Tym żyło Hollywood w 2025 roku. Pożary tragedie i skandale

Gene Hackman i Betsy Arakawa w 1986 roku /Donaldson Collection / Contributor /Getty Images

Kończący się 2025 rok nie należał do najspokojniejszych w przemyśle filmowym. Na początku roku Hollywood mierzyło się z niszczycielskimi pożarami. W ostatnich miesiącach powracał temat cenzury oraz wykorzystania sztucznej inteligencji. Rok zamknęła tragiczna śmierć uwielbianego reżysera Roba Reinera i jego żony.

Gwiazdy straciły dobytek życia w pożarach, które nawiedziły Hollywood

W styczniu 2025 roku Los Angeles mierzyło się z groźnymi pożarami. Nakazano ewakuację 180 tysięcy mieszkańców. Wśród nich znalazły się także osoby związane z przemysłem rozrywkowym. Niektóre straciły dobytek całego życia.

Żywioł dotknął między innymi dzielnicę Pacific Palisades. "Słowa nie są w stanie opisać ogromu zniszczeń, których jesteśmy świadkami i których doświadczamy. Bolejemy z powodu naszych przyjaciół i sąsiadów, którzy również stracili domy w tej tragedii" – napisał w oświadczeniu Billy Crystal. Komik stracił dom, w którym mieszkał ze swoją żoną Janice przez 50 lat.

Reklama

Wśród ewakuowanych znalazł się także Mark Hamill. Odtwórca roli Luke'a Skywalkera w "Gwiezdnych wojnach" nazwał pożar „najstraszniejszym od 1993 roku”. Swoje domy stracili między innymi Mel Gibson, Jeff Bridges, Anthony Hopkins, John Goodman, Mark Hamill, Mandy Moore, Jennifer Grey, Billy Crystal, Julia Louis-Dreyfus, Milo Ventimiglia, John C. Reilly, Cobie Smulders, Eugene Levy, Anna Faris i Kate Beckinsale.

Z powodu pożarów przerwano realizację wielu produkcji, między innymi nowych odcinków "Chirurgów" oraz programu wieczornego Jimmy'ego Kimmela. O dwa dni przesunięto także ogłoszenie nominacji do Oscarów.

Gwiazdy szybko włączyły się do pomocy ofiarom pożarów. Jennifer Garner zapewniła posiłki potrzebującym. Sharon Stone namawiała do darowizn artykułów pierwszej potrzeby dla osób, które straciły swój dobytek. Paris Hilton otworzyła specjalny fundusz na rzecz ofiar żywiołu. Jamie Lee Curtis i jej mąż Christopher Guest przekazali milion dolarów na odbudowę Los Angeles.

Śmierć Gene’a Hackmana i jego żony

Gene Hackman był jednym z najważniejszych i najbardziej uznanych amerykańskich aktorów drugiej połowy XX wieku. Często kreował bohaterów porywczych, starających się przysłonić swe problemy lub niedostatki agresją i brutalnością. Za role we "Francuskim łączniku" i "Bez przebaczenia" otrzymał Oscary. W 2004 roku zakończył karierę aktorską.

26 lutego 2025 roku w dozorca odkrył ciało 95-letniego aktora i jego 63-letniej żony Betsy Arakawy w ich posiadłości. Zaniepokoił się, gdy nie mógł się z nimi skontaktować. Chociaż od razu wykluczono działanie osób trzecich, zdecydowano o wszczęciu śledztwa w sprawie ich śmierci.

W czasie dochodzenia ustalono, że Arakawa zmarła o okolicach 12 lutego, około tygodnia przed swoim mężem. Przyczyną ją śmierci była choroba płuc zwana hantawirusem. To wirus roznoszony przez gryzonie, przede wszystkim szczury i myszy. Na terenie posiadłości znaleziono ich liczne legowiska.

Hackman zmarł z przyczyn naturalnych, związanych ze stanem zdrowia. Aktor zmagał się z poważnymi problemami, w tym chorobami serca i innymi schorzeniami związanymi z wiekiem. Odszedł najpewniej 18 lutego. Z powodu swoich chorób mógł nie być świadomy śmierci swojej żony.

Sydney Sweeney i kontrowersyjna reklama dżinsów

W sierpniu 2025 roku ukazała się reklama marki dżinsów American Eagle, w której wystąpiła aktorka Sydney Sweeney. Krótkie wideo wywołało ogromne kontrowersje za sprawą zawartych w nim haseł. Szczególnie źle odebrano "Sydney Sweeney has great jeans", co w języku angielskim oznacza "ma świetne dżinsy", ale brzmi również jak "ma świetne geny" (great genes). W reklamie padały słowa: "Geny są przekazywane z rodziców na potomstwo, często determinując cechy takie jak kolor włosów, osobowość, a nawet kolor oczu… moje geny są niebieskie". 

Pojawiły się również zarzuty dotyczące promowania określonego, wykluczającego kanonu piękna — blondynki o niebieskich oczach i określonych kształtach. Z drugiej strony, wiele osób stanęło w obronie kampanii. Część komentatorów uznała hasło za niewinny żart językowy i stwierdziła, że cała burza to efekt "cancel culture".

Aktorka przyznała po dłuższym czasie, że była zaskoczona odbiorem reklamy. "Zgodziłam się na udział w kampanii, bo naprawdę lubię te dżinsy i lubię tę markę" – mówiła w rozmowie z serwisem "People". "Nie popieram poglądów, które niektórzy próbowali powiązać z tą reklamą. Wiele osób przypisało mi intencje i etykiety, które po prostu nie są prawdziwe".

"Każdy, kto mnie zna, wie, że zawsze staram się jednoczyć ludzi. Jestem przeciwna nienawiści i podziałom. Do tej pory moją zasadą było, by nie reagować ani na negatywne, ani na pozytywne publikacje, ale ostatnio zdałam sobie sprawę, że moje milczenie w tej sprawie tylko pogłębiło podziały, zamiast je zmniejszyć" – dodała Sweeney. "Mam więc nadzieję, że nowy rok przyniesie większy nacisk na to, co nas łączy, a nie na to, co nas dzieli".

Zawieszenie programu Jimmy’ego Kimmela

18 września stacja ABC zdecydowała o zawieszeniu do odwołania programu wieczornego "Jimmy Kimmel Live!". Przyczyną był jeden z wcześniejszych monologów prezentera, w którym odniósł się on do reakcji prezydenta Donalda Trumpa po zabójstwie prawicowego aktywisty politycznego Charlie’ego Kirka.

Kimmel powiedział wówczas, że gospodarz Białego Domu przeżywa "żałobę jak czterolatek po stracie złotej rybki". Przedstawił klip, w którym spytany o tragedię Trump szybko zmienia temat i zaczyna mówić o budowie nowej sali balowej. Prezenter zasugerował także, że ruch skupiony wokół administracji stara się ugrać polityczny kapitał na zabójstwie aktywisty.

Po jego programie Brendan Carr, szef Federalnej Komisji Łączności (FCC) zasugerował w mediach społecznościowych, że komisja mogłaby rozważyć cofnięcie koncesji lokalnym stacjom ABC, jeśli Kimmel nie zostanie ukarany za swoje słowa. Włodarze Disneya, który jest właścicielem ABC, podjęli decyzję o zawieszeniu programu do odwołania. Stało się to w momencie, w którym trwały przygotowania do nagrania kolejnego odcinka.

Na tę decyzję szybko zareagował Trump. Prezydent Stanów Zjednoczonych liczył, że podobny los spotka innych prezenterów telewizyjnych, za którymi nie przepada. "Gratuluję stacji ABC, że w końcu zrobiła to, co należało zrobić od dawna. Kimmel ma zero talentu i jeszcze gorsze wyniki od [Stephena] Colberta, jeśli to w ogóle możliwe. Zostają Jimmy [Fallon] i Seth [Meyers], dwa przegrywy z rozpowszechniającego fałszywe wiadomości NBC. Ich oglądalność jest straszna. NBC, zrób to!!!"

Kimmela wsparli inni ludzie mediów. Wypowiedział się między innymi Stephen Colbert, którego program zakończy się w maju 2026 roku. Uważa się, że dotycząca go decyzja stacji CBS była pierwszą przegraną mediów podczas wojny z Trumpem. "Dziś wszyscy jesteśmy z Jimmym Kimmelem" – zaczął Colbert. "To zawsze zaczyna się niepozornie. Pamiętacie, jak w pierwszym tygodniu swojej prezydentury [Trump] zmienił nazwę [Zatoki Meksykańskiej] na Zatokę Amerykańską? Jasne, brzmi to niegroźnie, ale autokracie nie można oddać nawet milimetra. Jeśli stacja ABC myśli, że to zadowoli reżim, to jest żałośnie naiwna".

22 września stacja ABC ogłosiła, że Kimmel wróci na antenę. Następnego dnia prezenter odniósł się do zawieszenia w monologu otwierającym. Zaznaczył, że nie śmiał się z tragedii Kirka. Po raz kolejny skrytykował także zachowanie Trumpa i jego chęć zamknięcia ust jego krytykom. Na sam koniec puścił klip z prezydentem, który twierdził, że [Kimmel] ma słabą oglądalność. "Cóż, dziś mam wysoką" – śmiał się. Jego powrót obejrzało na żywo 6,26 miliona widzów – najwięcej w historii jego programu.

Tilly Norwood. Pierwsza aktorka wygenerowana przez sztuczną inteligencję

Na przełomie września i października 2025 roku na językach wszystkich była Tilly Norwood. Śliczna brunetka robiła karierę w social mediach. Podano, że może także pojawić się w filmach. Kontrowersje wywołał fakt, że Norwood została wykreowana przez sztuczną inteligencję. Firma Xicoia reklamowała ją jako pierwszą aktorkę AI.

Na jej prezentację krytycznie zareagowała między innymi amerykańska Gildia Aktorów. Jej przedstawiciele wskazywali, że sztuczny twór nie może otrzymywać głównych ról w produkcjach filmowych. Wydano oświadczenie, w którym stwierdzono, że "kreatywność jest i powinna skupiać się na człowieku". Gildia zwróciła także uwagę, że Norwood bazuje na występach przeanalizowanych przez nią prawdziwych aktorów. Ich praca została wykorzystana bez ich pozwolenia i wynagrodzenia.

Do sytuacji odniosła się także holenderska producentka i komiczka Eline Van der Valden, która stała za kreacją Norwood. "Dla tych, którzy wyrazili złość z powodu stworzenia mojej postaci AI, Tilly Norwood, nie jest ona substytutem człowieka, ale dziełem twórczym — dziełem sztuki" — mówiła dla „Associated Press”. "Aby było jasne, ‘Tilly Norwood’ nie jest aktorem. Postrzegam AI nie jako zastępstwo dla ludzi, lecz jako nowe narzędzie. Tak jak animacja, lalkarstwo czy CGI otworzyły nowe możliwości, nie odbierając niczego grze aktorskiej na żywo, tak AI oferuje kolejny sposób wyobrażania sobie i tworzenia historii. Sama jestem aktorką i nic — z pewnością nie postać AI — nie odbierze rzemiosła ani radości płynącej z ludzkiego aktorstwa".

Tragiczna śmierć Roba i Michele Reinerów. Ich syn usłyszał zarzuty

Rob Reiner był jednym z najbardziej lubianych twórców hollywoodzkich. Zaczynał jako aktor. Za występy w serialu "All in the Family" otrzymał dwie nagrody Emmy. W 1984 roku rozpoczął karierę reżyserską. W czasie dekady nakręcił szereg uwielbianych i cenionych produkcji: "Oto Spinal Tap", "Stań przy mnie", "Narzeczoną dla księcia", "Kiedy Harry poznał Sally", "Misery" i "Ludzi honoru".

Ciała reżysera i jego żony Michele zostały znalezione w godzinach wieczornych w niedzielę 14 grudnia 2025 roku w ich posiadłości w Los Angeles. Ich bliscy zostali zaalarmowani przez masażystkę, która pojawiła się na umówioną wizytę, ale nie mogła skontaktować się z małżeństwem. Na miejscu zjawiła się szybko ich córka Romy wraz ze swoją współlokatorką. To ona odkryła ciało swojego ojca. Jej współlokatorka zadzwoniła po policję i służby ratownicze. Ich przedstawiciele znaleźli na terenie posiadłości ciało Michele Reiner. Powodem śmierci małżeństwa były liczne rany zadane ostrym narzędziem.

Tego samego dnia zatrzymano młodszego syna zamordowanych, 32-letniego Nicka Reinera – początkowo w celu przesłuchania. Jednak kilka godzin później postawiono mu zarzuty zabójstwa rodziców. Sąd cofnął zezwolenie na jego wyjście z aresztu za kaucją. Jeśli 32-latek zostanie uznany za winnego, będzie mu groziło dożywocie bez możliwości zwolnienia warunkowego lub kara śmierci.

Nick Reiner ma za sobą historię uzależnienia od narkotyków. Niektóre serwisy podały, że dzień wcześniej miał pojawić się ze swoimi bliskimi na przyjęciu zorganizowanym przez komika Conana O’Briena. Z powodu zachowania Nicka miało dojść do kłótni między nim i jego ojcem. O sprawie pisał między innymi magazyn "People". Doniesieniom tym zaprzeczył jednak "New York Times".

INTERIA.PL
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL