Jennifer Love Hewitt i seria "Koszmar minionego lata"
W 1997 roku Hewitt zagrała główną rolę w horrorze dla nastolatków "Koszmar minionego lata". Jej bohaterka brała udział w imprezie z okazji czwartego lipca wraz z trójką swoich przyjaciół. W drodze powrotnej potrącają oni przypadkowego przechodnia. Ponieważ boją się konsekwencji spowodowania śmiertelnego wypadku, postanawiają ukryć ciało. Rok później nawiedza ich psychopata w stroju rybaka i z hakiem w dłoni, który wie, co zrobili zeszłego lata.
Film został zmiażdżony przez krytykę, ale przypadł do gustu widzom. Już rok później nakręcono sequel pod tytułem "Koszmar następnego lata". Szalony rybak znów ścigał nastolatków — tym razem w luksusowym kurorcie. Kontynuacja była o wiele brutalniejsza od części pierwszej i miała jeszcze mniej sensu.
Nowy "Koszmar minionego lata". Najlepsze sceny z serii
Seria doczekała się jeszcze spin-offa z 2006 roku, który trafił od razu na rynek DVD. W 2025 roku wróci do kin w filmie Jennifer Kaytin Robinson. Poza Hewitt swoją rolę powtórzy także Freddie Prinze Jr. "To trochę tak, jak zjazd klasowy w rocznicę zakończenia liceum" – mówił aktor dla serwisu People. "Nie masz pojęcia, co się zmieniło, a co zostało po staremu. Cieszysz się, że możesz pokazać, co się polepszyło. Masz nadzieję, że każdy to zauważy. To były właśnie takie emocje".
Aktor dodał, że po latach przerwy zaraz znalazł wspólny język z Hewitt. "Nie miałem powodu, by jej nie ufać. Wiem, ile ta postać dla niej znaczy. Wkłada w nią wszystko od czasu pierwszego filmu" – kontynuował Prinze Jr. Zapowiedział także, że jego wspólne sceny z aktorką w nowym filmie są "najlepsze z całej serii".

Jennifer Love Hewitt zaatakowana w sieci. Poszło o filtry na zdjęciach
Hewitt, która w latach swej młodości uchodziła za symbol piękna, otwarcie mówi o dyskryminacji kobiet po czterdziestym roku życia w show-biznesie. "Starzenie w Hollywood jest trudne, bo w tej kwestii nigdy nie zrobisz nic dobrze" - stwierdziła w podcaście "Inside of You with Michael Rosenbaum". Było to chwilę po tym, gdy zdjęcia zamieszczone przez aktorkę na jej profilu na Instagramie spotkały się z falą krytyki. Obserwujący zarzucali jej, że przez zastosowanie wielu filtrów nie można było jej rozpoznać.
"Zrobiłam sobie włosy i nie miałam na sobie make-upu, więc wrzuciłam [na zdjęcie] filtr" - mówiła podczas rozmowy. "Zwykły filtr, który fajnie wyglądał ze światłem w moim salonie. Nie poświęciłam temu wszystkiemu większej uwagi. A potem wszędzie pisali, że 'Nie da się mnie rozpoznać, że korzystam z filtrów, bo nie chcę, by ludzie wiedzieli, jak źle wyglądam po czterdziestce'. Wydało mi się to szalone".
Aktorka w odpowiedzi dodała kolejne zdjęcia z jeszcze większą ilością filtrów. Podpisała je jako "naturalne piękno, bez filtrów". Ataki tylko się nasiliły. "Wtedy zdałam sobie sprawę, że cokolwiek zrobię, nikogo to nie zadowoli". Na pytanie prowadzącego, dlaczego poświęciła tyle uwagi osobom, które nie mają w życiu niczego lepszego do roboty od pisania hejterskich komentarzy, Hewitt odpowiedziała: "udawanie, że się tym nie przejmuję, byłoby kłamstwem".

Fani Jennifer Love Hewitt nie potrafią zaakceptować jej wieku?
Gdy aktorka skończyła 45 lat, ataki dotyczące jej wyglądu tylko się nasiliły. W rozmowie z "Fox News Digital" podzieliła się przemyśleniami, że wielu fanów ma problem z jej wiekiem. "Niektórzy wybierają wiek, którego według nich nigdy nie powinnam przekroczyć. To mnie więcej 20-kilka lat. Trudno im zaakceptować, że już tak nie wyglądam" – mówiła.
Dodała, że niektóre komentarze w sieci są obrzydliwe i obraźliwe. Najbardziej obawia się, jak odbiorą je jej synowie. "Nie chcę, żeby czytały takie rzeczy, a potem je przeżywały lub martwiły się, że ktoś mnie zranił". Zaraz dodała, że w pełni akceptuje to, jak wygląda i ile ma lat. "Wiek to po prostu wiek. Myślę, że kobiety osiągają moment akceptacji siebie i komfortu po czterdziestce. Uwielbiam być w tym wieku. Naprawdę to kocham".










