Reklama

"Córka": Kto tu jest tak naprawdę zagubiony? [recenzja]

Olivia Colman w filmie Maggie Gyllenhaal "Córka" /materiały prasowe

Reklama

To zdumiewające, że tak dojrzale transgresyjny, a jednocześnie uciekający od ideologizacji film nakręciła debiutantka. Maggie Gyllenhaal udowodniła już, że jest świetną aktorką. "Córka" dowodzi, że może być nawet lepszą reżyserką. Tym bardziej, że produkcja otrzymała właśnie trzy nominacje do Oscara!

Maggie Gyllenhaal nigdy nie bała się aktorskich wyzwań i kontrowersyjnych ról. Nominacja do Oscara za "Szalone serce", odważne role w prowokacyjnych filmach, jak "Sekretarka", "Frank" czy "Przedszkolanka", serial "Kroniki Times Square", gdzie zagrała prostytutkę i reżyserkę filmów porno, ale też ukochana Batmana w nolanowskim "Mrocznym rycerzu" - Gyllenhall bardzo świadomie wybiera swój repertuar. Teraz debiutuje jako reżyserka i scenarzystka. I jakiż jest to debiut!

Reklama

Film otrzymał właśnie trzy nominacje do Oscara - w kategorii scenariusz adaptowany - dla Maggie Gyllenhaal, w kategorii najlepsza aktorka pierwszoplanowa - dla Olivii Colman i w kategorii najlepsza aktorka drugoplanowa - dla Jessie Buckley.

"Córka": Kim jest Leda?

Kim jest kobieta o intrygującym imieniu Leda (Olivia Colman)? W greckiej mitologii na imię miała tak kochanka Zeusa. Co robi sama na wakacjach na greckiej wyspie? Dlaczego jest nieufna wobec chmary amerykańsko-greckiej rodziny, oblegającej "jej" plażę? Kobieta jest profesorem z Cambridge (nie w Anglii, ale koło Bostonu - jak sama mówi) i tłumaczką, więc wypoczywa otoczona notatkami i książkami. Pojawienie się obok wielodzietnej i głośnej grecko-amerykańskiej rodziny z Queens tylko zakłóca jej wypoczynek.

Leda jest na przemian wredna i urocza. Paranoicznie podejrzliwa i chętnie pomagająca otoczeniu. W bezwzględny i szorstki sposób przepędza, robiącego do niej umizgi właściciela pensjonatu Lyle'a (Ed Harris), by za chwilę wyszeptać mu zmysłowo do ucha frazę po włosku. Jej zainteresowanie przyciąga młoda amerykańska matka Nina (Dakota Johnson), której ciężarna i wyjątkowo wścibska siostra Callie (Dagmara Domińczyk) od początku wykazuje w stosunku do Ledy negatywne emocje. Jednak gdy na plaży gubi się córeczka Niny, to właśnie Leda instynktownie wie, gdzie malucha szukać, stając się tym samym dla rodziny bohaterką. Tyle, że ta bohaterka znajdując dziecko, chowa jednocześnie jej ukochaną laleczkę. Przez następne dni rozhisteryzowana rodzina nie będzie zajmowała się niczym innym, jak szukaniem kluczowej dla całego filmu zabawki.

"Córka": Ciemna strona macierzyństwa

Oparty na książce Eleny Farrante z 2006 roku film Gyllenhaal jest dziełem bardzo dojrzałym i przeznaczonym dla widzów dorosłych. Nie dlatego, że jest tam przemoc (film otwiera scena, idącej z rannym brzuchem w stronę morza Ledy) czy nagość, przed którą przestrzegają moraliści. Ten film jest dla widzów dojrzałych, bo w dojrzały, wielowymiarowy i bardzo odważny sposób dotyka tabu, jakim jest ciemna strona macierzyństwa. Nie chodzi o depresję poporodową, czy tzw. baby blues. To jest opowieść o społecznych oczekiwaniach, by kobieta była zawsze matką, wyjętą z okładek kolorowych magazynów, z landrynkowymi zdjęciami szczęśliwej rodziny z dziećmi.

Nie jest jednocześnie "Córka" żadnym gniewnym feministycznym manifestem przeciwko macierzyństwu. Gyllenhaal nie idzie na łatwiznę. Zadaje bolesne i konfrontacyjne pytania, na które odpowiedzi są złożone. Gyllenhaal mogła pójść w moralizowanie albo zupełną moralną transgresję. Nie robi tego ani w retrospektywnych ujęciach, próbującej pogodzić macierzyństwo z wejściem do świata nauki młodej Ledy (zjawiskowa rola Jessie Buckley), ani w wątkach, gdy Leda jest zbliżającą się do 50-tki, samotną kobietą na wyspie.

Wielka kreacja zdobywczyni Oscara

To kolejna wielka kreacja zdobywczyni Oscara za "Faworytę". Leda w wykonaniu Olivii Colman kipi od nieprzepracowanych traum i skrywanych emocji. Emocji niezamkniętych wcale w wyrzutach sumienia. To również byłoby zbyt proste. Od pierwszego ujęcia budzącej się na "wielkich greckich wakacjach" Ledy, czujemy niepokój jej duszy, ukrytej za rozbrajającym i dziecięcym uśmiechem Colman (znanym choćby z "Ogrodników", ale też tlącym się za przenikliwym spojrzeniem brytyjskiej królowej z "The Crown"). Czy jednak ten niepokój wynika z potrzeby pogodzenia się ze swoimi wyborami, czy może światem, który zbyt łatwo ocenia i piętnuje odstępstwo od społecznej normy? "Dzieci są przytłaczającą odpowiedzialnością" - mówi Leda w stronę celebrującej swoją zaawansowaną ciążę Callie. Słyszy to Nina, zdająca sobie sprawę, że właśnie znalazła bratnią duszę.

Gyllenhaal bardzo dobrze gra symboliką i obrazem. Grecka wyspa jest urokliwa, ale nie wygląda jak miejsce z katalogów turystycznych. Nie przez przypadek kuszące turystów "pocztówkowe" owoce, stojące na stole apartamentu Ledy, od spodu są zgniłe i wypełzają z nich robaki. Śródziemnomorskie wakacje to nie tylko świeża ośmiornica na patelni i ciepłe morze, ale też spadające na głowę wielkie szyszki i insekty na poduszce. Raj nie zawsze jest taki, jak sobie wymarzyliśmy. Wie to dobrze Lyle, melancholijnie portretowany przez Eda Harrisa. Kiedyś amerykański buntownik, który miał kaprys prowadzenia śródziemnomorskiego hotelu, w którym bawił się nawet Leonard Cohen. Dziś z dawnych imprez została mu pomarszczona twarz i samotna egzystencja wśród coraz bardziej roszczeniowych turystów.

Gyllenhaal patrzy na historię, opisaną przez kryjącą się pod pseudonimem Włoszkę Elenę Ferrante, oczami kobiety wychowanej w kulturze anglosaskiej. Ferrante to zaś autorka tzw. neapolitańskiego cyklu [powieści "Genialna przyjaciółka", "Historia nowego nazwiska", "Historia ucieczki" i "Historia zaginionej dziewczynki" - przyp.red.], a więc osoba patrząca na macierzyństwo okiem kogoś wychowanego w matriarchalnej kulturze ikonicznej "la familii" z południa Italii. Tak różne spojrzenia na kobiecość tworzą jeden z najbardziej przenikliwych i wstrząsających obrazów macierzyństwa w kinie, podlany na dodatek umiejętnie rozegranymi chwytami z thrillera. W oryginale ten film ma tytuł "Zagubiona córka", ale zagubionych jest tutaj znacznie więcej osób.

9/10

"Córka", reż. Maggie Gyllenhaal, Wielka Brytania, USA, Izrael, Grecja (2021), dystrybutor: Velvet Spoon, premiera kinowa: 4 marca 2022 roku.

Zobacz również:

"Oczy Tammy Faye": Bezpieczna droga po Oscary [recenzja]

"C'mon C'mon": Pogadajmy [recenzja]

"Miłość, seks & pandemia": Ewangelia według Patryka Vegi [recenzja]

"Psie pazury": Jak Jane Campion wodzi nas za nos [recenzja]

Więcej newsów o filmach, gwiazdach i programach telewizyjnych, ekskluzywne wywiady i kulisy najgorętszych premier znajdziecie na naszym Facebooku Interia Film.

 

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL