Reklama

Reklama

"Ryś": Najsłynniejszy prezes w historii polskiego kina?

Ryszard Ochódzki to jedna z najsłynniejszych postaci komediowych polskiego kina. Bohater "Misia" i "Rozmów kontrolowanych", w którego wcielał się Stanisław Tym, powrócił na ekrany w "Rysiu". W środę mija dokładnie piętnaście lat od premiery tego filmu.

Ryszard Ochódzki to jedna z najsłynniejszych postaci komediowych polskiego kina. Bohater "Misia" i "Rozmów kontrolowanych", w którego wcielał się Stanisław Tym, powrócił na ekrany w "Rysiu". W środę mija dokładnie piętnaście lat od premiery tego filmu.
Stanisław Tym na planie filmu "Ryś" /Mieczysław Włodarski /Reporter

Prezes KS Tęcza Ryszard Ochódzki (Stanisław Tym), omyłkowo ścigany przez szefa mafii Kredę (Marek Kondrat), musi mu oddać dwa miliony euro. Niezawodna Maria Wafel (Zofia Merle) radzi, aby zdobył pieniądze, sprzedając ziemię na Suwalszczyźnie księdzu Pudrowi (Krzysztof Globisz). Jednak znacznie łatwiejszym sposobem pozyskania tej sumy okazuje się szwindel bankowy, który Ochódzki organizuje do spółki z prezesem banku - Koziczkiem (Janusz Rewiński). Uciekając z forsą, niespodziewanie spotyka żonę Molibdena i ląduje w jej małżeńskim łóżku. Przy okazji, w domu Molibdenów (Anna Korcz i Krzysztof Kowalewski) ukrywa pieniądze. Wkrótce zostaje posłem, ale nadal próbuje odebrać skarb z pilnie strzeżonej willi policjanta. Gdy wreszcie, z pomocą trenera Jarząbka (Jerzy Turek), udaje mu się odzyskać kasę, jest już za późno. Na jego trop wpada bowiem płatny zabójca Dukan (Eryk Lubos)...

Reklama

Niezniszczalny prezes

Ryszard Ochódzki, główny bohater filmów "Miś" (1980) Stanisława Barei i "Rozmów kontrolowanych" (1991)  Sylwestra Chęcińskiego to jedna z najsłynniejszych postaci komediowych polskiego kina.

Ochódzki to lawirant, czy też po prostu świnia. Człowiek najprawdopodobniej ze społecznego awansu, pazerny na pieniądze i kobiety, nieodmiennie wplątany w dziwaczne perypetie, spowodowane chciwością i flirtem z władzą. Gość, który zwykle dobrze wie, gdzie stoją konfitury i robi wszystko, żeby pomimo piętrzących się po drodze przeszkód, za wszelką cenę do nich się dostać. Ten pęd przy jego niewątpliwym chamstwie okazał się cechą doskonale zrozumiałą, po prostu uniwersalną. Chociaż prezes był z pewnością w dużej mierze produktem PRL-u to w jego postaci udało się uchwycić uniwersalne ludzkie cechy. Ochódzki - sprytny, bezczelny niedouk, stał się postacią niezbędną w pejzażu polskiej komedii. Jego krętactwa i pewne siebie ciemniactwo gwarantują mu kolejne sukcesy i uznanie zapewne także w nowych czasach.

Kim jest Ryszard Ochódzki?

Stanisław Tym w wywiadzie dla "Vivy" tłumaczył motywy powrotu do postaci niezatapialnego prezesa. "Pomyślałem sobie, że ten facet jest tak znany i popularny, że może warto zobaczyć, co się teraz z nim dzieje. Wiemy, jak wyglądał jego życiorys w czasach Gierka, ale jakie są losy tego typu facetów, którzy byli ustawieni wówczas? Jak sobie dziś dają radę? Co robią, jak się zachowują? Chcę zrobić film o kimś, kogo znamy i kogo nie muszę przypominać. Tak, jak - przepraszam za porównanie - Sienkiewicz pisał dalszy ciąg 'Trylogii' i nie musiał już wyjaśniać, kto to był Wołodyjowski i Zagłoba" - wyjaśniał Tym. 

Jak wielu wybitnych humorystów, Tym ma dość pesymistyczne poglądy. Wielokrotnie wspominał o tym, że "świat zmierza w złym kierunku". Jego słynny bohater nie jest tu wyjątkiem. Odnajduje się bez trudu w każdym systemie. "Ryś pozostał Rysiem" - tłumaczył Tym. "Zresztą nie wierzę, że ludzie się zmieniają, dlatego i tu wyjątku nie będzie".

Zdaniem satyryka należy w takiej sytuacji się śmiać. Albowiem śmiech "daje pewien rodzaj dystansu do okrucieństw świata". Taka też była rola satyry w czasach, gdy "byliśmy zanurzeni w czerwonym kisielu", podobna jest i teraz. "Świat raczej kretynieje niż idzie do przodu" - mówił Tym w wywiadzie dla "Kuriera Porannego". "A jeśli chodzi o naszą rzeczywistość to jest ona właściwie nieprzewidywalna. Na tym zresztą polega jej urok. Wszystko to, co jest mało logiczne u nas zdarzy się na pewno" - dodawał.

Trzeba pamiętać także i o tym, że Tym to przecież nie tylko twórca postaci "Misia", ale też od lat jedna z najważniejszych postaci polskiego kabaretu i komediowej teatralnej sceny. Przez lata był podporą legendarnego Studenckiego Teatru Satyryków, pracował w tak znanych kabaretach jak Owca, Dudek czy Wagabunda. To właśnie on jest autorem mistrzowskiego skeczu "Ucz się Jasiu" z udziałem Jana Kobuszewskiego, Wiesława Gołasa i Wiesława Michnikowskiego z nieśmiertelną kwestią "Wężykiem". Zresztą Kobuszewski wyrażał się o Tymie z najwyższym uznaniem: "Staś Tym jest w dziesiątce najważniejszych komediopisarzy od początku teatru polskiego, obok Fredry, Blizińskiego, Bałuckiego, Słonimskiego, Mrożka" - twierdził zdecydowanie aktor.

Molibden i jego żony

Widzom filmu Sylwestra Chęcińskiego "Rozmowy kontrolowane" zapadła w pamięć scena, w której pułkownik SB, Zygmunt Molibden (Krzysztof Kowalewski), przyłapuje Misia (Stanisław Tym) w łóżku ze swoją osobistą małżonką. Mimo upływu lat, czar prezesa o gorącej krwi nie osłabł. Przedstawiciel władzy, teraz nadinspektor policji znów zastanie Ochódzkiego na igraszkach miłosnych ze swoją, inną już, małżonką. Bo przez te lata Molibden zdążył ożenić się osiem razy i z każdą kolejną ślubną znajdował Misia w łóżku. Ochódzki na to oskarżenie odpowiada zawsze tak samo - po prostu podobają im się te same kobiety. Mimo niepodważalności tego argumentu, Miś będzie musiał solidnie zadośćuczynić koledze z dawnych lat. Ponieważ jednak Ochódzki jest twardszy niż stal i twardszy niż Molibden, z pewnością wyjdzie z opresji bez szwanku...

Krzysztof Kowalewski, który wcielił się w rolę nadinspektora policji, pytany o to, jaki będzie tym razem jego bohater, mówił: "Molibden będzie po pierwsze cwany, cwany jak Hochwander z 'Misia', jak niestety wielu ludzi w Polsce. Zmieniał pochodzenie, zmieniał poglądy, zmieniał nazwiska, ale zawsze spadał na cztery łapy. Wszystko w jego życiu oparte jest na zbieżnościach i rozbieżnościach, a przede wszystkim na zależnościach. Tak jak znajomość z Ochódzkim, bo trudno to nazwać przyjaźnią, nawet taką szorstką, męską" - mówił Kowalewski. 

