Christopher Walken: życie bez telefonu i komputera
Christopher Walken, gwiazda "Łopcy jeleni" czy "Pulp Fiction", przechodzi obok technologicznych nowinek ze spokojem lub wręcz nawet obojętnością. Choć nie korzysta z telefonu, komputera czy zegarka, nie uważa tego za coś nadzwyczajnego. Tak wygląda jego codzienność, w której priorytetem jest spokój i ograniczenie niepotrzebnych bodźców.
"Nie korzystam z technologii. W domu mam tylko antenę satelitarną. 'Rozdzielenie' obejrzałem na płytach DVD, bo byli na tyle uprzejmi, że mi je przysłali. Nie mam telefonu komórkowego. Nigdy nie wysyłałem e-maili ani, jak to mówicie, nie tweetowałem" - powiedział w wywiadzie dla Wall Street Journal.
"Nigdy też nie miałem zegarka. Ale jeśli chcę sprawdzić godzinę, po prostu kogoś pytam. Podobnie, raz na jakiś czas, gdy potrzebuję skorzystać z telefonu, pytam, czy mogę go pożyczyć" - dodał.
To zresztą świetnie pasuje do jego wizerunku. Walken nigdy nie był gwiazdą, która potrzebowała dzielić się ze światem prywatnymi sprawami.

Christopher Walken: ma wsparcie w ludziach wokół
Życie bez telefonu prawdopodobnie nie powiodłoby się bez grupy ludzi, która okazuje mu ciągłe wsparcie. Walken może liczyć na agentów i asystentów, którzy dbają o logistykę, umawiają terminy i podsyłają nowe scenariusze. Dzięki temu aktor nie musi brać na siebie zbyt wielu obowiązków i poświęcić zaoszczędzony czas bardziej wartościowym rzeczom.
Co ciekawe, brak aktywności w mediach społecznościowych i korzystania z technologicznych nowinek nie wynika z niechęci do postępu. Aktor po prostu twierdzi, że jest za stary na uczenie się życia w cyfrowym świecie.
"Myślę, że jestem w takim wieku, w którym po prostu mnie to ominęło i nigdy się w to nie zaangażowałem, ponieważ byłoby to dziwne. Każdy 10-latek byłby w tym znacznie lepszy ode mnie" - powiedział w rozmowie ze Stephenem Colbertem.
Zobacz też:
Gwiazdor nie kryje wzruszenia. To jedna z najważniejszych ról jego w karierze










