Co - waszym zdaniem - może przynieść zwiększona uwaga, którą wasz film otrzyma po zdobyciu Oscara?
David Borenstein: - Myślę, że jest kilka ważnych rzeczy. Po pierwsze - można spojrzeć na samą Rosję i zobaczyć w tym filmie coś bardzo wyraźnego: wojna nie kończy się na Ukrainie. Jeśli obejrzy się film i zobaczy, czego Putin uczy rosyjskie dzieci każdego dnia, widać, że chodzi o przyszłość opartą na wojnie i imperium, które nie zatrzyma się tutaj. Dlatego tak ważne jest wspieranie Ukrainy.
- Druga rzecz to rozmowa, którą prowadziliśmy podczas naszej trasy po Stanach w ostatnich miesiącach - rozmowa o oporze. Kiedy należy stawiać opór? Jakie moralne wybory musimy podejmować, gdy nasze społeczeństwa są przekształcane przez mroczne siły. Myślę, że Pasha pokazuje świetny przykład tego, że każdy może mieć głos i każdy może coś zmienić. Bo tak naprawdę "nikt" może stać się kimś, a każda indywidualna decyzja ma znaczenie.
Wczoraj krótko rozmawialiśmy na niemieckim przyjęciu i opowiadałeś, jak niebezpieczne było filmowanie w rosyjskiej szkole. Chciałabym zapytać: który moment podczas pracy nad filmem był najbardziej niebezpieczny i zostanie z tobą na zawsze?
David Borenstein: - Może Pasha odpowie na to pytanie.
Pavel Talankin: - Najbardziej niebezpieczny moment podczas realizacji filmu to wyjazd z Rosji z dyskami twardymi. Z wszystkimi materiałami. W Rosji władze mogą podczas wyjazdu dokładnie przeszukać cały twój bagaż. Mogliby sprawdzić wszystko: pliki, korespondencję, cały materiał filmowy.
Pytanie: Kiedy pojawił się pomysł, żeby zaangażować Czechy i dlaczego?
David Borenstein: - Od samego początku było jasne, że ten film nie powstanie, jeśli Pasha zostanie w Rosji. Musieliśmy więc znaleźć sposób, żeby wywieźć go z Rosji do Europy. Jako producenci szukaliśmy po prostu luk w systemie, które pozwolą mu dostać się do Europy i uzyskać azyl polityczny. Tak właśnie zrobiliśmy, bo było oczywiste, że gdyby Pasha został w Rosji, groziłoby mu ponad 20 lat więzienia - albo coś gorszego.
W swojej przemowie wspomniałeś o pewnych paralelach z tym, co może dziać się w Stanach Zjednoczonych. Czy rzeczywiście widzisz takie podobieństwa, czy może interpretujemy to zbyt daleko?
David Borenstein: - Ciekawą rzeczą przy pracy z rosyjskim zespołem było to, że ja - jako Amerykanin - ciągle chciałem porównywać sytuację w USA do Rosji. Ale moi rosyjscy współpracownicy często mówili: nie, to nie jest to samo. W ich opinii niektóre procesy w Ameryce zachodzą nawet szybciej niż w Rosji. Trump w pierwszych latach swoich rządów poruszał się szybciej niż Putin na początku swojej władzy. To właściwie wszystko, co mam do powiedzenia na ten temat.
Pavel Talenkin: - Chciałem tylko dodać, że tekst mojej przemowy napisali moi uczniowie w Rosji. Były tam całe akapity, bardzo długie fragmenty - ale oczywiście musieliśmy je skrócić.












