Reklama

Reklama

Val Kilmer w "Top Gun: Maverick": Błagał o rolę

Val Kilmer powraca do wielkiego grania. Aktor, który musiał przerwać karierę przez problemy ze zdrowiem, pojawił się w jednym z największych hitów tego roku, czyli filmie "Top Gun: Maverick", powtarzając kultową rolę "Icemana" z pierwszej części serii.

Val Kilmer powraca do wielkiego grania. Aktor, który musiał przerwać karierę przez problemy ze zdrowiem, pojawił się w jednym z największych hitów tego roku, czyli filmie "Top Gun: Maverick", powtarzając kultową rolę "Icemana" z pierwszej części serii.
Val Kilmer / EuropaNewswire/Gado /Getty Images

Val Kilmer zaliczany jest do największych gwiazd kina lat 80. i 90. Podczas trwającej niemal cztery dekady kariery stworzył na ekranie szereg niezapomnianych kreacji - w 1986 roku skradł serca widzów rolą Toma "Icemana" Kazansky’ego, niepokornego pilota z filmu "Top Gun", a pięć lat później zachwycił fanów zespołu The Doors, z sukcesem wcielając się w legendarnego Jima Morrisona. W 1995 roku sportretował zaś słynnego komiksowego superbohatera w filmie "Batman Forever", czym przypieczętował swój gwiazdorski status.

Reklama

Val Kilmer: Walka z nowotworem gardła

W ostatnich latach kariera Kilmera przyhamowała za sprawą poważnych problemów zdrowotnych - gwiazdor zmagał się bowiem z nowotworem gardła. W 2014 roku przeszedł zabieg tracheotomii, na skutek którego niemal całkowicie stracił głos.

Kilmer publicznie przyznał do walki z chorobą dopiero w 2017 roku. Długo unikał jednak komentarzy na ten temat i nie zdradzał żadnych szczegółów. Po raz pierwszy opisał swoją walkę z rakiem w książce zatytułowanej "I'm Your Huckleberry". W swoich pamiętnikach wrócił pamięcią do momentu, w którym stan jego zdrowia zaczął się pogarszać.

"Pewnej nocy niespodziewanie obudziłem się, wymiotując krwią. Całe łóżko było nią pokryte niczym w słynnej scenie z 'Ojca chrzestnego'. Zacząłem się modlić, a potem zadzwoniłem pod 911. Później zawiadomiłem Cher, w której domu przebywałem" - wspominał aktor w książce, cytowanej przez magazyn "People".

"Nawet będąc o krok od śmierci zauważyłem, jak Cher obcina wzrokiem jednego z lekarzy, którzy pojawili się na miejscu. Był przystojny niczym Gregory Peck. Takie rzeczy tylko w Hollywood, co nie? (...) Zaczęliśmy żartować o pięknie i pożądaniu, choć wyglądałem jak kaskader z 'Wściekłych psów' Tarantino, a moje życie było w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Śmialiśmy się do rozpuku, zanim sprawdzili moje funkcje życiowe i zamknęli mi buzię maską tlenową" - napisał Kilmer.

O swojej walce z chorobą aktor opowiedział również w poświęconym jego życiu i karierze filmie dokumentalnym "Val", który miał swoją światową premierę w lipcu zeszłego roku na festiwalu filmowym w Cannes.

"Teraz, kiedy trudniej jest mówić, chcę opowiedzieć swoją historię bardziej niż kiedykolwiek" - powiedział w filmie Kilmer. I dodał, że choć jego życie po chorobie nowotworowej nigdy już nie wróci na dawne tory, to nie jest ono tak złe, jak wydaje się osobom postronnym. "Oczywiście, brzmię o wiele gorzej, niż naprawdę się czuję" - stwierdził w dokumencie aktor. Kilmer zdradził, że największym problemem dla niego jest to, że z powodu otworu po tracheotomii nie może jednocześnie jeść i oddychać. "Nie mogę mówić bez zatkania tej dziury gardle. Muszę też podjąć decyzję, czy będę oddychać, czy jeść" - powiedział gwiazdor, który przyjmuje teraz posiłki przez specjalną rurkę do karmienia.

Aktor nie traktuje zmian, jakie przeszły w jego ciele, jako przekleństwa. "Zachowywałem się dziwnie dla niektórych. Niczemu nie zaprzeczam i niczego nie żałuję, ponieważ straciłem i znalazłem takie części swojej osobowości, o których istnieniu nigdy nie wiedziałem" - wyznał w filmie.

Val Kilmer: Jak odzyskał głos?

Na ratunek aktorowi ruszyła tymczasem londyńska firma Sonantic zajmująca się sztuczną inteligencją. Wykorzystując cyfrowo oczyszczone archiwalne nagrania Kilmera, odtworzono jego głos za pośrednictwem narzędzia zwanego "Photoshopem dla głosu". Ma ono pomóc gwiazdorowi komunikować się z innymi w codziennym życiu, a w przyszłości być może ułatwi mu powrót do zawodu.

"Chcieliśmy podarować mu coś, co pozwoli mu nadal tworzyć i się rozwijać. Kiedy zaprezentowaliśmy efekty naszej pracy synowi Vala, był niesamowicie poruszony tym, że po raz pierwszy od lat usłyszał głos swojego taty" - skomentował projekt w rozmowie z "Daily Mail" John Flynn, współzałożyciel firmy Sonantic.

Stworzony z wykorzystaniem sztucznej inteligencji model głosu Kilmera może być używany jako "spersonalizowany zamiennik dla urządzeń generujących mowę, który ułatwi mu komunikowanie się w codziennym życiu".

"Jestem wdzięczny całemu zespołowi, który w mistrzowski sposób przywrócił mi głos. Nigdy nie wyobrażałem sobie, że to będzie możliwe. Dla nas, istot ludzkich, umiejętność komunikowania się jest podstawą egzystencji. Skutki uboczne walki z rakiem gardła odebrały mi tę umiejętność, utrudniając innym zrozumienie mnie. Możliwość opowiedzenia swojej historii głosem, który wydaje się autentyczny i znajomy, to wyjątkowy prezent" - skomentował aktor w oświadczeniu.

Val Kilmer w "Top Gun: Maverick"

Kiedy tylko pojawiła się informacja o tym, że powstanie druga część filmu "Top Gun", Val Kilmer chciał dołączyć do obsady. Trudno się zresztą dziwić, był przecież jednym z głównych bohaterów produkcji Tony'ego Scotta. W pamiętnikach gwiazdor zdradził, że musiał błagać o rolę w "Mavericku".

We wspomnianej książce "I'm Your Huckleberry" Kilmer napisał: "Tak jak śpiewali Temptations w czasach świetności wytwórni Motown: 'Nie jestem zbyt dumny, by błagać'. Producenci poszli na to. Tom Cruise poszedł na to. Cruise nie mógł zachować się lepiej. Tom i ja zaczęliśmy tam, gdzie kiedyś skończyliśmy i nasze ponowne spotkanie wypadło świetnie".

Błaganie o rolę w filmie "Top Gun: Maverick" to prawdziwy chichot losu. Zupełnie inaczej wyglądała bowiem sytuacja w przypadku pierwszej części filmu. Kilmer nie był zainteresowany rolą pilota Toma "Icemana" Kazansky'ego. "Nie chciałem tej roli. Miałem gdzieś cały ten film. Opowiadana w nim historia mnie nie interesowała" - przyznał szczerze aktor w swoich pamiętnikach.

Do wzięcia udziału w przesłuchaniach do roli przekonał go jego agent. "Pojawiłem się tam, wyglądając jak kretyn albo jakiś oprych. Założyłem za duże australijskie szorty w kolorze zgniłej zieleni. Myliłem się w kwestiach. Ku mojemu zdumieniu - dostałem tę rolę" - wspominał Kilmer.

W drugiej części "Top Guna" Tom "Iceman" Kazansky jest admirałem i dowódcą Floty Pacyfiku. Scenariusz oddał rzeczywistość, ponieważ, podobnie jak kiedyś Kilmer, zmaga się ze śmiertelną chorobą. I również ma problemy z mówieniem. Na początku kontaktuje się z Maverickiem tylko poprzez wiadomości tekstowe.

W końcu jednak dochodzi do spotkania "Icemana" z "Maverickiem" podczas którego ten pierwszy przemawia - wygenerowana przez sztuczną inteligencję kwestia została podłożona w post-produkcji.

"Teraz, kiedy ma swój głos, może bez problemu podejmować więcej projektów" - stwierdziła w wywiadzie córka Vala Kilmera, Mercedes. Może będziemy teraz oglądać aktora w większej ilości projektów niż w ostatnich latach.

Zobacz też:

Ten film wywołał w Polsce skandal. Teraz okazuje się, że to nie koniec

Erotyczne sceny i śmiałe sesje? Tak zaczynała polska gwiazda

Niewiarygodne, do czego się posunął, by zdobyć sławę. Wstrząsające sceny

Był u szczytu sławy, gdy zniknął. Kariera zniszczona przez seks

Więcej newsów o filmach, gwiazdach i programach telewizyjnych, ekskluzywne wywiady i kulisy najgorętszych premier znajdziecie na naszym Facebooku Interia Film

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Val Kilmer | Top Gun Maverick

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama