Od "2001: Odysei kosmicznej" (1968) Stanley'a Kubricka temat samotności astronautów, mających obok siebie tylko sztuczną inteligencję, jest eksploatowany na wiele sposobów. Temat transhumanizmu jest przecież dziś aktualny jak nigdy wcześniej. Piotr Biedroń w 2023 roku nakręcił bardzo podobny (choć dziejący się na Ziemi) do obrazu Ostrikova film "W nich cała nadzieja", gdzie ostatnią osobą na Ziemi jest, grana przez Magdalenę Wieczorek, Ewa - mająca przy sobie tylko robota (głos Jacka Belera). Ewa ma jednak nadzieję, że gdzieś jeszcze istnieją inni ocaleni. Podobną nadzieję miał bohater ekranizowanej kilkukrotnie powieści Richarda Mathesona "Jestem legendą". Tam "ostatni człowiek na Ziemi" miał ze sobą nie robota, ale psa i walczył z wampirami/zombie. A więc do końca sam nie był.
Być może jest ostatnim człowiekiem we wszechświecie
Ukraiński astronauta Andriej Melnyk (Volodymyr Kravchuk), który jest na trwającej cztery lata misji kosmicznej wie, że żadnych istnień ludzkich nie odnajdzie. Transportuje na statku towarowym odpady nuklearne na księżyc Jowisza - Kallisto. Ma ze sobą tylko robota Maxima (głos Leonima Popadko), który jest nie tylko wsparciem technicznym, ale też kumplem i towarzyszem samotnych wojaży. Robot gra z astronautą w szachy, opowiada mu dowcipy (mógłby urokliwymi sucharami zastąpić Karola Strasburgera) i dba, by jego misja się powiodła. Za wszelką cenę. Na oczach Melnyka i Maxima dochodzi do gigantycznej eksplozji, która przesądza o ich losie.
Andriej (zwany pieszczotliwie przez Maxima Andruszką) zdaje sobie sprawę, że może być ostatnim człowiekiem we wszechświecie. Do momentu, gdy nawiązuje łączność z francuską astronautką i meteorolożką Catherine (Alexis Depicker), badającą atmosferę Saturna. Andriej postanawia dotrzeć do niej mimo, że jego statek jest uszkodzony przez odłamki naszej planety.

Maxime jest zaprogramowany, by Andrieja chronić przed śmiercią, a misja dotarcia do Catherine, z którą astronauta zaczyna budować głęboką relację, wiąże się z wysokim ryzykiem. Tylko jak można mówić o misji skoro korporacja, dla której jest prowadzona, już nie istnieje? Tak jak nie istnieje jakiekolwiek życie na Ziemi. Robot nie jest zaprogramowany na takie dywagacje. To ważny wątek w czasie, gdy na naszych oczach drastycznie przyspieszyły pracę nad rozwojem AI. Koresponduje zresztą z "W nich cała nadzieja", gdzie Ewa musiała obejść bezduszne oprogramowanie przyjaznego jej robota. W "Jesteś wszechświatem" widzimy dokładnie taki sam motyw. Nie on jednak czyni film Ostrikowa tak ciekawym.
Zobacz zwiastun filmu "Jesteś wszechświatem".
Ostrikov (jest też autorem scenariusza) pokazuje człowieka pozbawionego nadziei. Melnyk nie żyje w świecie apokalipsy zombie ani na Ziemi zaatakowanej przez kosmitów. On nie ma żadnej nadziei na przetrwanie. Nie istnieje cały jego świat. Jest wybrykiem losu ludzkości. Wszyscy, których znał, zostali unicestwieni w ułamku sekundy.
Melnyk wpada więc w skrajne stany - od melancholii i apatii do pijackiej nonszalancji przy suto zastawionym stole posiłkami, które miały mu wystarczyć do końca misji. Po co jednak je oszczędzać, skoro kończy się nawet paliwo i silniki wysiadają? Słucha więc Andriej ukochanych winylowych płyt, na półkach ma gry planszowe (m.in. postapokaliptyczne "The Walking Dead" i "Dark World") i udaje, że interesuje go akcja książki "Robinson Crusoe", która miała być jego prezentem urodzinowym. Proroczy prezent. Mocuje się też z zepsutym fotelem, który ostatecznie wymienia na orbitujące wokół statku czerwone krzesło. Dostrzega je zresztą, kiedy w tle słyszymy legendarny utwór Richarda Straussa [fragment poematu symfonicznego "Tako rzecze Zaratustra" - red.], który już na zawsze kojarzony będzie z filmem "2001: Odyseja kosmiczna". Ostrikov dowcipnie do nas mruga okiem.
"Jesteś wszechświatem": historia miłosna inna niż wszystkie
Siła "Jesteś wszechświatem" tkwi jednak na wątku romantycznym. Nadzieję dwóm samotnym kosmicznym rozbitkom daje wizja choćby chwilowego spotkania. Ich paliwem jest rozmowa, której intensywność skraca się wraz z pokonywaniem przez Melnyka odległości, jaka dzieli go od francuskiej astronautki. Najpierw komunikaty docierają z prędkością pozwalającą odsłuchanie ich po trzech godzinach. Potem mogą ze sobą rozmawiać w czasie rzeczywistym. Melnyk, by zobaczyć Catherine ryzykuje życiem, ale przecież i tak niebawem umrze. Uczucie jest ważniejsza niż życie. Uczucie niedostępne dla robota Maxima. Na tym jednak polega człowieczeństwo. Również (a może przede wszystkim) w czasie zagłady.
Zobacz również:
Nie ma w relacji dwójki astronautów mówiących różnymi językami (rozumieją się przez translatora w słuchawce) zbędnego patosu i ckliwości. Jest złość, nadzieja i w końcu romantyczne uczucie. Wiadomo jednak, że wszystko będzie musiało skończyć się szekspirowsko, choć prostolinijny i pochodzący z klasy robotniczej Adriej, wyśmiałby takie porównanie. Swoją drogą Kravchuk ze swoją aparycją przeciętnego mężczyzny z Europy Wschodniej pozwala jeszcze lepiej się ze swoim bohaterem utożsamiać. Jego smutek, samotność, izolacja od ludzi i strach wpisują się nie tylko w świat postpandemiczny, ale też w przeżycia samych twórców filmu po ataku Rosji na Ukrainę.
Ostrikov był w połowie produkcji, gdy w jego kraju wybuchła wojna. Wojna, która zmieniła na zawsze również jego świat. Jestem przekonany, że wpłynęło to na unikalną atmosferę "Jesteś wszechświatem". A może i na rozdzierający serce, ale nie pozbawiony nadziei finał?
7,5/10
"Jesteś wszechświatem" (Ty - Kosmos), reż Pawło Ostrikow, Ukraina, Belgia 2024, dystrybutor: Auror Films, premiera kinowa: 5 września 2025 roku.










