Reklama

Reklama

"Sami swoi". Jak potoczyły się losy aktorów kultowego filmu?

W czwartek mija dokładnie 55 lat od premiery kultowej komedii Sylwestra Chęcińskiego "Sami swoi". Postacie Kargula i Pawlaka są doskonale znane polskiej publiczności, lecz aktorzy wcielający się w nie mieli w swojej karierze również inne osiągnięcia na dużym i małym ekranie, a także na deskach teatru. Jak potoczyły się losy aktorów kultowego filmu?

W czwartek mija dokładnie 55 lat od premiery kultowej komedii Sylwestra Chęcińskiego "Sami swoi". Postacie Kargula i Pawlaka są doskonale znane polskiej publiczności, lecz aktorzy wcielający się w nie mieli w swojej karierze również inne osiągnięcia na dużym i małym ekranie, a także na deskach teatru. Jak potoczyły się losy aktorów kultowego filmu?
Władysław Hańcza i Wacław Kowalski filmie "Sami swoi" (1967) /brak /materiały prasowe

Wacław Kowalski: Niezapomniany Pawlak

Jego rola Pawlaka w "Samych swoich" jest doskonale znana widzom w Polsce. Zasłynął również z roli dozorcy Popiołka w serialu "Dom". Wacław Kowalski podbił serca polskiej publiczności.

W filmie zadebiutował w 1946 r. - pojawił się w obsadzie "Zakazanych piosenek" Leonarda Buczkowskiego, jako śpiewak z gitarą. Siedem lat później zagrał murarza Stefana w pierwszym polskim filmie barwnym "Przygoda na Mariensztacie" Buczkowskiego. Muzyczno-komediowy talent zaprezentował w "Klubie kawalerów".

Reklama

W komedii Sylwestra Chęcińskiego "Sami swoi" wcielił się w postać Kazimierza Pawlaka, prowadzącego spór z rodziną Kargulów. Losy skłóconych Kargulów i Pawlaków Chęciński, nazywany "malarzem polskich charakterów", przedstawił potem jeszcze w dwóch komediach: "Nie ma mocnych" (1974) i "Kochaj albo rzuć" (1977). Początkowo rolę Pawlaka miał zagrać Jacek Woszczerowicz, ale z powodów zdrowotnych musiał zrezygnować.

Inną wysoko ocenioną przez widzów rolą Kowalskiego był Ryszard Popiołek, dozorca domu przy Złotej - ze swoim pamiętnym powiedzeniem "Koniec świata!" - w serialu telewizyjnym "Dom", który Jan Łomnicki reżyserował od 1980 r. 

Rola ta pisana była specjalnie dla Wacława Kowalskiego - aktor i scenarzysta Andrzej Mularczyk dobrze znali się z czasów kręcenia "Samych swoich". 

W 1983 roku Wacław Kowalski otrzymał Nagrodę Przewodniczącego Komitetu ds. Radia i Telewizji I stopnia za wybitne role w filmach telewizyjnych. W 1988 roku został laureatem Wiktora - nagrody telewidzów dla najpopularniejszej postaci TVP.

Po tragicznej śmierci syna w 1982 roku aktor wycofał się z zawodu. Wpadł w głęboką depresję, nie był w stanie pracować. Choć podejmowano liczne próby, by namówić go do powrotu na plan, odmawiał. W końcu zapadła decyzja, że kochany przez widzów Popiołek z serialu "Dom" umrze. A aktor już nigdy do zawodu nie wrócił. Składano mu różne propozycje, nie chciał o nich słyszeć.

W 1990 roku Wacław Kowalski zasłabł w domu. Był wtedy przy nim jego starszy syn Jan, z zawodu lekarz. Podjął natychmiast działania, wezwał karetkę pogotowia. Nic jednak nie dało się zrobić. Aktor zmarł w drodze do szpitala.

Władysław Hańcza: Przepowiednia śmierci

Kargul z komedii "Sami swoi" i Maciej Boryna z ekranizacji "Chłopów" - już tylko te dwie role wystarczyłyby, żeby zapisał się w historii polskiego filmu.  Władysław Hańcza w kinie zadebiutował filmem "Dwie godziny", nakręconym w 1946 roku, jednak dopuszczonym do rozpowszechniania dopiero 11 lat później. 

Gdy w połowie lat 60. zaczynano kompletować obsadę "Samych swoich", wszyscy prócz perfekcjonisty Sylwestra Chęcińskiego widzieli w filmie raczej drobną chałturę niż materiał na przebój.

Na szczęście nie dał się zniechęcić malkontentom i z pieczołowitością zadbał o dobór właściwej obsady.

Pasją Hańczy pozostał jednak teatr. Był reżyserem, wykładał także w warszawskiej PWST. W filmach pojawiał się zazwyczaj na drugim planie, ale charakterystyczny głos, doskonała dykcja i niezła postura sprawiały, że zwracał na siebie uwagę.

Wspierała go żona, ukojenie znajdował też w pracy - zaczął regularnie grywać w filmach, nie zaniedbywał też pracy w teatrze i telewizji, reżyserował, wykładał. Przez prawie 40 lat szedł przez życie u boku Barbary Ludwiżanki, czyli niezapomnianej Jadwigi Ostrzeńskiej z kultowych "Nocy i dni". Sprawiali wrażenie bardzo szczęśliwej pary. Tylko ich najbliżsi znajomi znali prawdę o niewierności aktora.

Wkrótce po ślubie z Barbarą Ludwiżanką Hańcza kompletnie stracił głowę dla swej koleżanki z teatru - legendarnej gwiazdy Elżbiety Barszczewskiej, w której podkochiwał się jeszcze jako młody chłopak na długo przed tym, jak poznał Basię. Podobno gdy po latach spotkał ją w stołecznym Teatrze Polskim, wręcz zwariował na jej punkcie, ale ona - zakochana w mężu Marianie Wyrzykowskim - przez pewien czas odpierała jego zaloty. W końcu uległa mu i wdała się z nim w płomienny romans.

Gdy Warszawę zaczęła obiegać plotka, że łączy ich coś więcej niż tylko praca, uznali, że muszą zakończyć romans, zanim zrobi się o nim naprawdę głośno. Niedługo później aktor wrócił do żony. Ukojenie znajdował też w pracy - zaczął regularnie grywać w filmach, nie zaniedbywał też pracy w teatrze i telewizji, reżyserował, wykładał.  

Podczas wycieczki na Sycylię latem 1977 r. nagle poczuł się gorzej i żona zdecydowała o ich wcześniejszym powrocie. Zmarł w szpitalu w Warszawie. Przepowiednia sprawdziła się − miał 72 lata.

Ilona Kuśmierska: Wybrała macierzyństwo

Ilona Kuśmierska od dzieciństwa chciała występować na scenie, choć jej mama aktywnie namawiała ją na studia lekarskie.

"Lenin w Polsce" został doceniony za granicą. Młodziutka aktorka w 1964 roku razem z ekipą filmu pojechała na festiwal w Cannes, gdzie została zauważona przez krytyków, dostała nawet zaproszenie do zagrania u boku Annie Girardot. Aktorka wolała jednak wrócić do Polski, by kontynuować naukę. 

Po maturze Kuśmierska zdała do Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej w Warszawie. Na studiach aktorka poznała swojego przyszłego męża - Irka Kocyłaka. Bardzo szybko zdecydowali się na założenie rodziny. Kuśmierska miała jeszcze przed sobą dwa lata studiów - była pierwszą studentką PWST, która zdecydowała się tak wcześnie urodzić dziecko. Okazało się, że spodziewa się bliźniąt. Aktorka nigdy nie żałowała wczesnego macierzyństwa.

Chęciński, reżyser kultowej serii, był aktorką zachwycony, choć konieczna była odpowiednia stylizacja, która uwydatniła jej subtelne wdzięki. Rola ta zapewniła jej rozpoznawalność i uwielbienie widzów. 

W 1975 roku zagrała w filmowej oraz serialowej wersji "Nocy i dni". Dorosła już aktorka zagrała Emilię, nastoletnią córkę Bogumiła i Barbary. Po narodzinach trzeciego dziecka aktorka postanowiła skupić na na pracy w dubbingu - zarówno jako aktorka, jak i reżyserka. Macierzyństwo nie było jedyną kwestią, która odsunęła ją od występów na ekranie.  

"W 1998 roku miałam poważny wypadek samochodowy. Wjechałam autem pod tramwaj. Byłam połamana, skasowana jak samochód. Trzy miesiące leżałam w szpitalu, do domu wróciłam na noszach. Jeździłam na wózku inwalidzkim, uczyłam się chodzić. To mnie całkiem odsunęło od grania" - wyznała w rozmowie z "Rewią". 

"Ten wypadek powiedział mi coś ważnego: żeby nie żyć za szybko. Robić tyle, ile się może. Cieszyć się każdym dniem życia. (...) Cieszę się, że widzowie pamiętają i wciąż oglądają tryptyk o Kargulach i Pawlakach czy 'Noce i dnie'. Ale ja postawiłam na rodzinę" - powiedziała w jednym z wywiadów. 

Obecnie aktorka ma 73 lata i przebywa na zasłużonej emeryturze.

Jerzy Janeczek: Bywał nieśmiały

Choć Jerzy Janeczek wielu widzom zapadł w pamięć jako Witia Pawlak w trylogii o perypetiach skłóconych ze sobą rodzin Pawlaków i Karguli, to na swoim koncie ma kilkadziesiąt ról filmowych, telewizyjnych i teatralnych.

Jerzy Janeczek zadebiutował na dużym ekranie w 1966 roku. Aktorstwo było jego wymarzonym zawodem, mimo że jego rodzina widziała go bardziej w roli lekarza bądź inżyniera. Janeczek zdecydował się iść za głosem serca - po trzech próbach dostał się na łódzką Filmówkę.

Przez lata pojawił się w takich serialach jak "Stawka większa niż życie", "Droga", "Trzecia granica", "Życie na gorąco", "Ślad na ziemi", "07 zgłoś się", "Najdłuższa wojna nowoczesnej Europy". Od zawsze jego wielką pasją był teatr. Występował na deskach wrocławskich, koszalińskich, warszawskich teatrów.

W rozmowie z "Dziennikiem Bałtyckim" wspominał, że teatr kocha, a kino było odskocznią, choć to rola w filmie "Sami swoi" przyniosła mu największą popularność. Popularność, która z czasem zaczęłam mu doskwierać.

Po kilku latach Jerzy Janeczek przestał otrzymywać ciekawe filmowe propozycje. Grał na deskach warszawskiego Teatru Dramatycznego, jednak w latach 80. został zwolniony.

Jerzy Janeczek wyjechał więc do Stanów Zjednoczonych. Wiedział jednak, że kariery aktorskiej tam nie zrobi. Zajął się czymś zupełnie innym - organizował wydarzenie kulturalne, promował polską wysoką kulturę.

Do Polski wrócił w 2007 roku i znów zaczął pojawiać się na ekranach. Zagrał w "Na dobre i na złe", "Koronie królów", "Kobietach mafii", filmie "Supernova". Można go było także oglądać w 2020 roku w etiudzie "Uległość".

Jerzy Janeczek zmarł w wieku 77 lat w 2021 roku.

Zobacz też:

Jane Fonda opowiedziała, jak wygląda jej walka z rakiem

"Historie miłosne" Jerzego Stuha. Nie tylko Katarzyna Figura i Dominika Ostałowska

Oscarowy film z Leonardo DiCaprio zostanie usunięty z Netfliksa. Co jeszcze zniknie?

swiatseriali
Dowiedz się więcej na temat: Sami swoi

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL