Na początku lat 2000. polskie kino potrafiło zaskakiwać kameralnymi historiami, które zamiast efektów specjalnych stawiały na emocje i autentyczność. Jednym z takich filmów było "Zmruż oczy" w reżyserii Andrzeja Jakimowskiego. Produkcja z 2003 roku szybko zdobyła uznanie krytyków i widzów festiwalowych, choć dziś rzadko pojawia się w rozmowach o najważniejszych rodzimych tytułach.
To o tyle zaskakujące, że film wyróżniał się nie tylko historią, ale też sposobem powstania. Zrealizowany w zaledwie kilkanaście dni, przy bardzo ograniczonym budżecie, stał się dowodem na to, że dobre kino nie zawsze potrzebuje wielkich nakładów. Liczy się pomysł, atmosfera i aktorzy, którzy potrafią tę historię unieść.
"Zmruż oczy" - fabuła filmu i bohaterowie
W centrum opowieści znajduje się "Mała", dziewczynka, która postanawia na chwilę zniknąć z domu i odnaleźć własną przestrzeń. Trafia do Jaśka, nauczyciela żyjącego na uboczu, z dala od miejskiego zgiełku i codziennego pośpiechu. To spotkanie dwóch światów, które na pierwszy rzut oka nie mają ze sobą wiele wspólnego.
Relacja między bohaterami rozwija się spokojnie, bez zbędnego dramatyzmu. Jest w niej miejsce na ciszę, obserwację i drobne gesty, które z czasem nabierają znaczenia. Jasiek, grany przez Zbigniewa Zamachowskiego, nie jest typowym opiekunem ani bohaterem z wyraźnie określoną rolą. To raczej ktoś, kto sam próbuje poukładać swoje życie, a przy okazji daje "Małej" przestrzeń do bycia sobą.
Ta historia nie opiera się na gwałtownych zwrotach akcji. Jej siłą jest atmosfera i subtelność, które sprawiają, że widz wchodzi w ten świat niemal niezauważenie. To kino, które bardziej się odczuwa, niż analizuje.
"Zmruż oczy" - gwiazdorska obsada i klimat produkcji
Choć film powstawał w skromnych warunkach, na ekranie pojawiły się dobrze znane nazwiska. Obok Zbigniewa Zamachowskiego widzowie mogli zobaczyć Małgorzatę Foremniak, Andrzeja Chyrę, Andrzeja Mastalerza i Jerzego Rogalskiego. Ich obecność nadała produkcji dodatkowej wiarygodności, ale nie przytłoczyła kameralnego charakteru opowieści.
Sam reżyser po latach wracał do pracy nad filmem z dużym sentymentem. W jednym z wywiadów wspominał: "Chyba to była najpiękniejsza przygoda i najszczęśliwsza dlatego, że udało nam się to nakręcić w kilkanaście dni. Zżyliśmy się ze sobą, powstał szczególny klimat, a przecież to się toczyło w ciągu dwóch tygodni".
To właśnie ten klimat, budowany na planie, przeniósł się na ekran. W "Zmruż oczy" nie ma pośpiechu ani sztucznego napięcia. Jest za to spójna wizja i poczucie, że każdy element tej historii znalazł się na swoim miejscu.
Nagrody i międzynarodowe uznanie
Sukces filmu nie ograniczył się do Polski. "Zmruż oczy" zostało docenione na wielu festiwalach, zarówno krajowych, jak i zagranicznych. Podczas Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni produkcja zdobyła pięć nagród, w tym za najlepszy debiut reżyserski oraz zdjęcia.
Film został także uhonorowany pięcioma Orłami, czyli najważniejszymi nagrodami polskiego przemysłu filmowego. Na arenie międzynarodowej zdobył m.in. nagrodę FIPRESCI w Mannheim, Złotą Różę na festiwalu w Soczi oraz główną nagrodę jury w San Francisco.
To imponujący dorobek, szczególnie jak na debiut reżyserski i projekt realizowany w tak krótkim czasie. Mimo to dziś "Zmruż oczy" funkcjonuje raczej na marginesie popularnych zestawień, ustępując miejsca bardziej rozpoznawalnym tytułom.










