Reklama

47. Festiwal Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni

Reklama

"Strzępy": Miłość i Alzheimer [recenzja]

"Odnajdę cię", pełnometrażowy debiut Beaty Dzianowicz, był jednym ze słabszych polskich filmów 2018 roku. Gdy zobaczyłem, że jej najnowsze dzieło znalazło się w konkursie głównym w Gdyni, nie paliłem się do seansu. Mój błąd. "Strzępy" to czołówka 47. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni.

"Odnajdę cię", pełnometrażowy debiut Beaty Dzianowicz, był jednym ze słabszych polskich filmów 2018 roku. Gdy zobaczyłem, że jej najnowsze dzieło znalazło się w konkursie głównym w Gdyni, nie paliłem się do seansu. Mój błąd. "Strzępy" to czołówka  47. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni.
Michał Żurawski i Agnieszka Radzikowska w filmie "Strzępy" /TVP

Adama Pateroka (Michał Żurawski) i jego ojca Gerarda (Grzegorz Przybył) poznajemy na dzień przed wigilią, gdy wedle swojego zwyczaju udają się spędzić noc pod gołym niebem, by obserwować gwiazdy. Od pierwszych minut filmu czuć głęboką więź łączącą obu mężczyzn. Ta zostanie wkrótce wystawiona na próbę. Już następnego dnia Gerard zacznie zachowywać się irracjonalnie. Gdy epizody stają się coraz częstsze, rodzina decyduje się prosić o pomoc specjalistów. Diagnoza jest jednoznaczna: Alzheimer, który już wcześniej występował w rodzinie Pateroków. Gerard, wybitny inżynier i wykładowca uniwersytecki, z oporem przyjmuje pomoc od najbliższych. Jego szybko postępująca choroba zaczyna wpływać także na relacje Adama z żoną Bogną (Agnieszka Radzikowska) i córką Zoją (Pola Król).

Reklama

Dzianowicz skupia się przede wszystkim na rozterkach bohatera Żuławskiego. Nie potrafi on pogodzić się z powolnym odchodzeniem ojca, który każdego dnia coraz mniej jest sobą. Tylko kilka razy reżyserka prezentuje nam perspektywę Gerarda i sposobu, w jaki zaczyna postrzegać rzeczywistość. Chociaż te sceny oddają zagubienie bohatera, wydają się one niepotrzebne.

"Strzępy": Wspaniała rola Grzegorza Przybyła

Najlepiej i najbardziej wstrząsająco wypadają długie chwile, w których Dzianowicz - będąca przecież nagradzaną dokumentalistką - obserwuje codzienność Patoroków i zmiany, jakie w niej zachodzą przez chorobę Gerarda. Przyglądamy się im stopniowo, by nagle przeskoczyć o kilka tygodni w przyszłość. Postępująca przemiana postaci Przybyła jest uderzająca. W pierwszych chwilach są to mniej lub bardziej niepokojące niezręczności. Zaledwie kilka miesięcy później jest to już totalne zagubienie i agresja względem najbliższych. Aktor oddaje te stany bez ani jednej fałszywej nuty. Trudno wyobrazić sobie, by nie otrzymał on nagrody za rolę drugoplanową (mimo bardzo mocnej konkurencji w tym roku).

Reżyserka nie ocenia swoich bohaterów. Jej film opowiada o bezgranicznej miłości, trwającej mimo czynników, które powoli wyniszczają rodzinę. Nie do końca zgadzamy się z kolejnymi decyzjami Adama, a jednak wiemy, dlaczego postępuje w ten sposób. Dzianowicz bardzo dobrze zmienia tonacje. Bawi, gdy Patrokowie pozwalają sobie na rodzinne żarty lub znajdują chwilę humoru w beznadziejnej sytuacji. Przeraża, gdy nieprzypominający dawnego siebie Gerard dostaje ataku szału. Wszystkie te momenty wypadają niezwykle autentycznie i poruszająco - aż do nieco przestrzelonego finału. Gdyby nie on, ocena byłaby wyższa. Mimo to jest to jeden z tych filmów tegorocznej Gdyni, który absolutnie należy obejrzeć.

7/10

"Strzępy", reż. Beata Dzianowicz, Polska 2022

Zobacz też:

Netflix. "Willa miłości": Polacy oszaleli na punkcie tego filmu!

"Purpurowe serca": Polacy pokochali nowy hit Netflixa

Netflix: Przegląd filmów na 2022 rok. Nowy film co tydzień

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Strzępy (film) | Gdynia 2022

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL