"Gdy się urodziłam, ty już tu byłeś i czekałeś na mnie. I zawsze kiedy patrzę na mój dziwnie zdeformowany mały palec u stopy, który u ciebie wygląda tak samo, to odczuwam spokój" - mówi Rose (Marie Bloching) do swojego brata Samuela (Anton Weil) w jego urodziny. Za tymi czułymi słowami - jak pięknie można wyznawać miłość! - idą bezgraniczne zaufanie i poczucie, że jest na tym świecie człowiek, który zawsze pomoże. Wyreguluje nerwy, wyciszy emocje. Będzie.
Brat, któremu się ufa
Rose poznajemy w momencie, kiedy rozstaje się ze swoją partnerką. Dość gwałtownie, o czym świadczy fakt, że w mieszkaniu brata zjawia się w środku nocy. Kładzie się obok niego w łóżku i mówi, że od teraz jest bezdomna.
Chłopak pozwala jej nie tylko przenocować, ale wprowadzić się do czasu, aż dziewczyna wszystko sobie na nowo poukłada. Mała siostrzyczka i duży brat - to nie jest rzadka więź, wkrótce jednak zostanie wystawiona na piekielnie trudną próbę.
Wezwanie
Rose otrzymuje wezwanie na przesłuchanie w charakterze świadka w sprawie przeciwko Samuelowi. Jeden list, a właściwie jedna noc zmieni życie obojga na zawsze.
Reżyserka Sarah Miro Fischer i Agnes Maagaard Petersen (współscenarzystka) dokonują w "Dobrej siostrze" intrygującego i nie tak oczywistego zabiegu narracyjnego. Widz razem z Rose zmuszony jest do stopniowego odkrywania prawdy.
Policyjne wezwanie na poziomie metaforycznym trafia również do widza. Wiemy dokładnie tyle samo, co bohaterka. Tak jak ona, jesteśmy świadkami sytuacji, której interpretacja wymyka się początkowo jednoznaczności. Podążając za dziewczyną, obserwujemy fragment rzeczywistości, uczestniczymy w nim, nawet go nie widzimy, bardziej słyszymy, a i to nie do końca, ponieważ Rose oddziela się od bodźców, zakrywając uszy poduszką i puszczając wodę w kranie. Nie ze złymi intencjami. Przy tym, co się dzieje, prawdopodobnie każda osoba zrobiłaby coś podobnego.
Pułapka
Oskarżenie, które pada, jest jednak bardzo poważne i nie może zostać bez odpowiedzi. Te myśli kotłują się w głowie bohaterki. My też zastanawiamy się, czy nie doszło tu do jakiegoś komunikacyjnego nieporozumienia?
Pochopne wyciąganie wniosków, spojrzenie na wydarzenia poprzez pryzmat "naszej wiedzy o świecie" i "podobnych sprawach" byłby nieuczciwy wobec filmu i tego, jak opowieść prowadzona jest przez jej twórców. A potem, im więcej wiemy, tym bardziej nasza decyzja, jako odbiorców, staje się klarowna. Wówczas jednak zaczyna nas intrygować to, co zrobi z tym Rose. Jak wpłynie to na jej relacje z rodziną i otoczeniem, na jej emocje i psychikę?
Kiedy ideał pęka
"Dobra siostra" wpisuje się w pewien sznyt "europejskiego kina artystycznego", kameralnych, arthouse'owych dramatów, które operują łatwo rozpoznawalnym językiem filmowym. Spokojnie, z rozwagą, bez pośpiechu, ze skupieniem na bohaterze, blisko, choć nie tak jak u Bergmana, to jednak z czasem na obserwację mimiki, reakcji.
Marie Bloching gra minimalistycznie, kryjąc trudne emocje w oczach, w bezruchu. Są chwile, gdy zamiera - aż chciałoby się napisać, że to głęboko ludzkie aktorstwo. Bliskie. Autentyczne. Anton Weil jest przed kamerą tym cudownym, troskliwym, czułym starszym bratem, jakim widzi go Rose. Chce się, żeby on taki naprawdę był. Dzięki tej dwójce z ekranu płynie dobra relacja, w którą się wierzy. Ale potem trzeba wspólnie z Rose ten świat rozebrać na drobne kawałki.
Może to zwykły film o traumie i konieczności dokonania niemożliwego wyboru, a może niezwykła, mądra opowieść o tym, jak zło potrafi się schować za miłością. Nie zwalnia go to jednak z konfrontacji ze sprawiedliwością.
Od roku film Fischer wybierany jest na różne festiwale. W Krakowie na Mastercard Off Camerze krytycy przyznali mu nagrodę FIPRESCI.
6/10
"Dobra siostra" (Schwesterherz), reż. Sarah Adler, Niemcy/Hiszpania 2025, dystrybutor: Aurora Films, premiera kinowa: 27 marca 2026 roku.












