Teatr był jego drugim domem
Można powiedzieć, że młody Jurek poszedł w ślady ojca, który pracował w branży artystycznej. Jan Zelnik był reżyserem dźwięku radiowego i autorem sztuk scenicznych czy słuchowisk. Mama Jerzego była tłumaczką. Po ukończeniu jednego z warszawskich liceów Zelnik rozpoczął studia na PWST, którą ukończył w 1968 roku. Dyplom obronił spektaklem "Trzy siostry" Antona Czechowa.
Debiutował na scenie Teatru Starego, z którym związał się zaraz po ukończeniu studiów. Po dwóch latach porzucił jednak Kraków na rzecz Warszawy, gdzie grywał m.in. na deskach Teatru Dramatycznego, Teatru Powszechnego im. Zygmunta Hubnera, Teatru Muzycznego Roma i Teatru Studio im. Stanisława Ignacego Witkiewicza. Przez lata teatr był jego drugim domem.
"Faraon", "Epitafium...", "Trzy młyny" i inne kreacje aktora
Na wielkim ekranie po raz pierwszy widzowie zobaczyli go w "Smarkuli" z 1963 roku w reżyserii Leonarda Buczkowskiego. Jednak to rola w ekranizacji powieści Bolesława Prusa "Faraon" przyniosła mu rozgłos. Jerzy Kawalerowicz wybrał Zelnika spośród 50 innych kandydatów. Podobno tylko 18-letni artysta potrafił wygłosić kwestie swojego bohatera, Ramzesa XIII i wyglądać przy tym dobrze. Do dziś rola faraona jest jedną z najbardziej znanych w jego portfolio.
Zagrał w trzech filmach Andrzeja Wajdy: "Przekładaniec" (1968), "Piłat i inni" (1971) oraz "Ziemia obiecana" (1974). Zasłynął jako tytułowy szlachetny prawnik Franciszek Murek w serialu "Doktor Murek", a na początku lat 80. wcielił się w Zygmunta Augusta w serialu "Królowa Bona". Za tę kreację zdobył nagrodę zespołową I stopnia Przewodniczącego Komitetu ds. Radia i Telewizji.

W 1982 roku swoją premierę miał dramat historyczny "Epitafium dla Barbary Radziwiłłówny", w którym Jerzy Zelnik wystąpił razem z Anną Dymną. "Anna Dymna, w rozkwicie swojej wspaniałej urody, ekstrakt kobiecej zmysłowości, i Jerzy Zelnik, niezwykle przystojny, męski, atrakcyjny w scenach miłosnych, a równocześnie królewski, świetnie noszący kostium, zwłaszcza koronę" - pisał we wspomnieniach reżyser, Janusz Majewski.
Z kolei w telewizyjnej adaptacji opowiadań Jarosława Iwaszkiewicza "Trzy młyny" pojawił się jako koneser sztuki zakochany w młodym Julianie. Na małym ekranie oglądaliśmy go także w telenoweli "Klan", gdzie wystąpił w roli Krzysztofa Malickiego, pierwszej wielkiej miłości Elżbiety Chojnickiej, którą odgrywała Barbara Bursztynowicz.
Brał udział w IV edycji programu "Jak oni śpiewają". Odpadł w 5. odcinku, zajmując 12. miejsce. Ówczesny dyrektor artystyczny Teatru Nowego w Łodzi, przyznał że przez swoją decyzję był obiektem kuluarowych dowcipów swoich kolegów. "Jestem nie tylko dyrektorem, ale przede wszystkim aktorem, więc nie boję się ocen" - odpowiedział Zelnik w rozmowie "Faktem".
Jerzy Zelnik: największym podziękowaniem jest szacunek widza
W 2017 roku Zelnik otrzymał z rąk ministra kultury Piotra Glińskiego Złoty Medal "Zasłużony Kulturze Gloria Artis". Artysta dziękując za wyróżnienie mówił, że jest "bardzo wdzięczny za docenienie".

"Chciałbym, żeby dla mnie podstawową nagrodą była jednak akceptacja moich widzów, mojej rodziny i chyba, powiem może górnolotnie, ale moich rodaków, żeby oni ściskali mi dłoń w sposób taki niekłamany, za coś dziękowali, może z jakimś wzruszeniem. Takie wzruszenie widza jest rzeczywiście czymś, co jest nie do przecenienia i tego sobie życzę, państwu również, żebyście się nie zawiedli, że będę jeszcze parę lat działał i może jakoś wspomagał naszą kulturę, która wydaje się, że wymaga jeszcze większego ożywienia" - podkreślił Zelnik.
Był żonaty 45 lat. Miał kłopoty z byciem wiernym ukochanej
W październiku 1969 roku Jerzy Zelnik wziął ślub z ukochaną Urszulą. Żona namówiła go, by dołączył do Kościoła. Miał wtedy 24 lata. Wcześniej był niewierzący. Jego ukochana zmarła 27 kwietnia 2014 roku. Jedynym ich wspólnym dzieckiem jest urodzony w 1981 roku syn Mateusz. Aktor doczekał się trojga wnucząt.
Dopiero po śmierci ukochanej Urszuli Zelnik przyznał, że zdradzał żonę. "Trafiały mi się momenty pozamałżeńskiego zauroczenia. Kilkakrotnie złamałem przysięgę wierności. Czasem wydawało się, że nasze małżeństwo jest na krawędzi rozpadu, ale zawsze była we mnie świadomość, że łączy nas miłość, o którą należy walczyć" - powiedział w jednym z wywiadów.
Zobacz też: Polacy pokochali pierwsze dwie części tej komedii. Trzecia już w kinach










