Alec Baldwin uciszał żonę, gdy... rodziła
Hilaria Baldwin wybrała dość niefortunny moment, by opowiedzieć o tym, jak zachował się jej mąż w trakcie porodu jednego z ich sześciorga dzieci. Zamiast bowiem wywołać tą opowieścią uśmiech, tylko wzmocniła niekoniecznie pozytywne uczucia, jakie Alec Baldwin teraz wzbudza w innych.
Alec Baldwin przeżywa traumę po tym, gdy w październiku - podczas próby z rekwizytem - śmiertelnie postrzelił operatorkę Halynę Hutchins. Przy tej okazji wypomina mu się w mediach różne gwałtowne czy też prostackie zachowania z przeszłości. A i sam aktor daje pożywkę mediom, np. nacierając z parasolem na filmującego go dziennikarza (filmik ten stał się w ubiegłym tygodniu viralem).
Właśnie w tym okresie, jego żona postanowiła wyznać na InstaStory, że Alec uciszał ją, gdy w 2015 roku rodziła ich syna Rafaela. "On wówczas rozmawiał przez telefon: 'Sza! Czy możesz ciszej?'" - napisała w poniedziałek, udostępniając nagłówek artykułu o innej kobiecie, której mąż kazał się uciszyć podczas porodu (nagłówek głosił: "Kiedy mój mąż kazał mi się uciszyć podczas porodu, wiedziałam, że nasze małżeństwo się skończyło").
Wydaje się, że tą anegdotą Hilaria próbowała jednak ocieplić wizerunek swojego męża, bo zaraz dodała: "W momencie, gdy to powiedział, zdał sobie sprawę, że zabrzmiał jak osioł i skulił się".
Stwierdziła też, że oszczędzi czytelnikom szczegółów jej własnej reakcji na zachowanie Aleca oraz zaznaczyła, że "to się nigdy więcej nie powtórzyło".
Zobacz również:
Nie żyje legendarny polski aktor i polityk
Ma charakterystyczny, zachrypnięty głos. Polska gwiazda kończy 50 lat
Molestowana seksualnie przez gwiazdora z "pierwszej ligi Hollywood"
Więcej newsów o filmach, gwiazdach i programach telewizyjnych, ekskluzywne wywiady i kulisy najgorętszych premier znajdziecie na naszym Facebooku Interia Film.