To miejsce, do którego w drugiej połowie września każdego roku chętnie wracają wszyscy - reżyserzy, aktorzy, dziennikarze, obserwatorzy oraz widzowie. Nie tylko z uwagi na rangę samej imprezy - a to podobnie jak Cannes, Wenecja czy Berlin festiwal klasy A - ale również to, jak pięknie wkomponowuje się ona w pełne uroku miasto w kraju Basków. Znane z wyśmienitej kuchni oraz pięknych piaszczystych plaż pełnych adeptów surfingu. Jedna z nich znajduje się zresztą tuż za centrum festiwalowym i grzechem byłoby, w przerwach między filmami, z tego nie skorzystać. W centrum mieści się również największa sala kinowa Kursaal 1. To właśnie w niej odbywają się oficjalne pokazy z udziałem twórców, a przed nią rozciąga się festiwalowy czerwony dywan.
Czyste szaleństwo. Wszystko przez Angelinę Jolie
Każdego dnia przechodzili przez niego kolejni goście, wzbudzając zainteresowanie nie tylko festiwalowiczów, ale również przechodniów. Zdecydowanie największe wywołała obecność Angeliny Jolie. To było czyste szaleństwo. Od pisków ekscytacji przez łzy wzruszenia, po determinację, by zdobyć autograf bądź zrobić sobie z gwiazdą wspólne zdjęcie. Na festiwal do San Sebastián jeżdżę już od kilku lat, ale tak dużego i szczelnego kordonu fanów wokół czerwonego dywanu oraz wejścia na salę projekcyjną czy konferencyjną jeszcze chyba tu nie widziałem.
Zobacz również:
Amerykańska aktorka przyjechała do kraju Basków, promując film "Couture" w reżyserii Alice Winocour, w którym wcieliła się w jedną z głównych ról. Akcja rozgrywa się wokół ważnego modowego wydarzenia, jakim jest paryski Tydzień Mody, a Jolie gra tam reżyserkę, mającą zrealizować krótki film dla jednego z prestiżowych domów mody. Świat haute couture to tylko efektowna narracyjna rama dla opowieści o kobiecej solidarności, sile oraz kruchości życia. Dla Jolie, o czym w przejmujący sposób przekonywała na konferencji prasowej, był to niezwykle osobisty projekt. W trakcie rozwoju fabuły u jej bohaterki wykryty zostaje rak piersi, wywracając jej życie w jednej chwili do góry nogami. Na ten nowotwór, po długiej chorobie, zmarła matka aktorki, a ona, nie chcąc podejmować ryzyka, zdecydowała się poddać profilaktycznej mastektomii.
Osobisty wymiar miał też dokument "In-I In Motion" dla innej gościni festiwalu - Juliette Binoche. Nie dość, że to reżyserski debiut znakomitej aktorki, to jeszcze po kilkunastu latach wraca w nim do czasów realizacji niezwykłego spektaklu tanecznego. Wraz z partnerującym jej choreografem Akramem Khanem premierowo wystawiła go na scenie londyńskiego National Theatre w 2008 roku. W intymnym dzienniku portretującym ten artystyczny eksperyment, Francuzka odsłania się, jak w żadnym innym filmie.
Obok wspomnianych Lawrence i Farrella z aktorskich sław do San Sebastián przyjechał także Stellan Skarsgård. Wraz z reżyserem Joachimem Trierem uświetnili pokaz nagrodzonego niedawno canneńskim Grand Prix "Sentimental Value". Pojawił się także laureat Złotej Palmy Jafar Panahi z filmem "To był zwykły przypadek" czy kultowy amerykański twórca Richard Linklater, przedstawiający widzom "Nową falę".
73. MFF w San Sebastián: Holland pominięta, Adamik wyróżniona
Nas, wśród gości festiwalu, szczególnie ucieszyła obecność dwóch polskich twórczyń, które prezentowały w San Sebastián swoje nowe filmy. "Franz Kafka" Agnieszki Holland był jednym z szesnastu tytułów, które w konkursie głównym rywalizowały o Złotą Muszlę. Z kolei "Zimę pod znakiem Wrony" Kasi Adamik wybrano na film zamknięcia 73. edycji imprezy, co wydaje się być dużym wyróżnieniem. Szkoda, że jury pod przewodnictwem hiszpańskiego reżysera Juana Antonio Bayony nie znalazło w swoim werdykcie miejsca dla filmu Holland. Cieszy natomiast fakt, że oba polskie tytuły zostały w San Sebastián bardzo życzliwie przyjęte.
Najważniejsze laury przypadły w tym roku gospodarzom. Złota Muszla trafiła w ręce Hiszpanki Alaudy Ruiz de Azúi za "Sundays". To opowieść o nastolatce, która wbrew oczekiwaniom rodziców odnośnie wyboru drogi życiowej rozważa wstąpienie do klasztoru. Nagrodę Specjalną Jury odebrał z kolei jej rodak José Luis Guerin za "Good Valley Stories", pełną humanizmu historię o zderzeniu dwóch światów - miejskiego i wiejskiego. Dwie nagrody - za najlepszą reżyserię oraz scenariusz - zgarnął stały bywalec festiwalu w San Sebastián Belg Joachim Lafosse za przejmujący "Six Days in Spring".
Widać jak na dłoni, że jury postawiło na kino skromniejsze, bardziej kameralne, ale cechujące się mocnym autorskim rysem, kosztem większych, głośniejszych produkcji. Myślę przede wszystkim o "Norymberdze" Jamesa Vanderbilta z Russellem Crowe'em w roli głównej czy "Balladzie o drobnym karciarzu" w reżyserii laureata Oscara Edwarda Bergera.

To też chyba dobrze oddaje aspiracje festiwalu w San Sebastián. Z jednej strony obecność wielkich gwiazd, które elektryzują tłumy i przyciągają nowych widzów na sale projekcyjne. Z drugiej kinofilskie podejście, promujące nieoczywiste tytuły oraz odkrywające interesujące głosy w światowym kinie. Wydaje się, że ten balans jest właściwie rozłożony, a to sprawia, że trudno wyobrazić sobie lepsze filmowe miejsce na koniec lata niż San Sebastián.
Kuba Armata, San Sebastián




!["Miłość, która zostaje" [trailer]](https://i.iplsc.com/000MJ7PR9UMKWWUK-C401.webp)






