"Franz Kafka": Filmowa biografia? Raczej impresja
W jednej z ostatnich scen filmu pada zdanie, że twórczość Franza Kafki pozostaje zamknięta, a on zabrał ze sobą do niej klucz. Tego wytrychu do zbudowania filmowej opowieści o pisarzu, jego fenomenie i roli w kulturze, Agnieszka Holland, jak sama przyznaje, szukała dość długo. Trudno bowiem sobie wyobrazić klasyczną biografię w przypadku tak nietuzinkowego i enigmatycznego twórcy, po którym pozostało zdecydowanie więcej pytań niż odpowiedzi. To byłoby wypaczenie.
Twórczyni "Zielonej granicy" wraz ze scenarzystą Markiem Epsteinem obrali inną drogę, próbując poprzez pozornie chaotyczną narrację, zbliżyć się do stanu umysłu Kafki oraz zrozumieć jego odrębność, alienację. Dlatego od dzieł i tego jak one rezonowały, ważniejszy jest sam proces kreacji. Moment, kiedy pisarz zamyka się w swoim świecie, gdzie czuje się znacznie bezpieczniej niż w rzeczywistości, która go otacza. Dlatego też film Agnieszki Holland kojarzy mi się bardziej z impresją na temat Kafki, próbą nawiązania artystycznego połączenia, niż z opowieścią biograficzną sensu stricto.
Nielinearna narracja łączy w sobie kilka czasowych porządków. Z jednej strony obserwujemy dzieciństwo Franza pod pręgierzem autorytarnego ojca, a zatem czas, gdy kształtowała się wrażliwość i wyobraźnia pisarza. Z drugiej, okres wczesnej dorosłości, kiedy oddał się pasji tworzenia. Począwszy od listów, które nierzadko zastępowały mu fizyczny kontakt z innymi ludźmi, przez opowiadania, powieści aż po niedokończone dzieła. Wreszcie Holland dodaje współczesną perspektywę, pełną klisz związanych z odbiorem Kafki, gdzie w dodatku stał on się chodliwym towarem.
Szybko przekonujemy się, że dzisiejsza Praga stała się kafkowskim miastem, ale niekoniecznie w dobrym tego słowa znaczeniu. Oprócz wszelkich możliwych gadżetów sygnowanych wizerunkiem pisarza, od których mienią się praskie ulice, przekonujemy się że można również zjeść kafkowskiego burgera, przyrządzanego od stu lat według tej samej receptury. A nawet poleżeć nad Wełtawą w miejscu, gdzie lata temu zwykł robić to pisarz.
Mnogość punktów widzenia i przełamanie czwartej ściany
Bardzo ciekawy w filmie jest punkt widzenia, który należy do samego Kafki, a wielokrotnie przeplata fabułę. Od małego impulsu, błysku, jaki odkłada się w umyśle bohatera, po bardziej rozbudowane sekwencje obrazujące jego osobliwe, pełne niepokoju wizje. Jak chociażby w scenie publicznego odczytu opowiadania "Kolonia karna", gdzie wraz z kolejnymi zdaniami, jakie na głos wypowiada Kafka, przenosimy się w sam środek tej pełnej absurdu i ironii brutalnej historii. Widzimy zatem na ekranie oficera, który z dumą prezentuje skomplikowaną maszynę do wykonywania egzekucji oraz jego obojętność wobec ludzkiego cierpienia.
Kafkę poznajemy jednak nie tylko za sprawą obrazu, ale i słów, a jak mówił pisarz, każde z nich niesie za sobą znaczenie. I nie chodzi wcale o toczące się na ekranie dyskusje czy spory, a o przełamanie czwartej ściany, kiedy bohaterowie zwracają się bezpośrednio do widza. Jest wśród nich siostra Kafki Ottla (Katharina Stark), narzeczona Felice (Carol Schuler) oraz przyjaciel Max Brod (Sebastian Schwarz), dzięki któremu zachowała się twórczość pisarza.
Mnogość punktów widzenia, przecinanie się różnych płaszczyzn, niemal "żywa" scenografia oraz zdjęcia autorstwa Tomasza Naumiuka kreują atmosferę pełną osaczenia, niezrozumienia, osobności. Ale i pewien absurd oraz ironię, tak bardzo charakterystyczne dla twórczości Franza Kafki. Powodzenie filmu rozkłada się na wiele czynników, wśród których nie do przecenienia są aktorskie kreacje. Pieniactwo Petera Kurtha w roli Hermanna Kafki, postaci, jaka odegrała kluczową rolę w życiu pisarza, zarówno osobistym jak i literackim. Spokój, łagodność matki bohatera w interpretacji Sandry Korzeniak, tak kontrastująca z dominującym mężczyzną.
Przede wszystkim jednak znakomita kreacja Idana Weissa w tytułowej roli. Nie chodzi nawet o uderzające fizyczne podobieństwo, ale o głębię i subtelność w oddaniu tak skomplikowanej, enigmatycznej postaci, jaką wydawał się być Franz Kafka. Mimo listów, dzienników i wspomnień, co naprawdę kryło się w głowie Kafki, pozostaje tajemnicą. Również do tego zabrał ze sobą klucz.
8/10
Kuba Armata, San Sebastián
"Franz Kafka" (Franz), reż. Agnieszka Holand, Pols,a Czechy, Niemcy, Francja 2025, dystrybutor: Kino Świat, premiera kinowa: 24 października 2025 roku.












