22 listopada 2025 roku Mads Mikkelsen obchodził swe 60. urodziny. Duński aktor szybko zrobił karierę poza Europą, a w każdym filmie dowodzi swego talentu oraz wszechstronności. Publiczność ceni go za występy w "Dealerze", "Jabłkach Adama", "Casino Royale", "Polowaniu" i "Na rauszu". Z okazji okrągłych urodzin aktora przypominamy kilka ciekawostek o odtwórcy ról nikczemnego Le Chiffre i przerażającego doktora Hannibala Lectera.
Zanim Mads Mikkelsen został aktorem, był profesjonalnym tancerzem. Gdy zdecydował się na zmianę kariery, trafił na Nicolasa Windinga Refna. Dzięki jego "Dealerowi" zwrócił na siebie uwagę widzów i krytyków. Popularność za oceanem przyniosły mu filmy "Casino Royale" i "Łotr 1. Gwiezdne wojny – historie" oraz serial "Hannibal", w którym wcielił się w tytułowego antagonistę.
W Europie uznanie przyniosły mu dwie części "Dealera", "Jabłka Adama" oraz "Na rauszu". Główna rola w filmie "Polowanie", w którym wcielił się w mężczyznę oskarżonego o napaść na dziecko, przyniosła mu nagrodę na festiwalu w Cannes.
Gdy Mikkelsen zbliżał się do trzydziestego roku życia, zdecydował się na zmianę kariery i spróbowanie swych sił w aktorstwie. Dołączył do prestiżowej Aarhus Theatre School. Już w 1996 roku otrzymał pierwszą ważną rolę. W "Dealerze" Nicolasa Windinga Refna wcielił się w Tonny’ego, niezbyt rozgarniętego kumpla Franka, głównego bohatera. Obaj tracą pieniądze i substancje, które miały spłacić ich dług u groźnego gangstera. Ten nie daje wiary, że zwłoka jest to wynikiem pecha. Nalega na szybką spłatę długu. Inaczej grozi bolesnymi konsekwencjami.
Udział w "Dealerze" wprowadził Mikkelsena do duńskich kin. Jednocześnie wpędził go w kłopoty w szkole. Status uczelni zabraniał jej studentom udziału w projektach zewnętrznych. Odtwórca roli Tonny’ego otrzymał reprymendę od jej władz. Do postaci Tonny'ego powrócił w kontynuacji z 2004 roku.
W świetnie przyjętym "Casino Royale" Mikkelsen wcielił się w złoczyńcę znanego jako Le Chiffre. Sukces filmu otworzył aktorowi drzwi do międzynarodowej kariery. Pewien incydent mógł ją jednak wykoleić na samym początku.
Aktor oddał się lekturze scenariusza filmu podczas podróży samolotem. "To był pierwszy scenariusz, w którym moje imię i nazwisko widniało na każdej stronie. Oznaczało to, że jeśli przepadnie, będzie to moja wina. Wsiadłem do samolotu, zacząłem czytać i zasnąłem. Wychodząc, zapomniałem o nim i po prostu go tam zostawiłem" - relacjonował w rozmowie z "Variety". "Miałem szczęście, że osoba sprzątająca wyrzuciła scenariusz, najwyraźniej nie wiedząc, co to jest. To mogło zakończyć moją karierę".
Podczas zdjęć wcielający się w agenta 007 i jego antagonistę Daniel Craig i Mikkelsen szybko znaleźli nić porozumienia. "Kiedy stało się jasne, że to [Craig] będzie nowym Bondem, ludziom wszystko w nim nie pasowało. Jego wzrost, nos, włosy. Myślę, że cieszył się, że ja też wywodzę się z niezależnego kina. Miał we mnie 'partnera w zbrodni'" – mówił duński aktor.
Jedną z najbardziej znanych scen "Casino Royale" jest ta, w której Le Chiffre torturuje nagiego Jamesa Bonda. Mikkelsen i Craig szybko zaczęli improwizować, by stworzyć podtekst między swoimi bohaterami. Bawili się świetnie, ale sprawy szybko zaszyły za daleko. Reżyser Martin Campbell zaraz kazał im przestać. "Mieliśmy mnóstwo pomysłów. Reżyser tylko na nas popatrzył i powiedział: ‘chłopaki, stop. To jest film o Bondzie’".
"Casino Royale" nie było pierwszym amerykańskim projektem w karierze aktora. W 2004 roku zagrał Tristana w "Królu Arturze" Antoine’a Fuqua. Wziął także udział w castingu do roli Reeda Richards/Pana Fantastycznego w "Fantastycznej Czwórce" Tima Story'ego z 2005 roku. Ciało superbohatera było niczym z gumy – potrafiło się rozciągać i przybierać najróżniejsze kształty.
"Wiem, że w wielu castingach liczy się pierwsze wrażenie. Czy jest coś we mnie, co przypomina reżyserowi i producentom postać, której szukają?" – mówił w rozmowie z portalem "Vulture". "Wydaje mi się jednak, że to nieuprzejme, by zaprosić kogoś do pokoju, kazać powiedzieć jedno zdanie i udawać, że mam ręce długie na 25 metrów. ‘Chwyć tamten kubek z kawą’. Powariowaliście? Tutaj nawet nie ma sceny. To było upokarzające".
"Byliśmy w małym biurze, tylko biurko i książki, a oni chcieli, żebym odegrał scenkę z dwoma zdaniami. Nawet nie dwoma, to było coś w stylu: ‘wracaj!’. Miałem się chować za wyimaginowanymi palmami. Nie mogli wybrać innej sceny na casting? To było głupie. Czułem się jak idiota i stamtąd wyszedłem" – zakończył. Rola Reeda Richardsa trafiła do Ioana Gruffudda.
Mikkelsen nakręcił kilka filmów z Andersem Thomasem Jensenem, między innymi "Tuż po weselu", "Jeźdźców sprawiedliwości", "Bękarta" i "Ostatniego wikinga". Jak przyznał w rozmowie z "Entertainment Weekly" z 2021 roku, ich zapoznanie nie należało do najprzyjemniejszych. Doszło nawet do użycia siły.
"Anders był prowokatorem w czasach swej młodości, a ja też mam niewyparzoną gębę" – wspominał ich pierwsze spotkanie, do którego doszło w 2000 roku. "Skończyło się bójką. To była impreza, a my zaczęliśmy się lać na schodach. Wtedy go poznałem. Kilka miesięcy później zaprosił mnie do swojego filmu. Myślę, że ta bójka to było coś w rodzaju castingu. Od tego czasu jest o wiele spokojniejszy".