Gdy Quan miał siedem lat, jego rodzina wyemigrowała z Wietnamu. Razem z ojcem i piątką rodzeństwa trafił do Hongkongu, natomiast jego matka i pozostała trójka dzieci do Malezji. Wszyscy spotkali się dopiero w 1979 roku w Stanach Zjednoczonych. Swoje pierwsze lata w nowym kraju wielokrotnie określał jako traumatyczne. "Byliśmy uchodźcami i nikt nas nie chciał. Wołali za nami, że dopiero zeszliśmy z łodzi. Żartowali z nas w szkole. Możecie sobie wyobrazić, jaką krzywdę to robi psychice dziecka" – mówił w rozmowie z "Guardianem".
Ke Huy Quand. Rolę w "Indianie Jonesie" otrzymał przez przypadek
Kariera Quana rozpoczęła się od roli Short Rounda, pomocnika tytułowego bohatera w "Indianie Jonesie i Świątyni Zagłady". Jedenastolatek poszedł na casting ze swoim bratem. Dopingował go zza kamery, gdy nagle ktoś z ekipy spytał, czy sam nie chciałby spróbować. Quanowi wydawało się, że wypadł fatalnie. Jego angielski wciąż pozostawiał wiele do życzenia.
Następnego dnia do jego matki zadzwonił przedstawiciel Stevena Spielberga, który zaprosił ją oraz chłopca na spotkanie. "Nie wiedzieliśmy, o co chodzi. Nigdy nie widzieliśmy 'Gwiezdnych wojen' ani 'Indiany Jonesa'. Mama myślała, że to jakieś wymyślne spotkanie, więc ubrała mnie w trzyczęściowy garnitur" - wspominał Quan w rozmowie z "Entertainemnt Weekly". "Gdy Steven mnie zobaczył, przytulił mnie mocno, uśmiechnął się i poprosił, żebym wrócił jutro w wygodniejszym stroju. Tak zrobiłem, a tam byli George Lucas, Harrison Ford i Steven Spielberg. Spędziliśmy razem całe popołudnie. Trzy tygodnie później byłem w samolocie na Sri Lankę i był to początek największej przygody w moim życiu".
Ke Huy Quan. Harrison Ford nauczył go pływać
Quan bardzo dobrze wspominał okres zdjęć, szczególnie czas po realizacji, gdy ekipa filmowa wypoczywała w hotelu. Pewnego dnia Harrison Ford zorientował się, że chłopiec nie potrafi pływać, więc nauczył go. "Wszyscy byli tacy mili. To było typowe środowisko pracy dla George’a i Stevena. Żadnych krzyków. Wszyscy byli spokojni i śmiali się" – wspominał dla "Guardiana".
Film jest dziś oskarżany o powielanie rasistowskich stereotypów. Quan dystansuje się od tych stwierdzeń. Według niego trudno oceniać przez dzisiejsze standardy produkcję sprzed 40 lat. Jak sam zaznaczał, jego wspomnienia są tylko dobre. Za gażę ze "Świątyni Zagłady" pomógł rodzicom kupić dom i spłacić część ich długów z Wietnamu.
To Spielberg załatwił mu rolę Daty w "The Goonies" Richarda Donnera, których był producentem. Quan był jednym z siódemki dzieci na planie. Jak przyznał, czuł się jak w domu, gdzie dorastał z ósemką rodzeństwa. Po zakończeniu zdjęć zachował kontakt z resztą aktorów. Jeff Cohen, który wcielił się w Chunka, dziś jest jego agentem.

Ke Huy Quan. Rezygnacja z aktorstwa i wielki powrót
Jednak później miał problem z otrzymaniem kolejnych ról. Proponowano mu postaci stereotypowe lub marginalne z punktu widzenia fabuły. Grał coraz mniej, coraz rzadziej chodził też na castingi. Momentem zwrotnym było dla niego przesłuchanie do roli żołnierza Wietkongu, który miał tylko dwie linijki dialogów. Czekał przez tydzień na odpowiedź producentów, by dowiedzieć się, że otrzymał ją ktoś inny. Wtedy zdecydował się porzucić aktorstwo. Zaczął uczęszczać do szkoły filmowej na Uniwersytecie Południowej Kalifornii. Później pracował jako koordynator kaskaderów w filmie "X-Men" i asystent reżysera przy "2046".
Wszystko zmieniło się, gdy w 2018 roku zobaczył "Bajecznie bogatych Azjatów". Stwierdził, że Amerykanie azjatyckiego pochodzenia moją w końcu więcej możliwości aktorskich. Powoli zbliżał się do 50. urodzin, ale nie zapomniał o swoim marzeniu o pracy przed kamerą. I postanowił spróbować jeszcze raz. Pierwszym scenariuszem, który trafił do niego po zatrudnieniu agenta, było "Wszystko wszędzie naraz" Daniela Kwana i Daniela Scheinerta. "Gdy to przeczytałem, czułem tyle emocji. To był tekst, który chciałem dostać od wielu, wielu lat" – mówił w rozmowie z serwisem "NPR".
Quan otrzymał propozycję roli Waymonda, męża Evelyn (Michelle Yeoh), których pralnia ma kontrolę podatkową. Podczas wizyty w urzędzie oboje trafiają w sam środek międzywymiarowej intrygi, która będzie miała wpływ także na ich małżeństwo i relację z córką Joy (Stephanie Hsu).

Ke Huy Quan. Wzruszające słowa Stevena Spielberga
Na wynik castingu musiał czekać długie miesiące. Jak się okazało, podczas przesłuchań nie miał sobie równych. Reżyserski duet był pod wrażeniem jego pasji i zaangażowania. Znaczyło to tym więcej, że proces poszukiwania aktora do roli Weymonda trwał niesamowicie długo.
"Wszystko wszędzie naraz" weszło do kin w marcu 2022 roku. Film okazał się niespodziewanym hitem, a krytycy chwalili każdy jego element. Także rola Quana została bardzo dobrze przyjęta. Gdy rozpoczął się sezon nagród, nie miał sobie równych. Otrzymał między innymi Oscara, Złoty Glob i wyróżnienie Gildii Aktorów za rolę drugoplanową. W czasie kolejnych gal ponownie spotkał Stevena Spielberga, którego "Fabelmanowie" także mieli szanse na statuetki. Gdy Quan otrzymał Złoty Glob, poszedł przywitać się z legendarnym reżyserem. Przytulił go i spytał, czy jest z niego dumny. "Jestem z ciebie dumny, od kiedy miałeś 12 lat" – usłyszał w odpowiedzi. Z kolei Harrison Ford wręczył producentom "Wszystko wszędzie naraz" Oscara za najlepszy film roku. Gdy Quan do niego dobiegł, obaj przytulili się mocno.
Po sukcesie "Wszystko wszędzie naraz" aktor obawiał się, że będzie to jednorazowa przygoda. Od tego czasu nie narzeka jednak na brak ról. Pojawił się między innymi w drugim sezonie "Lokiego", a niedługo usłyszymy go w "Zwierzogrodzie 2".