Imponująca obsada

W obsadzie "Rysia" znaleźli się także: Krystyna Janda, Joanna Szczepkowska, Beata Tyszkiewicz, Magdalena Zawadzka, Danuta Stenka czy Marek Kondrat. "Komedia to jest rzecz trudna i wymaga aktorstwa wielkiego formatu" - tłumaczył swoje wybory Tym.  

W filmie pojawią się również gwiazdy młodego pokolenia. Doskonale znana zwłaszcza z serialu "Oficerowie" Magdalena Różczka bez wahania zgodziła się zagrać "malutką rolę". Swą decyzję - podobnie jak i inni - tłumaczyła szacunkiem i podziwem dla Tyma. Przyznała jednak, że jest on "reżyserem niezwykle trudnym". A to dlatego, że "tak dobrze zna swoje postaci i cały scenariusz, że kiedy daje mi wskazówki, jak mam grać, z góry wiem, że zrobiłby to lepiej".

Borys Szyc ponownie zagrał policjanta, jednak bardzo odmiennego od Kruszona z "Oficera". "Mogę zdradzić, że sam się do 'Rysia"'zgłosiłem. Że jakby coś było to ja z chęcią. Nawet najmniejszy epizod. I udało się. Gram miedzy innymi z legendarnym trenerem Jarząbkiem, czyli Jerzym Turkiem. Świetna zabawa. A do tego mam świadomość, że film będzie cholernie śmieszny i obejrzy go pewnie pół Polski" - mówił "Playboyowi".

W małej roli pojawił się również zaprzyjaźniony od lat z Tymem reżyser Marek Piwowski, autor innej słynnej kultowej komedii, którą współtworzył także Tym - "Rejsu". "Zdecydowałem się zagrać w 'Rysiu', ponieważ nie czytałem scenariusza. Drugi argument, to helikopter na planie, od dziecka chciałem być śmigłowym. Należy wspierać polską kinematografię. Mamy taki zalew szmiry z Zachodu, a tam narkotyki, gwałty - mam tego dosyć. A u nas na planie - proszę spojrzeć - flagi, straż pożarna, jakoś się bezpiecznie czuję. Imponuje mi, że Staszek tak szybko przebiega z jednej strony kamery na drugą, a jaką postać gram okaże się podobno w montażu" - mówił twórca "Przepraszam, czy tu biją?".

Krzysztof Globisz zagrał rolę księdza. "Ja naprawdę tak dokładnie nie wiem, jaką historię ten film opowiada" - mówił aktor "Gazecie Krakowskiej". "Ale ufam Tymowi i znam go na tyle, by stwierdzić, że będzie to film o naszej współczesności, o tym, co się dzieje miedzy Polakami. Wiem też z całą pewnością, bo mogłem zauważyć to na planie, że będzie to film zabawny, pełen ostrego dowcipu, wręcz kabaretowych skeczy. Tak, na pewno nie jest to humor delikatny" - dodawał. 

W filmie wystąpiło też wielu znanych twórców kabaretowych (m.in. Jadwiga Basińska z "Mumio", Waldemar Wilkołek z "Ani Mru Mru", Joanna Kołaczkowska z "Potem"). Pojawił się wreszcie sobowtór Tyma - w rzeczywistości... jego brat Antoni, który poprzednio zagrał małą rólkę w "Misiu". Tym razem można podziwiać go w wielce obfitej charakteryzacji.   

Zobacz również:

Polska seksbomba porzuciła aktorstwo. Co robi dziś?

Rozenek-Majdan bez cenzury. Gwiazda TVN w erotycznych scenach

Młoda polska aktorka nago na planie. Starszy partner zawstydzony

Więcej newsów o filmach, gwiazdach i programach telewizyjnych, ekskluzywne wywiady i kulisy najgorętszych premier znajdziecie na naszym Facebooku Interia Film.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Stanisław Tym | Ryś

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL