Ta scena przeszła do historii. Mogła być jeszcze mocniejsza

Kathy Bates w filmie "Misery" /Castle Rock Entertainment / Nelson Entertainment/Collection Christophel /East News

29 listopada 2025 roku minęło 35 lat od premiery "Misery" Roba Reinera. Adaptacja książki Stephana Kinga pod tym samym tytułem przeszła do historii kina dzięki przerażającej kreacji Kathy Bates. W pamięci widzów zapisała się szczególnie scena, w której główna bohaterka robi krzywdę przykutemu do łóżka pisarzowi. Wedle pierwotnych założeń twórców, miała być ona jeszcze mocniejsza.

Paul Sheldon (James Caan) jest pisarzem, który zrobił wielką karierę dzięki serii romansów o Misery Chambers. Zmęczony cyklem autor zaszywa się w górach, gdzie kończy ostatnią książkę, w której uśmierca bohaterkę. Wracając samochodem, ma wypadek. Ratuje go Annie Wilkes (Kathy Bates), mieszkająca samotnie pielęgniarka, która utrzymuje, że jest jego "największą fanką". Kobieta od początku zachowuje się niepokojąco. Gdy czyta maszynopis, wpada w furię. Zmusza rannego Paula, by napisał książkę od nowa. Ranny po wypadku pisarz jest zdany na łaskę psychopatki.

Reklama

"Misery". Stephen King sprzedał prawa do książki za dolara

"Misery" była oparta na książce Stephena Kinga z 1987 roku pod tym samym tytułem. Pisarz przyznał, że fabuła była metaforą jego problemów z zakazanymi substancjami. "’Misery’ to książka o kokainie. Annie Wilkes to kokaina. Była moją największą fanką" – mówił w rozmowie z "Rolling Stone" z 2014 roku. Powieść trafiła w ręce producenta Andrew Scheinmana. Ten zaraz polecił ją Robowi Reinerowi, z którym pracował wcześniej przy "Stań przy mnie", "Narzeczonej dla księcia" i "Kiedy Harry poznał Sally…".

Osoba reżysera okazała się kluczowa w kwestii powstania filmu. King uważał "Misery" za bardzo osobistą historię i początkowo nie chciał zgodzić się na przeniesienie jej na duży ekran. Był jednak pod wielkim wrażeniem sposobu, w jaki Reiner zaadaptował jego nowelę "Stań przy mnie". Zastrzegł, że zgodzi się na film na podstawie "Misery" jedynie w wypadku, gdy reżyser stanie za kamerą lub będzie zaangażowany jako producent.

"King powiedział mi, że ‘Stań przy mnie’ to ulubiona adaptacja jego książki, jaką kiedykolwiek widział. […] Razem [z Scheinmanem] stwierdziliśmy, że [film na podstawie ‘Misery] musi być już w produkcji. Powieść została wydana jakiś czas temu. Okazało się, że tak nie jest. […] Parę osób chciało to zrobić, ale Stephen King się nie zgadzał. […] Skontaktowaliśmy się z nim, a on stwierdził, że jeśli moje nazwisko będzie sygnowało produkcję, to się zgodzi. Obiecaliśmy mu to, a on dał nam prawa do adaptacji za dolara. W sumie zrobiliśmy chyba siedem filmów na podstawie Kinga i za każdą książkę zapłaciliśmy po dolarze" – wspominał Reiner w wywiadzie dla telewizji TMC w 2021 roku.

Napisanie scenariusza powierzono Williamowi Goldmanowi, który miał na swoim koncie "Butcha Cassidy i Sundance Kida", "Maratończyka", "Wszystkich ludzi prezydenta" i "Narzeczoną dla księcia". Opracował on pierwszy draft historii, na którą Reiner i Scheinman nanieśli poprawki. Przez pewien czas pomagał im Warren Beatty, który chciał zagrać Paula Sheldona. "To jego zasługa, że ten scenariusz jest o wiele lepszy" – przyznał Reiner. "Warren był bardzo zatroskany o postać Paula Sheldona. Nie chciał, żeby był on ofiarą. Dla niego to był facet, który walczy o swoje życie" – dodała Kathy Bates podczas promocji filmu. Jednak gdy rozpoczęto przygotowania do zdjęć, Beatty spasował. Był zbyt zajęty postprodukcją swojego "Dicka Tracy’ego".

"Misery". Nikt nie chciał zagrać faceta przykutego do łóżka

Rozpoczęto poszukiwania odtwórców głównych ról. Jak zdradził Goldman w swojej książce "Four Screenplays", po rezygnacji Beatty’ego w sprawie postaci pisarza kontaktowano się z najgłośniejszymi aktorami przełomu lat 80. i 90.: Jackiem Nicholsonem, Robertem de Niro, Alem Pacino, Harrisonem Fordem, Melem Gibsonem, Robertem Redfordem, Dustinem Hoffmanem, Denzelem Washingtonem i Bruce’em Willisem. Wszyscy odmówili.

W końcu zwrócono się do Jamesa Caana, pamiętnego Sonny'ego Corleone z "Ojca Chrzestnego". Ten zgodził się, ponieważ postać bezbronnej mężczyzny, który może tylko reagować na zagrożenie, wydała mu wyzwaniem. Aktor nie przeczytał książki i był zdziwiony, że jego bohater spędzi większość czasu w łóżku. Uważał, że Reiner zrezygnuje z tego rozwiązania w czasie zdjęć. Tak się jednak nie stało. "Jimmy wydawał się najgorszym gościem do tej roli, bo nienawidził siedzieć w miejscu. Uprawiał każdy sport na świecie, nie znosił leżeć w łóżku" – śmiała się Bates w rozmowie z "Vanity Fair" z 2019 roku. Współpraca z Caanem nie była bezproblemowa, ale po premierze Reiner zaznaczył, że nie wyobraża sobie kogokolwiek innego w roli Paula.

Pierwszym wyborem do zagrania Annie były Anjelica Huston i Bette Midler. Obie odmówiły. Goldman zaproponował wtedy Kathy Bates. Urodzona w 1948 roku aktorka miała spory dorobek sceniczny, ale dotychczas pojawiała się na ekranie jedynie w niewielkich rolach. Reiner kojarzył ją z występów teatralnych i chętnie zgodził się na przesłuchanie. "Przyszłam do jego biura, przeczytałam scenę lub dwie i powiedział, że mam tę rolę. Spytałam, czy mogę zadzwonić do mamy" – wspominała aktorka w wywiadzie dla "Vanity Fair". Nie ukrywała, jak bardzo zaskoczyły ją udogodnienia gwiazdy wielkiej produkcji. "Dostałam piękną przyczepę […] wsiadłam do niej i siedziałam 20 minut. Pomyślałam wtedy: ‘cóż, czuję się tutaj strasznie samotnie. Co będę tutaj robiła całkiem sama?'. Kręciłam się więc po planie filmowym, a Rob miał fantastyczną ekipę".

"Misery". James Caan pojawił się na planie skacowany. Potem było mu głupio

Między odtwórcami głównych ról często dochodziło do napięć. Caan nie uznawał prób. Uważał, że najważniejsza jest spontaniczność. Wywodząca się z teatru Bates chciała mieć wszystko zaplanowane w najdrobniejszych szczegółach. W końcu aktorka pożaliła się Reinerowi na swojego ekranowego partnera. Ten poradził jej, by wykorzystała ten gniew w swoim występie.

Caan dostarczał problemów także innym członkom ekipy. Pewnego dnia pojawił się na planie skacowany po całonocnej imprezie. Tego dnia nagrał wszystkie swoje sceny. Nie nadawały się one jednak do niczego z powodu jego stanu. Rainer nie zwrócił mu uwagi. Zamiast tego poinformował go, że taśma z niefortunnego dnia została przypadkowo zniszczona i wszystko trzeba nagrać od początku. Caan odkrył po jakimś czasie, jaki był prawdziwy powód powtórki. Zawstydzony zapłacił za dodatkową realizację z własnej kieszeni.

"Misery". Niesławna scena mogła być jeszcze dosadniejsza

Bates nie cierpiała przemocy, a mocniejsze sceny w "Misery" sprawiały jej ogromną trudność. Czasem przed ich realizacją płakała. Największe problemy miała z niesławnym momentem, w którym Annie łamie Paulowi dopiero co zrośniętą nogą, by na dłużej przykuć go do łóżka. Dla pionu technicznego realizacja była polem do zabawy. Nogi Paula uformowano z giętkiej żelatyny. Wewnątrz nich umieszczono druty, dzięki którym kończyny mogły wyginać się w makabryczny sposób. Gdy Caan zobaczył gotową scenę po raz pierwszy, obrócił się do Reinera i szepnął do niego: "Jesteś chorym gnojem".

Aktor nie czytał książki Kinga i nie wiedział, że scena i tak została złagodzona. W literackim pierwowzorze Annie ucina Paulowi lewą stopę. Goldman zostawił ją w swojej wersji scenariusza. Według niego zaszokowałaby ona publiczność. Reiner obawiał się jednak, że taka doza makabry popadnie w śmieszność. Scenarzysta nie zgadzał się z jego decyzją. Zmienił zdanie dopiero po seansie filmu. Z tego samego powodu zrezygnowano z nakręconej sceny, w której Annie zabija młodego policjanta, przeszukującego jej dom. W kulminacyjnym momencie pielęgniarka przejeżdżała po nim kilka razy kosiarką do trawy. Nawet nieprzepadająca za brutalnością Bates uważała ją za zabawną.

"Misery". Kathy Bates przeprosiła Jamesa Caana za jego nogi

Uroczysta premiera "Misery" odbyła się 29 listopada 1990 roku. Dzień później film wszedł do kin w Stanach Zjednoczonych. W swój weekend otwarcia znalazł się na drugim miejscu w box-offisie, zaraz za "Kevinem samym w domu". Ostatecznie zarobił na całym świecie ponad 61 milionów dolarów.

Recenzje okazały się bardzo dobre. Krytycy chwalili przede wszystkim odtwórców głównych ról. Zachwycony był także Stephen King. "Gdy wyświetliliśmy film większej publiczności, [King] oszalał. Siedział na swoim miejscu i krzyczał: ‘ona ma broń! Ona ma broń!’. Krzyczał do ekranu. Przecież on napisał tę książkę! Wiedział, co się zaraz wydarzy, a skakał w swoim siedzeniu, razem z resztą widowni" – wspominał Reiner. Pisarz przyznał później, że "Misery" jest jedną z ulubionych adaptacji jego twórczości. Natomiast Bates zrobiła na nim takie wrażenie, że napisał z myślą o niej główną bohaterkę książki "Dolores Claiborne". Aktorka zagrała ją później w opartym na niej filmie.

Za swoją rolę Bates otrzymała szereg nagród, w tym Złoty Glob i Oscara. Gdy odbierała złotą statuetkę z rąk Daniela Day-Lewisa, przeprosiła Jamesa Caana za jego nogi. Dodała także, że jest jego największą fanką.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Misery | Rob Reiner | Kathy Bates | Stephen King | James Caan
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL