"Elf 2": oferta, która zrobiła hałas
"Elf" z 2003 roku to film, który co roku wraca jak świąteczna piosenka, której nie da się uniknąć - tylko w tym przypadku nikt specjalnie nie narzeka. Buddy, czyli człowiek wychowany przez elfy na biegunie, trafia do Nowego Jorku i zderza dziecięcą radość z cynizmem dorosłych. Prosta historia, wielkie serce i Will Ferrell w trybie "100 procent energii".
Właśnie dlatego pomysł na "Elf 2" od dawna krążył w powietrzu. A gdy pojawiła się informacja, że aktor mógł dostać prawie 30 mln dolarów, internet zrobił to, co robi najlepiej: zaczął liczyć, marzyć i pytać, jak można zrezygnować z takiej kwoty.
Najbardziej intrygujące jest to, że odmowa nie wyglądała na negocjacyjny teatrzyk w stylu "dajcie więcej". Z relacji wynikało, że Ferrell naprawdę nie chciał wracać, bo uważał, że druga część mogłaby nie dorównać pierwszej i zamiast świątecznego hitu powstałaby odgrzewana porcja żartów.
"Nie mógłbym uczestniczyć w promocji filmu, zachowując uczciwość. Brzmiałoby to mniej więcej tak: 'O nie, film nie jest dobry, ale nie mogłem odrzucić takiej kasy!' Zastanowiłem się więc, czy mógłbym coś takiego powiedzieć. Stwierdziłem, że nie, więc wniosek był jeden - nie mogę zrobić takiego filmu" - wspominał aktor w rozmowe z "The Hollywood Reporter".
Dlaczego Will Ferrell nie chciał zagrać w kontynuacji świątecznego hitu?
- Strach przed słabą kontynuacją - "Elf" ma status świątecznego klasyka. Jeśli druga część byłaby gorsza, ucierpiałaby nie tylko nowa produkcja, ale też wspomnienie pierwszej.
- Wyczerpanie formuły - Buddy działa, bo jest świeżym człowiekiem z bieguna w wielkim mieście. Kontynuacja musiałaby znaleźć równie mocny pomysł, a to trudniejsze niż się wydaje.
- Ten sam reżyser - Ferrell odrzucił propozycję, bo nie mógł dogadać się z reżyserem filmu, Jonem Favreau, który miał kręcić również drugą część.
Ferrell ma w filmografii kontynuacje i powroty do znanych marek, ale nie jest typem aktora, który automatycznie podpisuje wszystko, co jest częścią serii. Czasem wybiera projekty kompletnie inne, czasem znika z wielkich franczyz, a czasem wraca, ale na swoich warunkach.
Fani od lat bawią się w zgadywanie: co mogłoby być fabułą, która dorówna pierwszej części. Buddy jako ojciec? Buddy na biegunie z powrotem? Buddy w innym mieście? Problem w tym, że "Elf" jest historią o zderzeniu dwóch światów. Gdy zderzenie już raz zrobiono perfekcyjnie, trudno zrobić je drugi raz bez wrażenia powtórki.
Zobacz też: Hollywood w żałobie. Gwiazdy wspominają Roberta Duvalla











