Reklama

Śmierć aktora zmieniła plany kontynuacji hitu. Reżyser zdradza pierwszy pomysł

Ryan Coogler promuje swój film "Grzesznicy", który walczy o nominacje w wyścigu o Oscary. Reżyser gościł w podcaście Josha Horowitza "Happy Sad Confused". Tam wspominał swój poprzedni film, "Czarną Panterę: Wakandę w moim sercu" z 2022 roku. Zdradził, jaki był jego pomysł na fabułę, zanim dowiedział się o chorobie i śmierci Chadwicka Bosemana, który wcielał się w tytułowego superbohatera.

Pierwsza część "Czarnej Pantery" na podstawie komiksów wydawnictwa Marvel miała swą premierę w 2018 roku i okazała się ogromnym hitem. Zarobiła na całym świecie 1,35 miliarda dolarów. Otrzymała także siedem nominacji do Oscara, w tym – jako pierwszy film superbohaterski w historii – za produkcję roku. Zwyciężyła w trzech kategoriach: kostiumy, muzyka i scenografia.

"Czarna Pantera". Nikt z Marvel Studios nie wiedział o chorobie Chadwicka Bosemana

Wcielający się w afrykańskiego herosa Chadwick Boseman od 2016 roku zmagał się z nowotworem jelita grubego. Informacje o swej chorobie utrzymywał w tajemnicy. Wiedzieli o niej jedynie jego najbliżsi. Nieświadomi jego pogarszającego się stanu Coogler i producent Kevin Feige pracowali nad kontynuacją hitu.

Reklama

"Skończyłem [pisać scenariusz], wysłałem go [Bosemanowi] do przeczytania, a on był zbyt słaby, by to zrobić" – wspominał reżyser w rozmowie z Horowitzem. Zdradził, że fabuła filmu skupiała się na rytuale ośmiu, w czasie którego król Wakandy – fikcyjnego afrykańskiego państwa, którego Czarna Pantera jest obrońcą – zabiera swojego syna do dżungli na osiem dni. W tym czasie musi odpowiedzieć na każde pytanie zadane przez swojego następcę.

Kontynuacja "Czarnej Pantery" miała być wyzwaniem aktorskim dla Chadwicka Bosemana

W niewykorzystanym scenariuszu, gdy grany przez Bosemana król T’Challa udaje się na rytuał ośmiu ze swym synem, dochodzi do ataku sił Namora (granego w "Wakandzie w moim sercu" przez Tenocha Huertę). "To był inny Namor [niż w filmie]. [Czarna Pantera] musiał zmierzyć się z kimś niesamowicie niebezpiecznym, ale z powodu rytuału syn musiał być przez cały czas u jego boku. Inaczej jako pierwszy w historii zbezcześciłby tę tradycję. To było szalone, Chadwick byłby wspaniały, ale życie potoczyło się inaczej" – mówił Coogler.

Dodał, że scenariusz miał 180 stron. "Kochałem ten tekst. Dałem z siebie wszystko, bo czułem, że poznałem Chadwicka jako aktora. Wymagałem od niego wiele w pierwszym filmie, ale zdałem sobie sprawę, że kryje się w nim wiele więcej" – kontynuował.

Ryan Coogler o Chadwicku Bosemanie. Nie wiedział, ile znaczył dla aktora

Boseman zmarł 28 sierpnia 2020 roku. Coogler dowiedział się o jego śmierci z mediów, podobnie jak reszta osób związanych z hitem Marvela. "Nasza relacja była interesująca. Dużo dla mnie znaczył, ale po jego odejściu dowiedziałem się od jego rodziny i przyjaciół, ile ja znaczyłem dla niego, co mocno mnie sponiewierało" – wyznał Coogler. "Zastanawiam się, czy zdawał sobie sprawę, jak bardzo był dla mnie ważny. Bardzo mnie bronił. […] W najcięższe dni pracy nad ‘Czarną Panterą’ byłem przekonany, że zostanę zwolniony’. Mówił mi, że nigdy na to nie pozwoli".

Ostatecznie na początku "Wakandy w moim sercu" T’Challa umiera poza kadrem z powodu nienazwanej choroby. Maskę Czarnej Pantery przejmuje po nim jego młodsza siostra Shuri (Letitia Wright). Coogler przyznał, że cieszy się, iż "miał szansę nakręcić film o kobietach, który także bardzo kocha".

Coogler potwierdził, że jego kolejnym filmem będzie trzecia część "Czarnej Pantery". "Ludzie mogą pytać: ‘po kiego ten typ znowu wchodzi do tego bagna?’. I to jest okej, to pytanie ma sens. Moja praca jako filmowca polega na tym, by pokazać, dlaczego chciałem to zrobić".

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Czarna Pantera | Ryan Coogler | Chadwick Boseman
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL