Reklama

Reklama

"Nie patrz w górę": Co zjadło Meryl Streep?

Jak wiele zależy od aktorskiej improwizacji na planie pokazuje hit Netfliksa, film "Nie patrz w górę". Jak zdradza jego reżyser Adam McKay, to właśnie zaimprowizowana przez Meryl Streep kwestia wpłynęła na to, jak potoczyły się losy granej przez nią postaci - prezydent Stanów Zjednoczonych, Janie Orlean.

Meryl Streep i Jennnifer Lawrence z scenie z filmu "Nie patrz w górę"

Adam McKay w rozmowie z portalem "Variety" opowiedział o zakończeniu filmu "Nie patrz w górę". Jak się okazuje, niewinne pytanie zadane przez Meryl Streep podczas przygotowania do kolejnego ujęcia, zdecydowało o losach jej postaci.

Informacje podane przez reżysera zdradzają ważne szczegóły filmowej fabuły i należy traktować je jako spoiler.

Reklama

"Nie patrz w górę": Zakończenie filmu

Mowa o zakończeniu filmu "Nie patrz w górę"  i scenie w trakcie napisów końcowych, w której Janie Orlean zostaje zjedzona przez nieznane stworzenie na planecie, na którą dociera statek z ocalałymi z zagłady Ziemi.

Los pani prezydent zostaje zasygnalizowany już wcześniej. Orlean pyta technologicznego potentata o to, w jaki sposób zginie. Miały to określić specjalne algorytmy, z których wynika, że pani prezydent zostanie zjedzona przez bronterauka, choć jeszcze nie wiadomo, co to takiego.

"Kręciliśmy scenę z Markiem Rylance'm, Meryl Streep i Jonahem Hillem w centrum dowodzenia BASH i powiedziałem do nich, żeby o czymś pogadali, bo nigdy nie wiadomo, co z tego wyniknie. I wtedy Meryl, która świetnie improwizuje, powiedziała: 'Chcę wiedzieć, w jaki sposób umrę'" - wspomina McKay.

Ruszyła burza mózgów, w trakcie której ustalono, że postać Hilla zginie po trzech dniach jedzenia skażonego ludzkiego mięsa. McKay zaproponował, by postać Streep zginęła zjedzona przez jakieś stworzenie. Powstało kilka nazw dla takiego właśnie stworzenia, a ostatecznie stanęło na bronterauku. Scena została nakręcona, a ponieważ wszyscy ocenili, że jest zabawna, została umieszczona w filmie. Trzeba jeszcze było stworzyć cyfrowo wspomnianego bronterauka.

Pierwotnie w napisach miała znaleźć się inna scena, w której ocaleli z apokalipsy miliarderzy mają problem, bo zniszczone zostały kapsuły z zabranymi z Ziemi robotnikami. "Dam miliard dolarów temu, kto wybuduje mi dom!" - oświadcza grany przez Rylance'a potentat technologiczny. Reszta zaczyna się przekrzykiwać. Oferują dwa miliardy, pięć, dziesięć, by w końcu zdać sobie sprawę, że wszyscy są miliarderami i na nikim te kwoty nie robią żadnego wrażenia.

"Nie patrz w górę": Hit Netfliksa

"Nie patrz w górę" to czarna komedia katastroficzna o dwójce astronomów - w tych rolach Leonardo DiCaprio i Jennifer Lawrence - którzy próbują ostrzec ludzkość przed zbliżającą się w stronę Ziemi niebezpieczną kometą. Tyle że ich przestrogi mało kto bierze na poważnie. Społeczeństwo zmanipulowane słowami polityków zamiast zatrzymać się i "spojrzeć w górę", skupia się na obracaniu zagrożenia w żart i czerpaniu z niego zysków.

Produkcja weszła do kin 10 grudnia, a dwa tygodnie później zadebiutowała na Netfliksie.

Film cieszy się wielkim zainteresowaniem i zbiera zasadniczo pochlebne recenzje. Według portalu Flixpatrol, "Nie patrz w górę"  jest obecnie najpopularniejszym filmem na platformie w 88 krajach.

Zobacz również:

Najlepsze aktorki 2021

Najlepsi aktorzy 2021 roku

"Jeden z dziesięciu": Widzowie są oburzeni. Co się stało?

Więcej newsów o filmach, gwiazdach i programach telewizyjnych, ekskluzywne wywiady i kulisy najgorętszych premier znajdziecie na naszym Facebooku Interia Film.


PAP
Dowiedz się więcej na temat: Nie patrz w górę

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje