Reklama

Reklama

Steve Martin wyznał, że jednak nie zamierza przechodzić na emeryturę

Słynny amerykański aktor komediowy zapowiedział niedawno, że planuje zakończyć trwającą sześć dekad karierę w Fabryce Snów. Martin zdradził wówczas, że rola w głośnym serialu "Zbrodnie po sąsiedzku" będzie najpewniej tą ostatnią. Teraz gwiazdor "Różowej Pantery" wycofał się z tego ogłoszenia. Jak przyznał, we wspomnianym wywiadzie nieco się jednak zagalopował, gdyż aktywnym zawodowo chce być jeszcze przez długi czas.

Słynny amerykański aktor komediowy zapowiedział niedawno, że planuje zakończyć trwającą sześć dekad karierę w Fabryce Snów. Martin zdradził wówczas, że rola w głośnym serialu "Zbrodnie po sąsiedzku" będzie najpewniej tą ostatnią. Teraz gwiazdor "Różowej Pantery" wycofał się z tego ogłoszenia. Jak przyznał, we wspomnianym wywiadzie nieco się jednak zagalopował, gdyż aktywnym zawodowo chce być jeszcze przez długi czas.
Steve Martin /Emma McIntyre /Getty Images

Na początku sierpnia Steve Martin zszokował swoich fanów. Gwiazdor "Fałszywej dwunastki" i "Różowej Pantery" ogłosił bowiem wtedy, iż powoli przymierza się do przejścia na emeryturę. W wywiadzie udzielonym "The Hollywood Reporter" stwierdził, że nie chce ubiegać się o kolejne role, a występ w głośnym serialu "Zbrodnie po sąsiedzku", w którym na ekranie partneruje mu Selena Gomez, będzie prawdopodobnie ostatnim w jego karierze. "Kiedy ta produkcja dobiegnie końca, nie będę szukał innych. Nie będę rozglądać się za kolejnymi filmami. Nie chcę grać epizodów, występować gościnnie. Myślę, że - o dziwo - to jest właśnie ten moment, tutaj to wszystko się kończy" - oznajmił Steve Martin.

Reklama

Steve Martin: Emerytura? "Tylko się zastanawiam"

76-letni gwiazdor wyjawił, że jego wątpliwości wynikają z tego, że chce spędzać więcej czasu z żoną i 9-letnią córką. "Mam naprawdę fajne życie rodzinne. Nie chcę więc wyjeżdżać gdzieś na trzy miesiące i być z dala od bliskich, tylko po to, żeby nakręcić film. Nie mogę zniknąć na kilka miesięcy. Już mnie to nie interesuje" - wyznał aktor. I podkreślił, że nie podjął jeszcze ostatecznej decyzji. "Moja żona ciągle powtarza: ‘Zawsze mówisz, że niedługo idziesz na emeryturę, a potem nagle coś wymyślasz’. Nie wiem tak naprawdę, czy chcę iść na emeryturę. Ale chciałbym pracować mniej. Chyba" - zadumał się Martin.

Okazuje się, że powielane przez media wyznanie laureata honorowego Oscara zostało przezeń wypowiedziane nieco na wyrost. W rozmowie z "E! News" Martin stwierdził bowiem, że udzielając wspomnianego wywiadu trochę się zagalopował, gdyż nie planuje jeszcze usuwać się w cień. "Wszyscy mnie teraz wypytują, czy kończę karierę. Cóż, powiedziałem tylko, że się nad tym zastanawiam. Ale nadal pracuję nad kilkoma projektami, jestem w trasie stand-upowej z Martinem Shortem. I tak zapewne będzie wyglądać ta emerytura" - powiedział aktor.

Jednym z projektów, o których wspomniał gwiazdor, jest powstający na zlecenie Apple TV+ film dokumentalny o jego życiu i karierze. A już w połowie listopada na rynku wydawniczym zadebiutuje autobiograficzna książka komika zatytułowana "Number One Is Walking: My Life in the Movies and Other Diversions".

Zobacz też:

Netflix. "Willa miłości": Polacy oszaleli na punkcie tego filmu!

"Purpurowe serca": Polacy pokochali nowy hit Netflixa

Netflix: Przegląd filmów na 2022 rok. Nowy film co tydzień

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: Steve Marlet

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL