Reklama

"Blondynka": Pierwszy film Netfliksa dla dorosłych widzów

Ana de Armas i Andrew Dominik na planie "Blondynki" /Matt Kennedy / Netflix © 2022 /materiały prasowe

"Blondynka" będzie pierwszą oryginalną produkcją Netfliksa w historii, która otrzyma kategorię wiekową NC-17 (tylko dla widzów powyżej 17. roku życia). W rozmowie z serwisem Deadline reżyser Andrew Dominik odniósł się do medialnych kontrowersji, związanych z realizacją obrazu o Marilyn Monroe.

Reżyser Andrew Dominik w trakcie kręcenia filmu "Blondynka" był przekonany, że dostanie on kategorię R. Oznaczałoby to, że jeśli chcieliby obejrzeć go widzowie poniżej siedemnastego roku życia, mogliby to zrobić jedynie w towarzystwie swoich opiekunów. Tymczasem film o Marilyn Monroe otrzymał jeszcze wyższą kategorię wiekową.

 "Tak, byłem zaskoczony. Myślałem, że nie wychodzimy poza granice kategorii R. Wydaje mi się jednak, że jeśli w sali konferencyjnej mamy grupę kobiet i mężczyzn mówiących o zachowaniach seksualnych, możliwe, że mężczyźni zaczną się bać tego, co pomyślą kobiety. Żyjemy w dziwnych czasach. Pokazujemy w filmie dwuznaczne sytuacje. A Amerykanie są naprawdę dziwni, jeśli chodzi o zachowania seksualne. Nie wiem dlaczego, przecież kręcą najwięcej pornografii na świecie" - powiedział reżyser portalowi Vulture.

Reklama

"Blondynka": Pierwszy film Netfliksa dla pełnoletnich widzów

Z informacji, jakie pojawiały się w trakcie kończenia prac nad filmem, wynikało, że pomiędzy Dominikiem i Netfliksem doszło do nieporozumień w kwestii kategorii wiekowej filmu. Sam reżyser uciął te plotki, mówiąc, że jest wdzięczny Netfliksowi za otrzymaną szansę.

"Ten film nie powstałby bez Netfliksa" - Dominik podkreślił w rozmowie z Deadline, chwaląc odwagę platformy w finansowe zaangażowanie w ryzykowny projekt.

"[Netflix] całkowicie wspierał mnie w osiągnięciu tego, co zaplanowałem. Podpisałem nawet dokument, w którym zobowiązywałem się na dostarczenie filmu z kategorią wiekową R [oznaczającą, że osoby poniżej 17. roku życia mogą obejrzeć film w towarzystwie osoby dorosłej - przyp. red.]. Myślę, że wszyscy zdawali sobie sprawę, że kategoria NC-17 [oznaczająca, że nikt poniżej 17. roku życia nie może obejrzeć filmu] wyrządziłaby filmowi szkodę. Ale [Netflix] wspierał wersję filmu, którą zrobiłem (...) To jedyny film, jaki zrobiłem, przy którym nie musiałem iść na ustępstwa" - zaznaczył Dominik.

Reżyser "Blondynki" odniósł się także do medialnych sugestii, jakoby usunął z filmu scenę oralnego seksu. Dominik zaznaczył, że nigdy nie było jej w scenariuszu i nigdy nie została ona nakręcona. "To tylko jedna z tych internetowych plotek. Nie wiem, kto to wymyślił, pewnie jakiś szukający taniej sensacji dziennikarz" - wyjaśnił Dominik (informację o scenie "krwawego menstruacyjnego cunnilingusa" podał Jordan Ruimy z portalu World of Reel).

"Blondynka": Marilyn Monroe dla dorosłego widza

W maju Dominik przyznał w rozmowie z serwisem Vulture, że głównym tematem "Blondynki" będzie "dziecięca trauma", która w znacznym stopniu wpłynęła na tragiczne życie Marilyn Monroe.

Reżyser ujawnił, że jego dzieło nie będzie portretem "szczęśliwej seksualności", dodając, że starał się ukazać "niejednoznaczność" statusu seksbomby, w kontekście którego rozpatrywane jest życie Monroe. 

Reżyser "Blondynki" dodał, że jego dzieło pokaże Marilyn Monroe w sposób, który odbiega od obiegowych obrazów legendy Hollywood. "Znajdą się w nim rzeczy, które mogą obrazić wszystkich". 

Mimo medialnego zamieszania dotyczącego odkładanej premiery premiery "Blondynki" i towarzyszących jej kontrowersji, Dominik ma świadomość swojego miejsca w szeregu w hierarchii Netfliksa. "Oni płacą 400 milionów dolarów za filmy. Mały film za 22 milionów dolarów z pewnością nie rozbije banku" - zapewnił Dominik.

"To przeznaczony dla dorosłego widza film o Marilyn Monroe, czy nie tego właśnie chcemy? Ja sam chciałbym pójść do kina i zobaczyć historię Marilyn Monroe w wersji dla dorosłych" - dodał Dominik.

"Blondynka": Feministyczne przedstawienie Marilyn Monroe

"Blondynka" jest pierwszym filmem fabularnym Dominika nakręconym od czasu "Zabić, jak to łatwo powiedzieć" z 2012 roku. Reżyser głośnego "Zabójstwa Jesse'ego Jamesa przez tchórzliwego Roberta Forda" osobiście wybrał Anę de Armas do roli ikony kina. Film jest oparty na bestsellerowej książce Joyce Carol Oates, opowiadającej o wewnętrznym życiu Marilyn Monroe. Według samej autorki nie należy jej traktować jako biografii, a raczej jako fikcję. 

"Andrew Dominik jest wybitnym reżyserem. Myślę, że z powodzeniem pokazał doświadczenia Normy Jeane z jej perspektywy, a nie patrząc na nie z zewnątrz męskim okiem. Zanurzył się całkiem w jej perspektywie" - oceniła filmową "Blondynkę" Oates.

"Jako aktorka zdobyła sławę na całym świecie, ale nie była to osobowość, z którą byłaby w stanie koegzystować. Dla mężczyzn zarobiła krocie pieniędzy, ale nie dla siebie. Gdy zmarła w wieku 36 lat, nie miała pieniędzy na porządny pogrzeb" - mówi Oates o Monroe. W filmie tę rolę zagrała Ana de Armas. Pisarka chwali ją i jej rolę. "Transformacja w Marilyn zawsze zajmowała Normie Jeane kilka godzin. Gra ją Ana de Armas, która jest wspaniałą aktorką. Jej charakteryzacja trwała jakieś cztery godziny, ale kiedy jednak widzisz ją na ekranie, one nie istnieją" - powiedziała.

"Ambicje Andrew były oczywiste od samego początku. Zaprezentować wersję Marilyn Monroe widzianą jej oczami. Chciał, by widzowie poczuli na własnej skórze, co znaczyło dla niej bycie nie tylko Marilyn, ale też Normą Jeane. Jest to najbardziej śmiałe, niepokorne i feministyczne przedstawienie jej historii, jakie kiedykolwiek widziałem" - oceniała niedawno Ana de Armas w "Netflix Queue".  

"Blondynka" zadebiutuje w katalogu Netfliksa 28 września.

Czytaj więcej:

Marcin Dorociński w "Mission: Impossible"? Polski aktor przerwał milczenie

Seksbomba? Polska aktorka nie unika rozbieranych scen

HBO Max usuwa papierosy z plakatów filmowych. Gwiazdorzy zostali ocenzurowani!

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Blondynka (film) | Andrew Dominik

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy