Najmłodsza laureatka Złotych Lwów
Zofia Wichłacz to najmłodsza aktorka, która otrzymała prestiżową nagrodę na festiwalu w Gdyni, co stanowi ogromne wyróżnienie w polskim kinie. Jej rola w filmie "Miasto 44" w reżyserii Jana Komasy, którą debiutowała, dała jej najważniejszą polską nagrodę, Orła, w kategorii "Odkrycie roku" oraz Złote Lwy na gdyńskim festiwalu za najlepszą pierwszoplanową rolę kobiecą.
Odbierając wyróżnienie w Gdyni stała się najmłodszą laureatką, poprawiając wynik dotychczasowej rekordzistki - Magdaleny Cieleckiej (uhonorowana w wieku 23 lat za rolę w filmie "Pokuszenie"). Wichłacz miała zaledwie 19 lat. Docenienie środowiska sprawiło, że aktorka szybko zyskała miano jednej z najjaśniejszych gwiazd swojego pokolenia. Jej talent i zaangażowanie w rolach sprawiają, że Wichłacz jest uważana za jeden z najciekawszych głosów współczesnego kina.
To ona grała w ostatnim filmie Wajdy. Reżyser sam ją wybrał
Zofia Wichłacz miała zaszczyt wystąpić w ostatnim filmie legendarnego reżysera Andrzeja Wajdy - "Powidoki". Jej rola u boku Bogusława Lindy była jednym z najbardziej oczekiwanych momentów w polskim kinie.
Film, będący hołdem dla artystycznej spuścizny Władysława Strzemińskiego , stał się symbolem pożegnania z wielkim reżyserem, a Wichłacz swoją grą udowodniła, że zasługuje na miejsce w historii polskiego kina. Co ciekawe, nie brała udziału w castingu. Wajda sam ją wybrał, ponieważ przykuła jego uwagę w spektaklu teatralnym.
"Zaprosiłam Ewę Brodzką, reżyserkę obsady, na spektakl "Porozmawiajmy po niemiecku", który gram w Teatrze Polonia. Pani Ewa przyszła na spektakl z Andrzejem Wajdą. Porozmawialiśmy po przedstawieniu. Spotkanie z panem Andrzejem było niesamowitym przeżyciem. Kilka miesięcy później otrzymałam [od niego] propozycję - opowiedziała Wichłacz.
Zofia Wichłacz: Europejska Gwiazda Jutra
Rola w "Powidokach", a także występ u boku Mateusza Kościukiewicza w "Amoku" zwróciły uwagę na Wichłacz już nie tylko polskich krytyków. W 2017 roku znalazła się w gronie 10 młodych aktorów, którzy zostali wyróżnieni tytułem "Europejskich Gwiazd Jutra". Jest piątą osobą z Polski, której się to udało. To wyróżnienie nie tylko podkreśla jej ogromny talent, ale również otwiera drzwi do międzynarodowej kariery.
Tak też się stało. Na zagraniczne propozycje nie musiała długo czekać. Pojawiła się w dwóch zagranicznych projektach. W serialu BBC "Świat w ogniu" zgrała Kasię, która jest główną postacią polskiego wątku. Wystąpiła także w duńskim serialu "DNA". Nie dała się jednak zwariować wizji wielkiej zagranicznej kariery i podkreślała, że to, co udało jej się osiągnąć w Polsce, również ją zadowala.
"Jeżeli dalej uda mi się pracować za granicą, to wspaniale. Jeżeli następny film zrobię w Polsce - to też będzie dobrze. Nie ograniczam się, nie postanawiam niczego specjalne. Chcę grać dalej za granicą, ale wszystko to wymaga wielkiej pracy, szczęścia i bycia w dobrym miejscu w dobrym czasie. To zależy od wielu czynników, a czy się uda? Zobaczymy - mówiła Wichłacz.
Jej występy w filmach o międzynarodowym zasięgu, jak również uznanie wśród zagranicznych krytyków, sprawiają, że Zofia ma przed sobą świetlaną przyszłość na ekranach całego świata. Czas pokaże, czy tak się stanie. Na ten moment widujemy ją w polskich projektach najważniejszych polskich twórców. Wichłacza zagrała choćby w "Rojście" Jana Holoubka, jak również w jego kontynuacji "Rojst: Millenium" z 2024 roku. W między czasie dostała również angaż w głośnym serialu "Warszawianka", gdzie w roli głównej mogliśmy oglądać Borysa Szyca.
ZOBACZ TEŻ:
Robert Downey Jr. miał wiele gorszych momentów. Koledzy po fachu musieli interweniować









