Daniel Olbrychski gościem Kina na Granicy. "Aktor Europy"?

Oprac.: Tomasz Bielenia

Daniel Olbrychski
Daniel OlbrychskiPaweł WodzyńskiEast News
"Cały czas się uczę, również obserwując, jak grają młodsi. A wielkich mistrzów, z którymi miałem okazję pracować, cechowało - poza talentem i charyzmą - to, że nie rozczarowywali w życiu prywatnym. W myśl zasady: im ktoś ciekawszy na ekranie, tym ciekawszy w życiu. Należeli do tego grona m.in. Beata Tyszkiewicz, Pola Raksa, Tadeusz Łomnicki, Gustaw Holoubek, Zofia Kucówna. Zachwycałem się nimi na ekranie i scenie. A poza nią potwierdzali swoją niezwykłość poprzez prostotę, inteligencję i piękny stosunek do ludzi" - twierdzi Olbrychski.
"Cały czas się uczę, również obserwując, jak grają młodsi. A wielkich mistrzów, z którymi miałem okazję pracować, cechowało - poza talentem i charyzmą - to, że nie rozczarowywali w życiu prywatnym. W myśl zasady: im ktoś ciekawszy na ekranie, tym ciekawszy w życiu. Należeli do tego grona m.in. Beata Tyszkiewicz, Pola Raksa, Tadeusz Łomnicki, Gustaw Holoubek, Zofia Kucówna. Zachwycałem się nimi na ekranie i scenie. A poza nią potwierdzali swoją niezwykłość poprzez prostotę, inteligencję i piękny stosunek do ludzi" - twierdzi Olbrychski.Archiwum TVPAgencja FORUM
Przed laty do Daniela Olbrychskiego wzdychały miliony kobiet, ale nie oznacza to, że na planie filmowym brawurowo radził sobie z rolami kochanków.

"Daniel w rolach kochanków sprawiał zawód. To chyba człowiek bardzo nieśmiały, delikatny, pokonujący tę nieśmiałość często za pomocą tromtadracji, fałszywego napięcia. Jedyna rola, w której był kochankiem porywającym (Kmicic), przewidywała rozdzielenie z obiektem miłości - Oleńką. I wtedy jego uczucie stało się przejmujące" - tak o aktorze mówił reżyser Krzysztof Zanussi.
Przed laty do Daniela Olbrychskiego wzdychały miliony kobiet, ale nie oznacza to, że na planie filmowym brawurowo radził sobie z rolami kochanków. "Daniel w rolach kochanków sprawiał zawód. To chyba człowiek bardzo nieśmiały, delikatny, pokonujący tę nieśmiałość często za pomocą tromtadracji, fałszywego napięcia. Jedyna rola, w której był kochankiem porywającym (Kmicic), przewidywała rozdzielenie z obiektem miłości - Oleńką. I wtedy jego uczucie stało się przejmujące" - tak o aktorze mówił reżyser Krzysztof Zanussi. INPLUSEast News
Dopiero u boku trzeciej żony, Krystyny Demskiej, Olbrychski znalazł spokojną przystań. W 1988 r. poznała ich ze sobą Agnieszka Osiecka, mówiąc: "Daniel jeszcze nie spotkał kobiety, która by na niego zasługiwała". Nie była to miłość od pierwszego wejrzenia - nić sympatii nawiązała się między nimi dopiero pięć lat później. Demska została agentką aktora, a w 2003 r. wzięli ślub w Nałęczowie.
Dopiero u boku trzeciej żony, Krystyny Demskiej, Olbrychski znalazł spokojną przystań. W 1988 r. poznała ich ze sobą Agnieszka Osiecka, mówiąc: "Daniel jeszcze nie spotkał kobiety, która by na niego zasługiwała". Nie była to miłość od pierwszego wejrzenia - nić sympatii nawiązała się między nimi dopiero pięć lat później. Demska została agentką aktora, a w 2003 r. wzięli ślub w Nałęczowie.Piotr Fotek/REPORTEREast News
Na planie imponował nie tylko grą, ale też sprawnością fizyczną i odwagą godną kaskadera oraz umiejętnościami jeździeckimi, które ćwiczył pod okiem trenera kadry rotmistrza Wiktora Olędzkiego (na zdjęciu - w scenie z filmu "Popioły"). Wtedy zakochał się w koniach. Pewność siebie, ułańską fantazję i potrzebę zwracania na siebie uwagi miał zawsze. 

Kilka lat później, by mieć efektowne entrée, na uroczystą imprezę w hotelu Victoria wjechał konno, ubrany w smoking. "Reflektory skierowały się na nas i ja już nic nie widziałem. I koń też nie. Orkiestra zagrała bardzo głośno. Koń stanął dęba między stoliczkami. Nie wiedziałem, na co opadnie" - wspomina. Ostatecznie nikogo nie stratował.
Na planie imponował nie tylko grą, ale też sprawnością fizyczną i odwagą godną kaskadera oraz umiejętnościami jeździeckimi, które ćwiczył pod okiem trenera kadry rotmistrza Wiktora Olędzkiego (na zdjęciu - w scenie z filmu "Popioły"). Wtedy zakochał się w koniach. Pewność siebie, ułańską fantazję i potrzebę zwracania na siebie uwagi miał zawsze. Kilka lat później, by mieć efektowne entrée, na uroczystą imprezę w hotelu Victoria wjechał konno, ubrany w smoking. "Reflektory skierowały się na nas i ja już nic nie widziałem. I koń też nie. Orkiestra zagrała bardzo głośno. Koń stanął dęba między stoliczkami. Nie wiedziałem, na co opadnie" - wspomina. Ostatecznie nikogo nie stratował.INPLUSEast News
Daniel Olbrychski wyznał w jednym z wywiadów, że jednym z adoratorów jego mamy był Czesław Miłosz.

"Poznali się na studiach w Wilnie. Miłosz studiował bodajże prawo. Byli właściwie rówieśnikami. Potem, kiedy był już na emigracji, pisał do mamy listy i było tajemnicą poliszynela, że podkochiwał się w niej i to z wzajemnością" - Olbrychski mówił "Tele Tygodniowi".

Z Miłoszem - wtedy już noblistą, aktor poznał się osobiście we Francji.
"Podszedł do mnie i powiedział: - Panie Danielu, pamiętam pana mamę, piękna dziewczyna z Podlasia. Potem pojechała do Warszawy i niestety wyszła za jakiegoś Olbrychskiego. O, przepraszam! - wszystko to powiedział na jednym oddechu. Wziął potem ode mnie numer telefonu do mamy i kiedy przyjechał po raz pierwszy po latach do Polski, zadzwonił do niej jeszcze z lotniska" - opowiadał aktor.
Daniel Olbrychski wyznał w jednym z wywiadów, że jednym z adoratorów jego mamy był Czesław Miłosz. "Poznali się na studiach w Wilnie. Miłosz studiował bodajże prawo. Byli właściwie rówieśnikami. Potem, kiedy był już na emigracji, pisał do mamy listy i było tajemnicą poliszynela, że podkochiwał się w niej i to z wzajemnością" - Olbrychski mówił "Tele Tygodniowi". Z Miłoszem - wtedy już noblistą, aktor poznał się osobiście we Francji. "Podszedł do mnie i powiedział: - Panie Danielu, pamiętam pana mamę, piękna dziewczyna z Podlasia. Potem pojechała do Warszawy i niestety wyszła za jakiegoś Olbrychskiego. O, przepraszam! - wszystko to powiedział na jednym oddechu. Wziął potem ode mnie numer telefonu do mamy i kiedy przyjechał po raz pierwszy po latach do Polski, zadzwonił do niej jeszcze z lotniska" - opowiadał aktor.Jacek BarczAgencja FORUM
Daniel Olbrychski ma też córkę Weronikę (1982) ze związku z Zuzanną Łapicką. Nie poszła w ślady ojca, została projektantką mody. Na stałe mieszka w Nowym Jorku.
Daniel Olbrychski ma też córkę Weronikę (1982) ze związku z Zuzanną Łapicką. Nie poszła w ślady ojca, została projektantką mody. Na stałe mieszka w Nowym Jorku.Piotr BujnowiczAgencja FORUM
W 1966 roku Olbrychski zagrał główną rolę w filmie Juliana Dziedzina "Bokser", w którym wcielił się w obiecującego pięściarza. Na planie aktor miał przyjemność pracować z legendarnymi polskimi bokserami.

"Trener Stamm po filmie 'Bokser' namawiał mnie, żebym na dwa lata zostawił aktorstwo, a przygotuje mnie do Mistrzostw Europy w wadze półśredniej. No ale miałem za dużo ciekawych propozycji, żeby zrezygnować z grania" - opowiadał aktor.

Do dziś hobbystycznie kontynuuue przygodę z boksem. "W domu mam salkę bokserską. Ćwiczę regularnie 45 minut dziennie" - mówił w 2019 roku.
W 1966 roku Olbrychski zagrał główną rolę w filmie Juliana Dziedzina "Bokser", w którym wcielił się w obiecującego pięściarza. Na planie aktor miał przyjemność pracować z legendarnymi polskimi bokserami. "Trener Stamm po filmie 'Bokser' namawiał mnie, żebym na dwa lata zostawił aktorstwo, a przygotuje mnie do Mistrzostw Europy w wadze półśredniej. No ale miałem za dużo ciekawych propozycji, żeby zrezygnować z grania" - opowiadał aktor. Do dziś hobbystycznie kontynuuue przygodę z boksem. "W domu mam salkę bokserską. Ćwiczę regularnie 45 minut dziennie" - mówił w 2019 roku.archiwum Filmu Agencja FORUM
Po wielu latach wędrówek i przygód, Olbrychski osiadł w kraju, uspokoił się, wyciszył. Ma drugi dom pod Kazimierzem Dolnym.  

W rozmowie z "Filmem" podsumował lata artystycznych tułaczek: "Wiem, czym jest sława, pieniądze, festiwale, nagrody, życie w Nowym Jorku, Hollywood czy w Paryżu. Ale dobrze mi z tym, że mieszkam nad Wisłą. (...) Mogę coś zagrać, ale nie muszę. Gdy ominie mnie jakaś rola, myślę: jaka szkoda, dzięki Bogu".

Na zdjęciu: z synami Victorem (1988) i Rafałem (1971).
Po wielu latach wędrówek i przygód, Olbrychski osiadł w kraju, uspokoił się, wyciszył. Ma drugi dom pod Kazimierzem Dolnym. W rozmowie z "Filmem" podsumował lata artystycznych tułaczek: "Wiem, czym jest sława, pieniądze, festiwale, nagrody, życie w Nowym Jorku, Hollywood czy w Paryżu. Ale dobrze mi z tym, że mieszkam nad Wisłą. (...) Mogę coś zagrać, ale nie muszę. Gdy ominie mnie jakaś rola, myślę: jaka szkoda, dzięki Bogu". Na zdjęciu: z synami Victorem (1988) i Rafałem (1971).Marcin DławichowskiAgencja FORUM
"Wystąpiłem już we wszystkim, w czym można było wystąpić. Role to moje dzieci" - powtarza Olbrychski. Coraz częściej możemy oglądać go w epizodycznych kreacjach.

"Jestem już na takim etapie życia, że nie lubię zbyt długo przebywać poza domem, męczą mnie podróże, ciągłe pakowanie walizek i noclegi w hotelach. Natomiast niewielkie role dają mi ten komfort, że na planie przebywam krótko, choć jest to dla mnie dość aktywny i pracowity czas. Kiedy gra się epizody, trzeba być maksymalnie skupionym, robić wszystko, by się nie pomylić" - uważa aktor.

50. urodziny świętował we fraku w towarzystwie m.in. Edyty Górniak (na zdjęciu). Czy obchody 75. urodziny będą wyglądały równie okazale?
"Wystąpiłem już we wszystkim, w czym można było wystąpić. Role to moje dzieci" - powtarza Olbrychski. Coraz częściej możemy oglądać go w epizodycznych kreacjach. "Jestem już na takim etapie życia, że nie lubię zbyt długo przebywać poza domem, męczą mnie podróże, ciągłe pakowanie walizek i noclegi w hotelach. Natomiast niewielkie role dają mi ten komfort, że na planie przebywam krótko, choć jest to dla mnie dość aktywny i pracowity czas. Kiedy gra się epizody, trzeba być maksymalnie skupionym, robić wszystko, by się nie pomylić" - uważa aktor. 50. urodziny świętował we fraku w towarzystwie m.in. Edyty Górniak (na zdjęciu). Czy obchody 75. urodziny będą wyglądały równie okazale?Darek MajewskiAgencja FORUM
Daniel Olbrychski urodził się 27 lutego 1945 r. w Łowiczu. Już od dzieciństwa pasjonował się aktorstwem, a jako nastolatek działał w Teatrze Młodzieżowym TVP. Choć jego rodzice nie byli aktorami, matka zajmowała się pisaniem książek, co może w pewnym stopniu tłumaczyć jego miłość do sztuki. 

"Sztuka jest dla mnie wyrażaniem człowieka, a aktorstwo to przecież najpełniejsze, uzewnętrznianie ludzkich przeżyć, (...) bowiem wyraża człowieka przez niego samego. Nie nutami, nie farbą, nie słowem, ale własnym ciałem, psychiką, wyobraźnią, aktor przekazuje swoją wiedzę o człowieku" - mówil o swojej pasji w "Filmie" w 1974 roku.
Daniel Olbrychski urodził się 27 lutego 1945 r. w Łowiczu. Już od dzieciństwa pasjonował się aktorstwem, a jako nastolatek działał w Teatrze Młodzieżowym TVP. Choć jego rodzice nie byli aktorami, matka zajmowała się pisaniem książek, co może w pewnym stopniu tłumaczyć jego miłość do sztuki. "Sztuka jest dla mnie wyrażaniem człowieka, a aktorstwo to przecież najpełniejsze, uzewnętrznianie ludzkich przeżyć, (...) bowiem wyraża człowieka przez niego samego. Nie nutami, nie farbą, nie słowem, ale własnym ciałem, psychiką, wyobraźnią, aktor przekazuje swoją wiedzę o człowieku" - mówil o swojej pasji w "Filmie" w 1974 roku.Darek Golik Agencja FORUM
W 1977 r. aktor rozwiódł się z Dzienisiewicz, a rok później poślubił córkę Andrzeja Łapickiego - Zuzannę. Wciąż nie przeszkadzało mu to w kolejnych romansach - owocem krótkotrwałego związku z niemiecką aktorką Barbarą Sukovą (na zdjęciu) jest syn Viktor.
W 1977 r. aktor rozwiódł się z Dzienisiewicz, a rok później poślubił córkę Andrzeja Łapickiego - Zuzannę. Wciąż nie przeszkadzało mu to w kolejnych romansach - owocem krótkotrwałego związku z niemiecką aktorką Barbarą Sukovą (na zdjęciu) jest syn Viktor.Jerzy KośnikAgencja FORUM
"Filmy filmami, ale ustalmy, co w życiu jest najważniejsze: czasami zawód, sen, sport i rozrywka, ale całe życie - kobiety" - twierdzi Daniel Olbrychski. Pierwszą jego miłością była starsza o sześć lat aktorka Monika Dzienisiewicz (na zdjęciu - sesji do "Przekroju" - pierwsza z prawej).

Z początku nazywała swego adoratora kabotynem i zarozumialcem, ale uległa jego czarowi. Rozwiodła się dla niego ze scenografem Wowo Bielickim, w 1967 r. wzięli ślub.
"Filmy filmami, ale ustalmy, co w życiu jest najważniejsze: czasami zawód, sen, sport i rozrywka, ale całe życie - kobiety" - twierdzi Daniel Olbrychski. Pierwszą jego miłością była starsza o sześć lat aktorka Monika Dzienisiewicz (na zdjęciu - sesji do "Przekroju" - pierwsza z prawej). Z początku nazywała swego adoratora kabotynem i zarozumialcem, ale uległa jego czarowi. Rozwiodła się dla niego ze scenografem Wowo Bielickim, w 1967 r. wzięli ślub.Wojciech PlewińskiAgencja FORUM
Olbrychski jest autorem dwóch książek "Wspominki o Włodzimierzu Wysockim" (1990), "Parę lat z głowy" (1997), a także współautorem "Aniołów wokół głowy" (1992). 

Za swoje ogromne zasługi w dziedzinie filmu i teatru został odznaczony wieloma wyróżnieniami, m.in. Złotym Medalem Gloria Artis, Nagrodą Ministra Spraw Zagranicznych za zasługi w propagowaniu polskiej kultury za granicą, Złotą Kamerą, czy Złotą Maską. "Nie czuję się żadną ikoną"- stwierdził skromnie w rozmowie z "Rewią".
Olbrychski jest autorem dwóch książek "Wspominki o Włodzimierzu Wysockim" (1990), "Parę lat z głowy" (1997), a także współautorem "Aniołów wokół głowy" (1992). Za swoje ogromne zasługi w dziedzinie filmu i teatru został odznaczony wieloma wyróżnieniami, m.in. Złotym Medalem Gloria Artis, Nagrodą Ministra Spraw Zagranicznych za zasługi w propagowaniu polskiej kultury za granicą, Złotą Kamerą, czy Złotą Maską. "Nie czuję się żadną ikoną"- stwierdził skromnie w rozmowie z "Rewią".Witold KulińskiAgencja FORUM
Jedną z kochanek aktora była piosenkarka Maryla Rodowicz. Olbrychski jeździł z nią na koncerty, nosił za nią gitarę.  

"Byliśmy szaleni. Potrafiliśmy przez dwa dni jechać konno, wierzchem z Warszawy do Drohiczyna, rodzinnego miasteczka Daniela. 120 kilometrów w jedną stronę! I z powrotem też! Zajęło nam to dwa dni przez pola i lasy, spaliśmy na jakimś sianie, wpadaliśmy do knajp po drodze jak do jakichś salonów na Dzikim Zachodzie, przytraczając konie obok przystanków PKS-u" - relację wokalistki przytoczyła w książce "Dżentelmeni PRL-u" Emilia Padoł.

Życie pary nie było jednak ciągłą idyllą. Gdy aktor zakochał się w Rodowicz, był mężem innej kobiety. Ich wspólny rytm życia zakłócała też ogromna liczba koncertów, jakie grała piosenkarka. Mogli mieć dziecko, ale ciąża Rodowicz skończyła się poronieniem, a ich związek skandalem.
Jedną z kochanek aktora była piosenkarka Maryla Rodowicz. Olbrychski jeździł z nią na koncerty, nosił za nią gitarę. "Byliśmy szaleni. Potrafiliśmy przez dwa dni jechać konno, wierzchem z Warszawy do Drohiczyna, rodzinnego miasteczka Daniela. 120 kilometrów w jedną stronę! I z powrotem też! Zajęło nam to dwa dni przez pola i lasy, spaliśmy na jakimś sianie, wpadaliśmy do knajp po drodze jak do jakichś salonów na Dzikim Zachodzie, przytraczając konie obok przystanków PKS-u" - relację wokalistki przytoczyła w książce "Dżentelmeni PRL-u" Emilia Padoł. Życie pary nie było jednak ciągłą idyllą. Gdy aktor zakochał się w Rodowicz, był mężem innej kobiety. Ich wspólny rytm życia zakłócała też ogromna liczba koncertów, jakie grała piosenkarka. Mogli mieć dziecko, ale ciąża Rodowicz skończyła się poronieniem, a ich związek skandalem. Jan RozmarynowskiAgencja FORUM
Daniel Olbrychski przyznał, że zanim został aktorem, marzył o karierze sportowca. "Zawsze chciałem być jak najlepsi amerykańscy aktorzy, po których widać, że ćwiczą, jeżdżą konno, boksują" - mówił po latach.

"Byłem przekonany, że zostanę mistrzem olimpijskim, tylko nie wiedziałem, w jakiej dyscyplinie. Czego ja nie ćwiczyłem! Nawet hokej na lodzie. Należałem do Młodzieżowej Szkółki Hokejowej Legii. Wygrałem Pierwszy Krok Szermierczy we florecie i szabli. Pierwszy Krok Bokserski, najpierw w Pałacu Kultury, następnie w Polonii. Potem przyszły filmy, w których to wszystko mogłem wykorzystać" - wspominał młodość w jednym z wywiadów.
Daniel Olbrychski przyznał, że zanim został aktorem, marzył o karierze sportowca. "Zawsze chciałem być jak najlepsi amerykańscy aktorzy, po których widać, że ćwiczą, jeżdżą konno, boksują" - mówił po latach. "Byłem przekonany, że zostanę mistrzem olimpijskim, tylko nie wiedziałem, w jakiej dyscyplinie. Czego ja nie ćwiczyłem! Nawet hokej na lodzie. Należałem do Młodzieżowej Szkółki Hokejowej Legii. Wygrałem Pierwszy Krok Szermierczy we florecie i szabli. Pierwszy Krok Bokserski, najpierw w Pałacu Kultury, następnie w Polonii. Potem przyszły filmy, w których to wszystko mogłem wykorzystać" - wspominał młodość w jednym z wywiadów.Jerzy PłońskiAgencja FORUM

Daniel Olbrychski: Najwybitniejszy polski aktor?

"To jest po prostu film o Andrzeju Wajdzie. Najbardziej osobisty film, jaki od czasu 'Osiem i pół' powstał w kinie artystycznym. Co więcej, odważę się sądzić, że pierwszą intencją Wajdy była rzeczywiście chęć zrobienia filmu o Cybulskim i że dopiero w trakcie realizacji inteligentny reżyser zorientował się, że w istocie, niechcący, robi film o sobie" - napisał w 1969 roku w swej recenzji Krzysztof Mętrak. Na zdjęciu: Andrzej Łapicki w filmie "Wszystko na sprzedaż".
"To jest po prostu film o Andrzeju Wajdzie. Najbardziej osobisty film, jaki od czasu 'Osiem i pół' powstał w kinie artystycznym. Co więcej, odważę się sądzić, że pierwszą intencją Wajdy była rzeczywiście chęć zrobienia filmu o Cybulskim i że dopiero w trakcie realizacji inteligentny reżyser zorientował się, że w istocie, niechcący, robi film o sobie" - napisał w 1969 roku w swej recenzji Krzysztof Mętrak. Na zdjęciu: Andrzej Łapicki w filmie "Wszystko na sprzedaż".
5 marca 2013 roku obyła się uroczysta premiera filmu "Wszystko na sprzedaż" w nowej, cyfrowej wersji. Na zdjęciu: Andrzej Łapicki i Beata Tyszkiewicz w filmie "Wszystko na sprzedaż".
5 marca 2013 roku obyła się uroczysta premiera filmu "Wszystko na sprzedaż" w nowej, cyfrowej wersji. Na zdjęciu: Andrzej Łapicki i Beata Tyszkiewicz w filmie "Wszystko na sprzedaż".materiały prasowe
"'Wszystko na sprzedaż' jest filmem o ludziach, którzy robią filmy. Nieprzypadkowo występują pod własnymi imionami. Po co miałbym im dawać inne imiona, skoro każę im mówić od siebie ich własne słowa. Mówią to, co chcą opowiedzieć. Od początku wiedziałem też, kto będzie grał w tej 'wyprzedaży'. Wyłonił się jednak problem, kto ma zagrać, reżysera. Szczerze mówiąc, przez długi czas sądziłem, że sam powinienem grać tę rolę, nie zdecydowałem się jednak na to. Nie jestem aktorem i nawet w części nie zrobiłbym tego tak dobrze jak Andrzej Łapicki" - wspomina Andrzej Wajda.
"'Wszystko na sprzedaż' jest filmem o ludziach, którzy robią filmy. Nieprzypadkowo występują pod własnymi imionami. Po co miałbym im dawać inne imiona, skoro każę im mówić od siebie ich własne słowa. Mówią to, co chcą opowiedzieć. Od początku wiedziałem też, kto będzie grał w tej 'wyprzedaży'. Wyłonił się jednak problem, kto ma zagrać, reżysera. Szczerze mówiąc, przez długi czas sądziłem, że sam powinienem grać tę rolę, nie zdecydowałem się jednak na to. Nie jestem aktorem i nawet w części nie zrobiłbym tego tak dobrze jak Andrzej Łapicki" - wspomina Andrzej Wajda.
"Wszystko na sprzedaż" otworzyło jedną z najbardziej twórczych dekad w twórczości Andrzeja Wajdy. Na zdjęciu: Daniel Olbrychski w filmie "Wszystko na sprzedaż".
"Wszystko na sprzedaż" otworzyło jedną z najbardziej twórczych dekad w twórczości Andrzeja Wajdy. Na zdjęciu: Daniel Olbrychski w filmie "Wszystko na sprzedaż".materiały prasowe
Film "Wszystko na sprzedaż" jest jednym z najciekawszych dzieł autotematycznych w historii europejskiego kina. Jego nieżyjący patroni - Zbyszek Cybulski i Andrzej Wróblewski - to sygnał, że właściwym kierunkiem jest powrót do źródeł. Na zdjęciu: Andrzej Łapicki, Elżbieta Czyżewska i Bogumił Kobiela w filmie "Wszystko na sprzedaż".
Film "Wszystko na sprzedaż" jest jednym z najciekawszych dzieł autotematycznych w historii europejskiego kina. Jego nieżyjący patroni - Zbyszek Cybulski i Andrzej Wróblewski - to sygnał, że właściwym kierunkiem jest powrót do źródeł. Na zdjęciu: Andrzej Łapicki, Elżbieta Czyżewska i Bogumił Kobiela w filmie "Wszystko na sprzedaż".
Autobiograficzny podtekst filmu podkreśla przywołanie innego przyjaciela Wajdy, zmarłego tragicznie malarza Andrzeja Wróblewskiego, którego wystawę odwiedza szukający inspiracji Reżyser (Andrzej Łapicki). Na zdjęciu: Elżbieta Czyżewska i Beata Tyszkiewicz w filmie "Wszystko na sprzedaż".
Autobiograficzny podtekst filmu podkreśla przywołanie innego przyjaciela Wajdy, zmarłego tragicznie malarza Andrzeja Wróblewskiego, którego wystawę odwiedza szukający inspiracji Reżyser (Andrzej Łapicki). Na zdjęciu: Elżbieta Czyżewska i Beata Tyszkiewicz w filmie "Wszystko na sprzedaż".
Andrzej Wajda wykorzystał też niektóre pomysły aktorów, na przykład finałową pogoń Daniela Olbrychskiego za końmi.
Andrzej Wajda wykorzystał też niektóre pomysły aktorów, na przykład finałową pogoń Daniela Olbrychskiego za końmi.materiały prasowe
Wzajemne przenikanie się sztuki i życia podkreśla obsada: Beata Tyszkiewicz, Elżbieta Czyżewska, Bogumił Kobiela, Daniel Olbrychski grają właściwie siebie, mówią własnymi tekstami.
Wzajemne przenikanie się sztuki i życia podkreśla obsada: Beata Tyszkiewicz, Elżbieta Czyżewska, Bogumił Kobiela, Daniel Olbrychski grają właściwie siebie, mówią własnymi tekstami.materiały prasowe
Konieczność opowiedzenia o przyjacielu, stracie, jaką poniosło polskie kino, połączyła się z potrzebą zabrania głosu w sprawie sytuacji w kraju (początek zdjęć zbiegł się z wydarzeniami Marca 68) i chęcią znalezienia odpowiedniego dla osobistej wypowiedzi filmowego języka. Na zdjęciu: Beata Tyszkiewicz i Elżbieta Czyżewska w filmie "Wszystko na sprzedaż".
Konieczność opowiedzenia o przyjacielu, stracie, jaką poniosło polskie kino, połączyła się z potrzebą zabrania głosu w sprawie sytuacji w kraju (początek zdjęć zbiegł się z wydarzeniami Marca 68) i chęcią znalezienia odpowiedniego dla osobistej wypowiedzi filmowego języka. Na zdjęciu: Beata Tyszkiewicz i Elżbieta Czyżewska w filmie "Wszystko na sprzedaż".
W efekcie powstał "film o ludziach, którzy robią filmy", polskie "Osiem i pół" - nowofalowa spowiedź filmowca szukającego nowych tematów i formy. Na zdjęciu: Andrzej Łapicki w filmie "Wszystko na sprzedaż".
W efekcie powstał "film o ludziach, którzy robią filmy", polskie "Osiem i pół" - nowofalowa spowiedź filmowca szukającego nowych tematów i formy. Na zdjęciu: Andrzej Łapicki w filmie "Wszystko na sprzedaż".materiały prasowe
Akcja filmu została skonstruowana wokół motywu poszukiwań zaginionego bez wieści aktora, który nie zjawił się na planie. W trakcie tych poszukiwań do szukających dociera wiadomość, że aktor zginał, wyskakując z pędzącego pociągu. Reżyser zastanawia się, co zrobić z nieskończonym filmem... Na zdjęciu: Elżbieta Czyżewska i Andrzej Łapicki w filmie "Wszystko na sprzedaż".
Akcja filmu została skonstruowana wokół motywu poszukiwań zaginionego bez wieści aktora, który nie zjawił się na planie. W trakcie tych poszukiwań do szukających dociera wiadomość, że aktor zginał, wyskakując z pędzącego pociągu. Reżyser zastanawia się, co zrobić z nieskończonym filmem... Na zdjęciu: Elżbieta Czyżewska i Andrzej Łapicki w filmie "Wszystko na sprzedaż".
Bezpośrednim impulsem do realizacji "Wszystko na sprzedaż" była tragiczna śmierć Zbyszka Cybulskiego w styczniu 1967 roku. Na zdjęciu: Elżbieta Czyżewska w filmie "Wszystko na sprzedaż".
Bezpośrednim impulsem do realizacji "Wszystko na sprzedaż" była tragiczna śmierć Zbyszka Cybulskiego w styczniu 1967 roku. Na zdjęciu: Elżbieta Czyżewska w filmie "Wszystko na sprzedaż".materiały prasowe
Tytuł tego filmu podsunął Andrzejowi Wajdzie widok indyjskiego żebraka wyprzedającego swój skromny dobytek: "Pomyślałem wtedy, że chciałbym, gdy będę już żegnał się z kinem, zrobić taki film: oto sprzedaję wszystko, co mi się przez te lata uzbierało, ogłaszam wyprzedaż". Na zdjęciu: Elżbieta Czyżewska i Andrzej Łapicki w filmie "Wszystko na sprzedaż".
Tytuł tego filmu podsunął Andrzejowi Wajdzie widok indyjskiego żebraka wyprzedającego swój skromny dobytek: "Pomyślałem wtedy, że chciałbym, gdy będę już żegnał się z kinem, zrobić taki film: oto sprzedaję wszystko, co mi się przez te lata uzbierało, ogłaszam wyprzedaż". Na zdjęciu: Elżbieta Czyżewska i Andrzej Łapicki w filmie "Wszystko na sprzedaż".
Film Andrzeja Wajdy "Wszystko na sprzedaż" był oryginalnym hołdem złożonym Zbigniewowi Cybulskiemu, który w styczniu 1967 roku tragicznie zginął wskakując do pociągu. W obrazie Wajdy "Wszystko na sprzedaż" nieobecny bohater, znany aktor, ginie... wyskakując z pociągu. Premiera filmu odbyła się 28 stycznia 1969 roku.
Film Andrzeja Wajdy "Wszystko na sprzedaż" był oryginalnym hołdem złożonym Zbigniewowi Cybulskiemu, który w styczniu 1967 roku tragicznie zginął wskakując do pociągu. W obrazie Wajdy "Wszystko na sprzedaż" nieobecny bohater, znany aktor, ginie... wyskakując z pociągu. Premiera filmu odbyła się 28 stycznia 1969 roku.

Zobacz również:

    Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?