Reklama

Reklama

Najlepsi aktorzy 2021 roku

Anhony Hopkins ("Ojciec"), Mads Mikkelsen ("Na rauszu") i Benedict Cumberbatch ("Psie pazury") stworzyli w mijającym roku zapadające w pamięć i nagradzane kreacje. Kto oprócz z nich znalazł się w naszym subiektywnym zestawieniu najlepszych aktorów 2021?

Anhony Hopkins ("Ojciec"), Benedict Cumberbatch ("Psie pazury") i Mads Mikkelsen ("Na rauszu")

Pod koniec 93. ceremonii rozdania Oscarów na scenie pojawił się Joaquin Phoenix, mający wręczyć nagrodę dla najlepszego aktora pierwszoplanowego. Wszyscy spodziewali się, że w kopercie znajduje się nazwisko zmarłego w sierpniu 2020 roku Chadwicka Bosemana. Stało się inaczej. Drugiego Oscara w swej karierze otrzymał Anthony Hopkins.

Anthony Hopkins - "Ojciec"

Ci, którzy widzieli "Ojca", nie mogli mieć wątpliwości co do słuszności werdyktu. Hopkins wcielił się w mężczyznę dotkniętego demencją, zamkniętego we własnym mieszkaniu. Zagubienie bohatera oddają m.in. nagłe zmiany scenografii oraz aktorzy grający tę samą postać w różnych scenach. Film nie działałby, gdyby nie Hopkins. Jego bohater na początku irytuje, później wzrusza swą bezbronnością i coraz większym niezrozumieniem otaczającego go świata. Bez wątpienia jest to najlepsza rola Hopkinsa od czasu wybitnej kreacji Hannibala Lectera w "Milczeniu owiec" sprzed trzydziestu lat.

Reklama

Paul Raci - "Sound of Metal"

Chociaż Paul Raci występuje w filmach i serialach od połowy lat osiemdziesiątych XX wieku, dotychczas niewiele osób kojarzyło tego aktora. Wszystko zmieniło się za sprawą "Sound of Metal", opowiadającego o muzyku metalowym, który z dnia na dzień zaczyna tracić słuch. Raci wcielił się we właściciela ośrodka dla osób głuchoniemych zmagających się z uzależnieniem. Joe to facet, który w swoim życiu popełnił masę błędów - dlatego zdecydował się pomagać innym, a wyrozumiałość łączy z dużymi wymaganiami i surowością. Ostatecznie okazuje się sercem filmu. Dla Raciego była to bardzo osobista rola. Jego rodzice byli głuchoniemi, przez co był zmuszony nauczyć się języka migowego. Dzięki temu pokonał innych kandydatów do roli w "Sound of Metal". Film przyniósł mu liczne wyróżnienia oraz nominację do Oscara dla najlepszego aktora drugoplanowego.

Mads Mikkelsen - "Na rauszu"

A gdyby tak znowu poczuć się młodym i beztroskim... Grany przez Madsa Mikkelsena nauczyciel Martin i trójka jego kolegów znajduje na to prosty sposób - alkohol. Wszyscy postanawiają przezwyciężyć wypalenie zawodowe i szarą egzystencję dzięki codziennej dawce wysokoprocentowych trunków. Początkowo nic nie zwiastuje problemów, a życie nagle staje się prostsze. Oczywiście do czasu. Mikkelsen, jeden z najbardziej charakterystycznych i charyzmatycznych aktorów, uwodzi swą radością życia. Chociaż aktor ma na swoim koncie wiele wybitnych ról, końcowy taniec, początkowo nieśmiały, później coraz bardziej swobodny, pozostaje z widzami na długo. Rola Martina przyniosła mu Europejską Nagrodę Filmową.

Reed Birney - “Odkupienie"

"Odkupienie" to dramat rozpisany na czwórkę aktorów, przedstawiający konfrontację dwóch par. Syn jednej z nich był sprawcą szkolnej strzelaniny, a wśród ofiar znalazło się dziecko drugiej. Wszyscy aktorzy są wspaniali, jednak spośród nich wybija się Reed Birney. Jego bohater, ojciec agresora, stara się odgradzać od rzeczywistości poprzez racjonalizowanie sytuacji. Podczas rozmowy z trudem dopuszcza do siebie emocje oraz myśl, czy mógł zapobiec tragedii. Birney w subtelny sposób ukazuje, jak powoli burzy się mur, którym jego bohater odseparował się od innych. Gdy w końcu pozwala sobie na emocjonalność, trudno nie wzruszyć się razem z nim.

Will Smith - "King Richard: Zwycięska rodzina"

Granica między rodzicielską miłością a despotyzmem i realizacją własnych ambicji jest niezwykle cienka, co ukazuje Will Smith w filmie "King Richard. Zwycięska rodzina". Aktor wciela się w ojca sióstr Sereny i Venus Williams, gwiazd tenisa - człowieka, który zaplanował całe ich życie jeszcze przed ich narodzinami. Bohater Smitha jest namolny i nieugięty w doprowadzeniu swych latorośli na szczyt. Im bliżej są one sukcesu, tym bardziej zapomina on, o co naprawdę toczy się gra. Aktor tworzy jedną z bardziej nieoczywistych postaci w swojej karierze i być może przyniesie mu ona pierwszego Oscara.

Andrew Garfield - "tick, tick... BOOM!"

Dawno nikt nie ukazał pasji tworzenia tak jak Andrew Garfield w "tick, tick... BOOM!", reżyserskim debiucie Lil-Manuela Mirandy. Aktor wcielił się w Jonathana Larsona, dramaturga i kompozytora, twórcę musicalu "Rent". Bohatera poznajemy przed jego trzydziestymi urodzinami, gdy wydaje mu się, że ma ostatnie dni na odniesienie sukcesu. Dzięki Garfieldowi przeżywamy proces twórczy razem z artystą, jego ekscytację nowymi projektami i momenty, w których dopada go brak wiary w siebie. Przy okazji aktor sam zaśpiewał wszystkie znajdujące się w filmie piosenki. Najprawdopodobniej przyniesie mu to drugą w karierze nominację do Oscara.

Benedict Cumberbatch - "Psie pazury"

Początkowo Phil Burbank, bohater Cumberbatcha w "Psich pazurach", wydaje się postacią niezbyt złożoną. To przemocowiec, który nie przepuści okazji, by nie upodlić swojej nowej szwagierki i jej syna. W sylwetce nieoglądającego się na innych macho szybko zaczynają pojawiać się pęknięcia, a im bliżej końca filmu, tym Burbank staje się mniej jednowymiarowy. Cumberbatch bardzo dobrze sprawdza się jako twardziel starający się ukryć jakąkolwiek wrażliwość. Doceniają go kolejne grupy krytyków, które przyznają mu swe coroczne wyróżnienia. Bardzo możliwe, że na końcu tej drogi znajduje się Oscar.

Zobacz również:

Najbardziej pożądana? Nie chce się wierzyć, ile lat właśnie skończyła

Nie do poznania? Tak zaczynał znany polski aktor

Tysiące Polaków zobaczyły ją w kinie. "Nikt nie rozpoznaje mnie na ulicy"

Więcej newsów o filmach, gwiazdach i programach telewizyjnych, ekskluzywne wywiady i kulisy najgorętszych premier znajdziecie na naszym Facebooku Interia Film.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama