Co się wydarzy, gdy zbankrutowany dziennikarz piłkarski, który potajemnie wykorzystuje swój program telewizyjny do sprzedaży zawodników niskobudżetowym klubom w Polsce, przekrętem uwolni brazylijską gwiazdę piłki nożnej osadzoną w więzieniu i doprowadzi do największego przejęcia polskiego futbolu? Taki jest opis reżyserowanego przez Paulinho Caruso brazylijsko-polskiego filmu, którego akcja rozpoczyna się w Sao Paolo, a kończy w Olsztynie.
Bohaterem filmu jest As Daniel (Daniel Furlan), który przedstawia się jako dawna wielka gwiazda piłkarska, choć nikt nie zna żadnego nagrania z jego wyczynami na boisku. Jego program w niszowej telewizji służy wyłącznie do sprzedawania klubom z "egzotycznych lig" Brazylijczyków. Nawet tych, którzy w piłkę grać nie umieją. As trafia do więzienia za niepłacenie alimentów i tam obserwuje więzienną drużynę piłkarską. Razem z półanalfabetą, ale też komentatorem meczów więziennego futbolu Cerginho (Caito Mainier), wpadają na pomysł, by sprzedać do Europy Wschodniej Poete, gwiazdę więziennej ligi. Wybór pada na Polskę.
"Paszport do Polski": czarna komedia o futbolu. Gwiazdy ujawniają kulisy produkcji
W roli właścicieli polskiego klubu piłkarskiego zobaczymy Rafała Zawieruchę, jako syna prezesa i Lecha Dyblika w roli prezesa klubu piłkarskiego Laserowe Dyski, który chce popisać się, że w składzie ma Brazylijczyków. Wszystko dzieje się na początku XXI wieku, gdy w polskiej lidze grało wielu przybyszów z Brazylii, mających aurę następców ówczesnych bogów brazylijskiego futbolu Ronaldihnio i Ronaldo, choć często okazywało się, że ledwo potrafią kopać piłkę. Prezes jest szemranym polskim biznesmenem przełomu lat dziewięćdziesiątych i dwutysięcznych, który ma symbolizować ówczesny stan polskiego futbolu. Dyblik ze swoim specyficznie ironicznym poczuciem humoru wydaje się zresztą być idealny do tej roli.
Zobacz również:
"Panie, ja nic nie wiem o piłce nożnej. Postać mi się spodobała, bo to antypatyczny typ. Mnie w mojej pracy interesują od dłuższego czasu pieniądze. Zapłacili dobrze i miałem wycieczkę do Brazylii. Jestem więc szczęśliwy"- mówi w rozmowie z Interią kochany przez publikę charakterystyczny aktor. Dyblik dodaje, że podróż do Sao Paulo była ciekawa również ze względów produkcyjnych, bowiem część scen polskiej zimy powstało właśnie w Brazylii.
"To zdumiewające, że właśnie tam kręciliśmy zimowe sceny. Zastosowano technikę, pozwalającą na to, by śnieg utrzymywał się przy 28 stopniach Celsjusza" - mówi w rozmowie z Interią Rafał Zawierucha.
"Patrząc na ten sztuczny śnieg i będąc ubranym w płaszcz i czapkę, przy takim upale, zrobiło mi się dosłownie zimno! W Olsztynie już grać zimna nie musiałem, bo... było zimno"- dodaje aktor.

Wsparcie Warmińsko-Mazurskiego Funduszu Filmowego
"Paszport do Polski" jest kolejną produkcją, która została wsparta środkami z Warmińsko-Mazurskiego Funduszu Filmowego, który w ostatnich latach odnosił sukces nie tylko na arenie krajowej (Złote Lwy dla "Cichej Nocy" Piotra Domalewskiego czy obsypany nagrodami w Gdyni "Tyle co nic" Grzegorza Dębowskiego), ale też międzynarodowej (nominacja do Oscara dla "IO" Jerzego Skolimowskiego). Polski koproducent filmu Dariusz Jabłoński z Apple Film podkreślał na konferencji prasowej, która miała miejsce na stadionie Stomilu Olsztyn (powstaje tutaj część zdjęć do filmu), że Warmia i Mazury wciąż nie są wystarczająco mocno wykorzystywane filmowo.
"Spędzałem tutaj wiele wakacji. To piękny rejon, który tętni życiem nie tylko w okresie letnim. Kino może to właśnie pokazać i przyciągnąć kolejnych turystów."- podkreśla Jabłoński.
Szef Warmińsko-Mazurskiego Funduszu Filmowego, Bogumił Osiński dodaje, że Warmia i Mazury zawsze przyciągała filmowców. Nie tylko Roman Polański nakręcił tutaj swój nominowany do Oscara "Nóż w wodzie", który otworzył mu drogę do wielkiej kariery, ale też Jerzy Kawalerowicz w "Faraonie" wykorzystał jezioro Kirsajty jako filmowy Nil. "Paszport do Polski" eksploatuje jednak Warmię i Mazury w mniej typowy dla tego regionu sposób.
"Nasz region gra w filmie rolę nieoczywistą, formalnie odważną i otwartą na wymianę kulturową. To będzie bardzo ciekawa wizja"- mówi Osiński.

"Paszportu do Polski": "wizualne połączenie Brazylii i Polski"
Film jest osadzony w Polsce będącej jeszcze przed wielkimi sukcesami Roberta Lewandowskiego czy Wojciecha Szczęsnego oraz przed powrotem polskiej reprezentacji na Mundial. Był to okres największej smuty polskiej piłki i też największych afer w Ekstraklasie. Czy można się więc spodziewać filmu, który dorówna legendarnemu "Piłkarskiemu pokerowi" Janusza Zaorskiego?
"Na pewno jest ten film dla nas jakimś odniesieniem. Głownie pod kątem absurdu świata piłki nożnej tamtego okresu oraz jego mechanizmów"- mówi Interii Rafał Zawierucha. Jednocześnie podkreśla, że film pokazuje bardzo specyficzną rzeczywistość.
"Brazylijczycy, ale też Japończycy opowiadali mi, że wielu piłkarzy wierzy w to, iż do wielkiej piłki w Europie można dostać się właśnie przez polską ligę. Mówią tak nie tylko piłkarze, ale też managerowie. My pokazujemy w naszej czarnej komedii, jak te romantyczne marzenia zderzają się z chęcią zysku cwaniaków" - dodaje aktor.
Cwaniactwo brazylijskie i cwaniactwo polskie, prowincjonalny klub na wschodzie Europy i więzienna liga piłkarska w Brazylii - to rzeczywiście intrygujące połączenie.
"Jednym z najbardziej ekscytujących aspektów 'Paszportu do Polski' jest wizualne połączenie Brazylii i Polski" - mówi reżyser filmu Paulinho Caruso, który na konferencji prasowej podkreślił istotę współpracy z polskim operatorem Mateuszem Wichłaczem.
Jak to połączenie się sprawdzi? Premiera w 2026 roku. Pewnie jeszcze przed Mundialem w USA, Kanadzie i Meksyku. Może Polacy zagrają tam z Brazylią?
Zobacz też:
Wielkie ogłoszenie Marvela. Tego nie spodziewaliśmy się w nowym filmie








!["Baranek Shaun i Kudłata Bestia" [trailer]](https://i.iplsc.com/000MJ11H6I1OCL3L-C401.webp)
!["Pucio" [trailer]](https://i.iplsc.com/000MJ10LLJY89L9H-C401.webp)
