Zanim skończył szkołę aktorską, zagrał około 40 ról dubbingowych!
Można powiedzieć, że Józef Pawłowski jest bardziej aktorem filmowym i dubbingowym niż serialowym, chociaż w ostatnich latach zagrał znaczące role w kilku odcinkowych produkcjach. Na karierę aktorską postawił już w trzeciej klasie podstawówki, kiedy to wystąpił w swoim pierwszym konkursie teatralnym. Co ciekawe, jego brat Stefan również jest aktorem. Obaj są wnukami polskiego szermierza i malarza Jerzego Pawłowskiego oraz aktorki Teresy Szmigielówny.
Zanim w 2017 roku ukończył Akademię Teatralną w Warszawie, brał udział w licznych kółkach teatralnych. Chodził nawet na zajęcia do Pałacu Kultury i Nauki oraz należał do Ogniska Teatralnego "U Machulskich".
Do roku 2013 zbudował imponujące portfolio dubbingowe, w którym znalazło się prawie 40 ról z różnych produkcji. Najbardziej znaczącą z tego okresu jest zdecydowanie ta z filmu "Hobbit: Niezwykła podróż", w której Pawłowski użyczył głosu Frodo Bagginsowi.
"Miasto 44" rozsławiło jego nazwisko
W 2013 roku swoją premierę miała produkcja "Wałęsa. Człowiek z nadziei". Młody Pawłowski w filmie Andrzeja Wajdy wcielił się w postać studenta. Już rok później razem z bratem zagrał Waldemara Kuklińskiego, syna głównego bohatera filmu "Jack Strong", a jeszcze w tym samym roku na ekrany kin wszedł film "Miasto 44", który przyniósł Józefowi największą rozpoznawalność.
W realizacji Jana Komasy aktor zagrał głównego bohatera, Stefana Zawadzkiego, syna oficera Wojska Polskiego, który przejął obowiązki głowy rodziny po tym, jak jego ojciec zginął w kampanii wrześniowej w 1939 roku.
"'Miasto 44' to film o młodych ludziach, którzy zostali postawieni przed bardzo trudnymi wyborami, lecz postanowili walczyć o siebie i swoje ideały" - mówił Józef Pawłowski. "To kino, jakiego w Polsce jeszcze nie było. Jeżeli patrzymy na warstwę emocjonalną, to film ten nie daje możliwości bycia obojętnym, nie pozwala siedzieć i się nudzić. To film, z którym widz musi się zmierzyć. Historia, wobec której trzeba zająć własną pozycję".

Po tej roli 24-letni Józef Pawłowski został uznany za prawdziwe objawienie nowego pokolenia aktorów. Artysta, który do tej pory wcielał sie w epizodyczne role w serialach, zaczął otrzymywać większe propozycje. Wystąpił w "Dziewczynach ze Lwowa", "Bodo", "Belfrze", "Wojennych dziewczynach", "Diagnozie" i "Ultraviolecie".
Równolegle pojawiał się na wielkim ekranie. Zagrał Konrada w "Warsaw by Night", Aleksandra Sulkiewicza w "Piłsudskim" czy "Tyśka" w "Jak zostałem gangsterem. Historia prawdziwa". Do dubbingowego portfolio dodał dziesiątki kolejnych ról, m.in. w "Gwiezdnych wojnach. Przebudzeniu mocy", "Kapitanie Ameryce. Wojnie bohaterów", "Lego Batman: Film", "Spider-Manie: Homecoming" czy "Twoim Vincencie".
Józef Pawłowski zaskoczył fanów informacją o ślubie
W 2021 roku aktor zaskoczył fanów, gdy na jaw wyszła informacja, że wziął ślub. Wokalistka Klaudia Szafrańska i Józef Pawłowski po raz pierwszy zaprezentowali się jako para we wrześniu 2016 roku podczas premiery serialu "Belfer". Oboje bardzo dbali o swoje życie prywatne i sporadycznie pojawiali się wspólnie na czerwonym dywanie. Również ich wspólne zdjęcia na Instagramie należały do rzadkości.
Fani nawet nie wiedzieli, że zakochani są zaręczeni. W mediach społecznościowych Szafrańskiej i Pawłowskiego pojawiło się zdjęcie z ceremonii ślubnej.

W ostatnich latach aktor trochę przystopował z filmowymi produkcjami. Zagrał główną rolę w "Bartkowiaku" - wcielił się w Tomka, zdyskwalifikowanego po walce o mistrzostwo mężczyznę, który postanawia zniknąć i zmienić swoje dotychczasowe życie. Wystąpił w kontrowersyjnych "Dziewczynach z Dubaju" i komedii "Gdzie diabeł nie może, tam baby pośle".
Na małym ekranie mogliśmy go oglądać w "Małym zgonie", gdzie zagrał Krystiana Poldkowskiego i "Ślebodzie" - tam wcielił się w Józefa Kalenicę. W dalszym ciągu spełnia się w dubbingu - jego ostatnim filmem, przy którym pracował, był "Spider-Man: Bez drogi do domu".
Zobacz też: Arkadiusz Jakubik jako Jacek Kuroń. Mamy pierwsze zdjęcia










