Fala kontrowersji
Nowa ekranizacja "Wichrowych wzgórz" od miesięcy budzi kontrowersje. Jedną z najważniejszych kwestii spornych jest dobór aktorów. W oryginalnej historii Catherine Earnshaw jest opisywana jako nastolatka, a jej niewinność jest dość kluczowa w fabule. Z kolei Heathcliff nie tylko jest od niej starszy, ale też jest mężczyzną o ciemnym kolorze skóry. W filmie Fennell główne role zagrali 35-letnia Margot Robbie i 28-letni Jacob Elordi. Jak swój wybór tłumaczyła reżyserka?
"(Ta decyzja wynika z faktu, że - przyp red.) wyglądał dokładnie jak ilustracja Heathcliffa w pierwszym wydaniu książki, które czytałam. Od dawna myślałam o ekranizacji 'Wichrowych wzgórz' i poczułam, że on ma w sobie to coś... Jest bardzo zaskakującym aktorem" - powiedziała o Elordim.
"Ona nie przypomina nikogo, kogo spotkałam kiedykolwiek wcześniej. I taka właśnie powinna być Cathy. Jest tak piękna, intrygująca i zaskakująca, że - tak jak Cathy - wszystko uszłoby jej na sucho. To taka bohaterka, że mogłaby rozpocząć serię morderstw i nikt nie miałby jej tego za złe. I taka jest dla mnie Cathy - ktoś, kto ciągle testuje granice. Potrzebna była więc osoba taka jak Margot - gwiazda, nie tylko niesamowita aktorka (a nią przecież jest), ale ktoś obdarzony mocą nie z tego świata, niemal boską, przez którą ludzie tracą dla niej głowę" - mówiła Fennell o Robbie.
Za dużo śmiałych scen?
Kolejnym elementem, który nie zadowala wielbicieli Bronte, jest nadmierne podkreślenie przez Emerald Fennell namiętności i cielesności, jaka łączyła bohaterów. Próbkę tego możemy zobaczyć w zmysłowym zwiastunie.
"Jest powód, dla którego w momencie publikacji ludzie byli nią (powieścią - przyp. red.) głęboko wstrząśnięci" - wyjaśniła reżyserka. - "Chciałam zrobić coś, co wywoła we mnie takie emocje, jakie czułam, kiedy pierwszy raz ją czytałam - czyli coś pierwotnego [...] Wiem, że gdyby zrobił to ktoś inny, byłabym wściekła. To niezwykle osobisty materiał dla każdego. Bardzo zakazany. Myślę, że relacja z tymi postaciami jest wyjątkowo intymna dla każdego czytelnika".
Ten film ma być jak "Titanic"
W najnowszym wywiadzie dla brytyjskiego "Vogue'a" o kulisach "Wichrowych wzgórz" opowiedziała Margot Robbie.
Aktorka zdradziła, że najlepszym punktem odniesienia dla całego filmu jest... "Romeo i Julia" Baza Luhrmanna. "To adaptacja klasyki literatury, oszałamiająca wizualnie i wywołująca silne emocje" - wyznała Australijka.
"Podczas jednej z naszych pierwszych rozmów o filmie zapytałam Emerald, jaki jest jej wymarzony odbiór. Powiedziała: 'Chcę, żeby to był 'Titanic' dla tego pokolenia. Osiem razy poszłam do kina obejrzeć 'Romeo i Julię' i płakałam, kiedy nie pozwolono mi wrócić po dziewiąty. Chcę, żeby z naszym filmem też tak było'".
Obie panie mają nadzieję, że kobiety na seans "pójdą do kina z przyjaciółkami", a także, że to będzie "niesamowity film na randkę".
Robbie przyznaje, że pokazy testowe "Wichrowych wzgórz" spotkały się ze znakomitym odbiorem. "Byłam zaskoczona faktem, że tak mało osób faktycznie przeczytało książkę. Sporo osób o niej słyszało, ale tak naprawdę znaczna część nie. Dla wielu osób jest to więc wprowadzenie do 'Wichrowych wzgórz', co jest ekscytujące" - podsumowała gwiazda.
"Wichrowe wzgórza" Emerald Fennell zadebiutują w kinach 14 lutego 2026 roku.












