Reklama

Reklama

"W ciemności": Kino światowej klasy

Dokładnie dziesięć lat temu na ekrany polskich kin trafił film Agnieszki Holland "W ciemności" - opowieść o Leopoldzie Sosze, który podczas II wojny światowej uratował grupę Żydów. "Cieszę się, że polskie kino wraca do takich tematów, bo to jest cały czas nasz obowiązek" - mówił po premierze filmu Andrzej Wajda. Obraz otrzymał nominację do Oscara, jednak statuetka Akademii przypadła irańskiemu "Rozstaniu".

Robert Więckiewicz w filmie "W ciemności"

"W ciemności" to oparta na faktach historia Polaka Leopolda Sochy (Więckiewicz), który podczas II wojny światowej z drobnego oszusta przeobraził się w bohatera. Mężczyzna postanowił ukryć w kanałach, na okres wielu miesięcy, grupę Żydów z lwowskiego getta. Początkowo za swoją pomoc żądał zapłaty. Później jednak - gdy tragiczny los tych ludzi poruszył jego serce - postanowił pomagać Żydom bezinteresownie. Ryzykował przy tym życiem własnym i swojej rodziny.

Reklama

"W ciemności", czyli w kanałach Lwowa

"Ostatnie lata przyniosły wiele nowych filmów i książek odnoszących się do okresu Holokaustu... Ktoś mógłby zapytać, czy już wszystko na ten temat zostało powiedziane? Moim zdaniem największa zagadka pozostaje wciąż nierozwiązana. Jak ta zbrodnia (której echa są nadal w świecie widoczne, poczynając od Ruandy, a kończąc na Bośni) w ogóle była możliwa? Gdzie w tym wszystkim był Człowiek? Gdzie był Bóg? Czy te wydarzenia i działania są wyjątkiem w ludzkiej historii, czy może ujawniają głębszą, mroczną prawdę o naszej naturze?" - napisała Agnieszka Holland w nocie reżyserskiej o przyczynach, dla których chciała zrealizować "W ciemności".

"Ci, których dręczą te pytania, będą wciąż wracać do zgłębiania tego granicznego dla ludzkości doświadczenia. Shoah jest zresztą wciąż 'atrakcyjnym' tematem. Historie ocalonych cechuje niesamowita różnorodność ludzkich losów, bogactwo dramatów, przygód i emocji. Odbijają się w nich najtrudniejszych ludzkich i moralnych wybory, tym co w ludziach najgorsze ale i najszlachetniejsze" - dodała reżyserka "W ciemności".

"Jedna z tych historii opowiada losy Leopolda Sochy i grupy Żydów z lwowskiego getta, którą ukrywał w miejskich kanałach. Główny bohater to postać niejednoznaczna: bo i kochający ojciec rodziny, i drobny złodziejaszek, z jednej strony naiwnie religijny, z drugiej niemoralny cwaniaczek - zwykły, przeciętny człowiek, czasem dobry, czasem zły. W trakcie tej historii Socha dorasta do człowieczeństwa. Jego przemiana nie jest prosta, ani też sentymentalna. I może dlatego właśnie jest dla nas fascynująca, dlatego możemy przejść tę drogę razem z nim" - podsumowała reżyserka.

Kim była "Dziewczyna w zielonym sweterku"?

Scenariusz filmu "W ciemności", napisany przez Davida F. Shamoona, był inspirowany książką Roberta Marshalla "W kanałach Lwowa. Heroiczna opowieść o przetrwaniu Holokaustu", która w 1990 r. ukazała się w USA. Dla książki tej inspirację stanowił z kolei pamiętnik Ignacego Chigera, ojca Krysi Chiger, jednej z bohaterek filmu.

Ocalała z Holokaustu Krystyna Chiger jako kilkulatka przez 14 miesięcy ukrywała się razem z rodziną w kanałach lwowskich. Pomógł im Leopold Socha. Historię tę Chiger opisała po latach w swojej książce "Dziewczynka w zielonym sweterku".

Dla reżyserki "W ciemności" opinia Chiger była najważniejszym sądem, jaki ktoś mógł wygłosić o jej filmie. Dlatego pokazując go pierwszy raz pani Krystynie, była - wraz z autorem scenariusza - autentycznie przerażona. Jak się okazało, zupełnie niepotrzebnie. Ostatnia żyjąca osoba z grupy Żydów uratowanych przez Sochę, miała po projekcji powiedzieć: "Udało ci się. Dokładnie tak było".

Niezapomnianym wydarzeniem okazała się obecność Chiger na światowej premierze "W ciemności", która odbyła się 11 września 2011 roku w ramach 36. Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Toronto. Po pokazie Chiger została zaproszona przez Holland na scenę, wywołując wzruszenie całej widowni i długie owacje na stojąco.

 "To było zupełne szaleństwo. Ona płakała i ja, pierwszy raz odkąd nakręciłam ten film, również się popłakałam. Dyrektor festiwalu, wielkie chłopisko, szlochał. Potem powiedział, że takie momenty przechodzą do historii tego festiwalu i są jego pięknym zwieńczeniem" - mówiła Holland.

Robert Więckiewicz: Polski Sean Penn

Główną rolę w filmie "W ciemności" zagrał Robert Więckiewicz, który był dla Holland jedynym kandydatem do roli Leopolda Sochy i nie ma wątpliwości, że ten wybór był ze wszech miar słuszny. Kreacja Więckiewicza spotkała się na międzynarodowych festiwalach z owacyjnym przyjęciem, a wszyscy którzy widzieli film, mówili o aktorze z największym uznaniem.

"Wiedziałam, że on to na pewno może zagrać. Wszystkie jego role były bardzo dobre, ale tutaj przekroczył sam siebie. To nasz polski Sean Penn" - stwierdziła Holland.

Aktor nie ukrywał, że rola w "W ciemności" była dla niego sporym wyzwaniem. Specjalnie na potrzeby filmu pobierał lekcje gwary lwowskiej, którą posługuje się Leopold Socha, gdyż Agnieszce Holland zależało na maksymalnym realizmie opowiadanej historii. Intrygowała go psychika odgrywanego bohatera i motywy stojące za jego czynami.

"Decyzje Sochy nie wynikały z wykoncypowania. On reagował na rzeczywistość, na to co przynosił mu każdy dzień. To nie jest heros. To nie jest Oscar Schindler" - wyznał Więckewicz.

Obok Roberta Więckiewicza w filmie znalazła się międzynarodowa obsada - m.in. nagrodzona Srebrnym Niedźwiedziem MFF w Berlinie Maria Schrader, Benno Furmann, Agnieszka Grochowska, Kinga Preis, Herbert Knaup, Krzysztof Skonieczny, Marcin Bosak, Julia Kijowska i Michał Żurawski.

Politycy i filmowcy zachwyceni filmem Holland

Polska premiera filmu Agnieszki Holland była uroczystym wydarzeniem. Na widowni zasiedli m.in. prezydent Bronisław Komorowski z małżonką, minister kultury Bogdan Zdrojewski, metropolita warszawski kardynał Kazimierz Nycz i reżyser Andrzej Wajda.

"Myślę, że film Agnieszki Holland jest jedną z odpowiedzi co zrobić, aby świat nie zapomniał i co zrobić, żeby świat ciągle rozważał to, gdzie jest granica bohaterstwa, gdzie jest cynizm, gdzie jest żądza pieniądza, a gdzie jest altruizm, gdzie jest bohaterstwo, gdzie jest tchórzostwo, bo w życiu bywa zwykle tak, że gdzieś one ze sobą, czasami bardzo blisko, sąsiadują i są rozdzielone cienką bardzo linią i trzeba wielkiej siły charakteru, ale także wielkiej odwagi, aby o tym mówić dzisiaj" - stwierdził prezydent RP.

"Agnieszce Holland należą się wielkie brawa i wyrazy uznania" - przyznał po projekcji Bogdan Zdrojewski. Jak ocenił minister, zespół artystów, który pracował nad filmem "W ciemności" zasłużył na Oscara.

"To przejmujący obraz, który przenosi nas w obszar czasu strasznego. Aż trudno uwierzyć, że scenariusz jest oparty na faktach. Postaci w filmie zagrane są, według mojej oceny, fenomenalnie - niezwykle wiarygodnie, w sposób przejmujący" - uznał Zdrojewski.

"Wzruszający, wstrząsający, świetny" - tak film "W ciemności" określił z kolei kardynał Kazimierz Nycz.

Andrzej Wajda powiedział dziennikarzom po pokazie, że "to bardzo poruszający film, aktorzy pięknie grają, a Robert Więckiewicz jest ponad wszelkie pochwały". "Cieszę się, że polskie kino wraca do takich tematów, bo to jest cały czas nasz obowiązek" - podkreślił Wajda. "To ważny film dla naszej kinematografii i także dla mnie" - mówił o obrazie Agnieszki Holland. Jak ocenił, Holland prześcignęła jego samego w doskonałości pokazania kanałów w filmie.

"Jestem pod wrażeniem" - powiedział po premierze "W ciemności" reżyser Krzysztof Zanussi. "To film, który porusza, jest bardzo piękny i przerażający. Nie ogląda się go dla czczej przyjemności, ale dla głębszego wzruszenia. To opowieść o ludziach w sytuacji ekstremalnej. Teraz, kilkadziesiąt lat później, nie wyobrażamy sobie, jak sami postępowalibyśmy w tak skrajnych sytuacjach, tymczasem one zawsze mogą się przydarzyć" - powiedział reżyser.

Janusz Zaorski nazwał zaś obraz Holland "filmem klasy światowej". "Jako reżyser szukałem czegoś, co można by w nim polepszyć, poprawić. I nie wydaje mi się, by coś takiego dało się znaleźć" - ocenił Zaorski.

Dwa kieliszki wódki

Obraz Holland był polskim kandydatem do Oscara. "W ciemności" znalazło się wśród pięciu nominowanych tytułów w kategorii "najlepszy film nieanglojęzyczny".

"Co prawda wychyliłyśmy z Kasią, moją córką i współpracownicą przy tym filmie, dwa kieliszki wódki, zanim żeśmy się dowiedziały, więc jesteśmy takie trochę rozluźnione, ale jak się jest w takim konkursie, to zawsze przejść do następnego etapu jest bardzo miło" - podkreśliła w rozmowie z dziennikarzami Holland.

Jak zaznaczyła, już sama nominacja jest ogromnym sukcesem i zwycięstwem tego filmu. "I dla filmu, i dla wszystkich naszych współpracowników, aktorów, ekipy, producentów, i dla Polski, która go wystawiła. Bo jak się pokazuje nominacja, to najpierw jest 'Polska', a potem tytuł filmu, więc to prawie, jakbyśmy wygrali jakiś puchar kryształowy" - mówiła reżyser.

"Spodziewaliśmy się tego. Ten film był na wszystkich prawie rankingowych listach, ale wiadomo, że bardzo dziwne rzeczy się zdarzały w tej kategorii, więc mogło się zdarzyć, że byśmy nie przeszli. Wtedy jest przykro, bo wszyscy czekają, że będzie sukces, a jest klapa" - dodała Holland.

Oscarowymi rywalami "W ciemności" były: irańskie "Rozstanie" w reżyserii Asghara Farhadiego, izraelski "Footnote" (reż. Joseph Cedar), belgijski "Bullhead" (reż. Michael R. Roskam) oraz kanadyjski "Monsieur Lazhar" (reż. Philippe Falardeau). Ostatecznie statuetka Akademii trafiła do Asghara Farhadiego za "Rozstanie".

Zobacz również:

Największe polskie filmowe skandale i wpadki 2021 roku

Skandale w świecie kina w 2021 roku

Najlepsze aktorki 2021

Najlepsi aktorzy 2021 roku

Więcej newsów o filmach, gwiazdach i programach telewizyjnych, ekskluzywne wywiady i kulisy najgorętszych premier znajdziecie na naszym Facebooku Interia Film.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: W ciemności

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama