Reklama

Reklama

"Blonde": Film o Marilyn Monroe "obrazi wszystkich"?

Andrew Dominik, reżyser filmu "Blonde", będącego fabularyzowaną opowieścią o życiu Marylin Monroe, ujawnił w rozmowie z serwisem Vulture, że obraz nie trafi do oferty Netfliksa wcześniej niż we wrześniu 2022. Wzbudzający kontrowersje projekt, który otrzymał już kategorię wiekową NC-17 (tylko dla widzów powyżej 17. roku życia), będzie - według reżysera - filmem, który może "obrazić wszystkich".

Ana de Armas na planie "Blonde"

Andrew Dominik przyznał w rozmowie z Vulture, że głównym tematem "Blonde" będzie "dziecięca trauma", która w znacznym stopniu wpłynęła na tragiczne życie Marilyn Monroe.

Reżyser ujawnił, że jego dzieło nie będzie portretem "szczęśliwej seksualności", dodając, że starał się ukazać "niejednoznaczność" statusu seksbomby, w kontekście którego rozpatrywane jest życie Monroe. "Amerykanie są dość dziwni w kwestii erotycznych zachowań. Nie wiem, dlaczego. Robią najwięcej filmów porno na świecie" - podkreślił.

Reżyser "Blonde" dodał, że jego dzieło pokaże Marilyn Monroe w sposób, który odbiega od obiegowych obrazów legendy Hollywood. "Znajdą się w nim rzeczy, które mogą obrazić wszystkich". 

Reklama

Mimo medialnego zamieszania dotyczącego odkładanej premiery premiery "Blonde" i towarzyszących jej kontrowersji, Dominik ma świadomość swojego miejsca w szeregu w hierarchii Netfliksa. "Oni płacą 400 milionów dolarów za filmy. Mały film za 22 milionów dolarów z pewnością nie rozbije banku" - zapewnił Dominik.

"Blonde": Kontrowersje związane z premierą filmu

W lipcu 2021 Netflix niespodziewanie przesunął premierę "Blonde" na 2022 rok. Według relacji Jordana Ruimy'ego (portal World of Reel) powodem nagłej zmiany daty premiery miały być szokujące erotyczne sceny, które znalazły się w filmie australijskiego reżysera.

Ruimy twierdził, powołując się na kilka źródeł, że w filmie "Blonde", który Dominik zaprezentował Netfliksowi, znalazło się sporo sekwencji, które zszokowały przedstawicieli streamingowego giganta. Dominik miał zawrzeć w swym filmie  m.in. scenę gwałtu, pokazał także dosadnie "krwawy menstruacyjny cunnilingus" bohaterki.

W rozmowie ze Screen Daily Dominik zaprzeczył, jakoby pokazał w swym filmie menstruację bohaterki, potwierdził jednak, że w "Blonde" znalazła się opisana w książce Joyce Carol Oates scena gwałtu na Marilyn Monroe (pisarka chwaliła film Dominika już w 2020 roku, nazywając go "prawdziwie feministyczną" interpretacją).

Reżyser ujawnił również, że Netflix chciał złagodzić wywrotowy charakter filmu, narzucając Dominikowi montażystkę Jennifer Lane ("Hereditary" i "Tenet").

Pierwotnie "Blonde" miało mieć światową premierę na ubiegłorocznym festiwalu Wenecji. Ruimy pisał, że "Blonde" było w planach Netfliksa jednym z oscarowych kandydatów - arthouse'owy charakter filmu utrudnił jednak platformie skuteczne lobbowanie wśród członków Akademii.

Dominik przyznał, że jego film od początku miał być przeznaczoną dla dorosłej widowni opowieścią o Marilyn Monroe (Ana de Armas). 

"To wymagający film. Jeśli nie spodoba się widzom, to jest to ich pie***y problem" - zaznaczył reżyser, odnosząc się do domniemanych spięć z platformą Netflix na temat ostatecznego kształtu dzieła.

"To przeznaczony dla dorosłego widza film o Marilyn Monroe, czy nie tego właśnie chcemy? Ja sam chciałbym pójść do kina i zobaczyć historię Marilyn Monroe w wersji dla dorosłych" - dodał Dominik.

"Blonde" będzie pierwszą oryginalną produkcją Netfliksa w historii, która otrzyma kategorię wiekową NC-17 (tylko dla widzów powyżej 17. roku życia).

"Blonde": Ana de Armas jako Marilyn Monroe

"Blonde" będzie pierwszym filmem fabularnym Dominika nakręconym od czasu "Zabić, jak to łatwo powiedzieć" z 2012 roku. Reżyser głośnego "Zabójstwa Jesse'ego Jamesa przez tchórzliwego Roberta Forda" osobiście wybrał Anę de Armas do roli ikony kina. Film jest oparty na bestsellerowej książce Joyce Carol Oates, opowiadającej o wewnętrznym życiu Marilyn Monroe. Według samej autorki nie należy jej traktować jako biografii, a raczej jako fikcję.

"Miałam tylko jedno przesłuchanie do roli Marilyn i usłyszałam od Andrew: 'Masz tę rolę, ale muszę jeszcze przesłuchać inne aktorki'. Musiałam jeszcze przekonać producentów, ludzi z kasą. Ale ja zawsze musiałam kogoś przekonywać. Wiedziałem więc, że jestem w stanie to zrobić. Kubanka grająca Marilyn Monroe? Tak bardzo tego chciałam. Patrzysz na to słynne zdjęcie uśmiechniętej Marilyn, ale to tylko niewielki ułamek tego, co przeżywała w momencie jego zrobienia" - powiedziała de Armas w wywiadzie dla "Vanity Fair".

Jedną z niewielu osób, które mogły zobaczyć ekranowe testy de Armas w roli Marilyn była Jamie Lee Curtis. Aktorka jest córką Tony'ego Curtisa, który zagrał z Monroe w "Pół żartem, pół serio". "Opadła mi szczęka. Nie mogłam w to uwierzyć. Ana całkowicie zniknęła, a pojawiła się Marilyn Monroe" - powiedziała "Vanity Fair" Lee Curtis. Obie panie pracowały wcześniej razem na planie filmu "Na noże".

Ana De Armas jako Marilyn Monroe: Czepek imitujący łysinę

"Miałam ogromne szczęście, że dysponowałam dużą ilością czasu na przygotowanie się do tej roli. Zwykle nie mamy takiego luksusu - musimy się spieszyć, realizując projekt, a więc uczymy się na bieżąco. Na temat Marilyn Monroe powstała niezliczona ilość artykułów, nagrań, dokumentów. Starałam się więc dogłębnie przeanalizować wszelkie poświęcone jej materiały, do których zdołałam dotrzeć. Myślę, że efekt naszej pracy jest naprawdę oszałamiający" - wyznała aktorka w rozmowie z portalem "Byrdie".

I zaznaczyła, że wizualna metamorfoza, którą przeszła na potrzeby roli, za kulisami bynajmniej nie wyglądała spektakularnie. "Codziennie musiałam zakładać specjalny czepek imitujący łysinę, gdyż spod tych wspaniałych blond peruk nie mogły wystawać, choćby w minimalnym stopniu, moje ciemne włosy. Charakteryzacja zajmowała trzy i pół godziny każdego dnia" - zdradziła de Armas.

Długie i skomplikowane zabiegi charakteryzatorskie były tak wyczerpujące, że doprowadziły aktorkę do łez. "Pamiętam, że kiedy zobaczyłam te wszystkie czekające na mnie peruki i dowiedziałam się, jak mają wyglądać moje codzienne przygotowania, rozpłakałam się. Byłam po prostu przerażona" - ujawniła Ana de Armas.

Aby upodobnić się do jednej z najsłynniejszych hollywoodzkich ikon, de Armas nie tylko pilnie studiowała biografię Monroe i pracowała nad fizyczną przemianą, ale także doskonaliła akcent oraz szlifowała wokalne umiejętności. Jak wyznała w wywiadzie udzielonym w styczniu "The Sunday Times", musiała włożyć w to mnóstwo wysiłku. "Przez dziewięć miesięcy wytężonej pracy ćwiczyłam z trenerami dialektu i wokalu. To była niezwykle wyczerpująca tortura. Czułam, że mózg mi się usmażył" - wyznała z rozbrajającą szczerością aktorka.

Jak zmarła Marilyn Monroe?

Tragicznej śmierci hollywoodzkiej ikony — Marilyn Monroe — od dziesięcioleci towarzyszą niezliczone teorie spiskowe i plotki, często przyćmiewające jej talent. Od 27 kwietnia w Netfliksie dostępny jest dokument o jej ostatnich tygodniach, dniach i godzinach, zawierającego niepublikowane wcześniej nagrania z rozmów z tymi, którzy znali ją najlepiej.

"Tajemnice Marilyn Monroe. Nieznane nagrania" rzuca nowe światło na luksusowe, ale skomplikowane życie legendy Hollywood, a także na wydarzenia tej pamiętnej nocy.

Marilyn Monroe znaleziono martwą 5 sierpnia 1962 w domu w Brentwood w Los Angeles. Leżała naga na łóżku ze słuchawką telefoniczną w dłoni. Przyczyną zgonu, według protokołu z sekcji zwłok, było przedawkowanie środków nasennych (barbituranów), choć nadal niewyjaśnione są ostatecznie tajemnicze okoliczności jej śmierci, zwłaszcza że aktorka romansowała zarówno z Johnem F. Kennedym, jak i jego bratem, Robertem F. Kennedym i mogła mieć dostęp do tajemnic państwowych.

Hipotezy na temat życia i śmierci mnożą się z każdą rocznicą urodzin Marilyn Monroe. W chwili śmierci miała zaledwie 37 lat, więc gdyby żyła, wciąż miałaby wiele do powiedzenia na temat swojej bujnej kariery. Oprócz filmów pozostały po niej "Fragmenty" - zbiór niepublikowanych wcześniej prywatnych zapisków aktorki, jej przemyśleń, wierszy, listów do kolejnych psychoanalityków, które tworzą niezwykły portret wrażliwej, inteligentnej kobiety - diametralnie różny od tego, jaki dla potrzeb opinii publicznej wykreowały media.

Zobacz też:

Tom Cruise nie chciał kręcić filmu "Top Gun: Maverick". Dlaczego zmienił zdanie?

Jennifer Aniston i Brad Pitt znowu razem? Widziano ich w Paryżu

Meg Ryan wyreżyseruje komedię romantyczną. U jej boku David Duchovny

Więcej newsów o filmach, gwiazdach i programach telewizyjnych, ekskluzywne wywiady i kulisy najgorętszych premier znajdziecie na naszym Facebooku Interia Film.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Blonde (film) | Andrew Dominik

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy