Najbardziej komfortowo czuję się, gdy jestem brudna i zakrwawiona, a nie idealnie, prymitywnie wręcz śliczna. 'Furiosa' to mój klimat" - stwierdziła.
Aktorka ujawniła przy okazji, że granie Furiosy było ciekawe także dlatego, że bohaterka ta słynie z imponujących popisów za kierownicą. O Taylor-Joy tego powiedzieć nie można - aktorka nie ma nawet prawa jazdy. "Nie poprowadzę auta ani nim nie zaparkuję. Potrafię za to zrobić efektowny obrót o 180 stopni siedząc za kierownicą ciężarówki. Czuję się bardzo rozpieszczona, bo mój pierwszy samochód został skonstruowany przez dział artystyczny 'Mad Maxa'" - zdradziła gwiazda. Zaraz jednak dodała, że ma zamiar nadrobić zaległości i udać się na kurs.
A jeśli nauka jazdy dobrze jej pójdzie, w przyszłości chciałaby przejść na profesjonalny poziom. "Zabawnie będzie wsiąść do auta z instruktorem, gdy cała moja wiedza ogranicza się do szalonej jazdy kaskaderskiej. Mam w planach zdobycie certyfikatu kierowcy-kaskadera, by móc jeździć samochodem w filmach. To byłoby fantastyczne" - zdradziła aktorka.
Następną filmową rolą Anyi Taylor-Joy był występ w psychologicznym horrorze M. Nighta Shyamalana "Split" (2016). Aktorka wcieliła się w jedną z trzech nastolatek, którą w przypominającym bunkier domu przetrzymuje zmagający się z zaburzeniem dysocjacyjnym tożsamości główny bohater filmu (James McAvoy).
Rolę niedoszłej ofiary psychopatycznego przestępcy Taylor-Joy powtórzyła w kontynuacji tematu, zrealizowanym w 2019 roku również przez Shyamalana filmie "Glass".
W 2020 roku na ekrany kin trafił w końcu film "Nowi mutanci" oparty na motywach powieści graficznej "The New Mutants". Pierwotnie obraz miał zadebiutować w 2018 roku, ale z powodu niezadowolenia producentów i konieczności dokręcenia nowych scen, data premiery została kilkakrotnie przesunięta. Produkcja opowiada o pięciorgu obdarzonych nadnaturalnymi zdolnościami mutantach, którzy wbrew swojej woli przetrzymywani są w tajemnym ośrodku. Cała piątka zostaje zmuszona do połączenia sił w walce ze śmiertelnym zagrożeniem. Taylor-Joy wcieliła się w nim w Illyanę Rasputin, czyli Magika.materiały prasowe
W kolejnych latach Anya Taylor-Joy pojawiała się na ekranie głównie w kolejnych horrorach. Najpierw oglądaliśmy ją w filmie "Morgan" (2016), w którym wcieliła się w tytułową istotę z syntetycznym DNA.
Twórcy rozglądali się za elektryzującą dziewczyną, która zachwyca nie tylko urodą, ale i intelektem. Rola Morgan jest wymagająca - niełatwo pokazać specyficzną emocjonalność postaci i to, jak wpływają na nią relacje z niedoskonałymi ludźmi, z którymi przebywa. "Wiedzieliśmy, że aktorka musi nie tylko podołać fizycznym wyzwaniom, ale i oddać pewnego rodzaju dziecięcość Morgan" - mówił reżyser Luke Scott.
Po długich poszukiwaniach twórcy powierzyli rolę właśnie Anyi Taylor-Joy. "Zachwyciła mnie delikatnością i wrażliwością" - argumentował reżyser filmu.materiały prasowe
W 2017 roku Anya Taylor-Joy została uhonorowana prestiżowym wyróżnieniem Trophée Chopard, przyznawanym na festiwalu filmowym w Cannes obiecującym młodym aktorom. W przeszłości nagroda ta trafiała m.in. do rąk: Audrey Tautou, Diane Kruger czy Marion Cotillard.
W tym samym roku artystka zagrała główną rolę w serialu BBC "Miniaturzystka", pojawiła się także w piątym sezonie kultowego "Peaky Blinders" (w roli Amerykanki Giny Gray). materiały prasowe
Karierę w show-biznesie Anya Taylor-Joy rozpoczynała od - zaskoczenie? - modelingu. Mimo iż niemal co druga aktorka pierwsze kroki stawia najpierw na wybiegu, okoliczności jej zawodowego startu są już bardziej oryginalne. Otóż 16-letnią dziewczynę wypatrzyła przed Harrodsem Sarah Doukas z prestiżowej agencji Storm Management. Anya Taylor-Joy zawdzięcza więc karierę wizycie w luksusowym domu towarowym... Pascal Le SegretainGetty Images
Już niebawem aktorkę zobaczymy w roli młodej Furiosy w prequelu filmu George'a Millera "Mad Max: Na drodze gniewu". Wystąpi też w najnowszym obrazie Rogera Eggersa, u którego zaczynała karierę rolą w "Czarownicy", zatytułowanym "The Northman".Mike Marsland/WireImageGetty Images
Najnowsza kreacja Taylor-Joy pochodzi z miniserialu "Gambit królowej", ekranizacji powieści Waltera Tevisa. Aktorka wciela się w nim w Beth Harmon, która pod koniec lat 50. ubiegłego wieku trafia do prowadzonego w stanie Kentucky sierocińca. Dziewczyna odkrywa w sobie niezwykły talent do szachów, jednocześnie uzależniając się od przepisywanych dzieciom leków na uspokojenie. Dręczona przez własne demony i napędzana wybuchowym koktajlem ze środków odurzających podkręconym jej własnymi obsesjami, zmienia się w wyjątkowo uzdolnioną i czarującą outsiderkę, która postanawia szturmem podbić konserwatywny i zdominowany przez mężczyzn świat zawodowych szachów.
"Jej doświadczenia były dla mnie niesamowicie realne. Natychmiast ją zrozumiałam. I naprawdę czułam, że mogę dobrze opowiedzieć tę historię. Nie wynikało to z nadmiernej pewności siebie, ale z ogromnej troski - po prostu troszczyłam się o nią. Myślę, że to dlatego, że naszą wspólną cechą jest ekstremalna samotność. Gdy skończyliśmy zdjęcia, miałam wrażenie, że wyrwano mnie ze snu. Przez cały ten czas byłam nią" - opowiadała o swojej bohaterce gwiazda.materiały prasowe
Przygodę z kinem kostiumowym Taylor-Joy kontynuowała za sprawą występu w ekranizacji książki Jane Austen zatytułowanej "Emma". Zagrała piękną, mądrą i bogatą dziewczynę, która musi zmierzyć się z bólem dorastania oraz miłosnymi pomyłkami, zanim odnajdzie miłość, której zawsze pragnęła.
"Emma to nie jest zwykła postać. Ona naprawdę musi zachowywać się nieznośnie, abyśmy mogli dostrzec jej przemianę. Jest nieposkromiona, nieujarzmiona, dopiero z czasem odnajduje serce. A Anya to aktorka przede wszystkim niezwykle inteligentna. Potrafi zagrać antybohaterkę, nie odstręczając od niej publiczności" - mówiła reżyserka filmu Autumn de Wilde.materiały prasowe
Jako aktorka zadebiutowała główną rolą w horrorze Roberta Eggersa "Czarownica: Bajka ludowa z Nowej Anglii" (2015). Film stał się sensacją festiwalu filmów niezależnych Sundance, zarabiając na całym świecie 40 milionów dolarów (przy zaledwie 4-milionowym budżecie). Krytycy docenili zwłaszcza reżyserię Eggersa, przyszłego twórcy kultowego "Lighthouse", jednak kreacja Anyi Taylor-Joy również nie przeszła niezauważona, co zaowocowało kolejnymi kinowymi propozycjami.
Dziennikarze "Guardiana" wróżyli jej nominację do Oscara, a "Vanity Fair" zachwyciło się jej magnetyzmem i przewidziało wielką karierę.
O jej dojrzałości świadczy fakt, że równolegle z ofertą występu w "Czarownicy" Taylor-Joy otrzymała propozycję roli w show Disneya. Nastoletnia aktorka postawiła na arthouse. Dziś nie żałuje.materiały prasowe