"Efekt motyla" to produkcja, która bawi się czasem, konsekwencjami i alternatywnymi wersjami życia. Bohater grany przez Ashtona Kutchera cofa się do kluczowych momentów i próbuje naprawić przeszłość, ale każda poprawka przynosi nową, często gorszą rzeczywistość. Film ma szybkie tempo, mocne zwroty i klimat, w którym nic nie jest pewne.
Elden Henson: niesamowita przemiana w trakcie nagrań do "Efektu motyla"
Elden Henson miał zagrać postać w różnych wariantach życia, a część scen wymagała, by wyglądał na wyraźnie cięższego. Tyle że w kinie takie rzeczy nie dzieją się magicznie między dublem a dublem. Kiedy aktor ma przejść fizyczną zmianę podczas zdjęć, ekipa staje przed prostym problemem logistycznym. Jeśli Henson ma przytyć, to nie da się kręcić scen "sprzed" i "po" w dowolnej kolejności. W praktyce trzeba dopasować plan zdjęciowy do tego, jak szybko organizm aktora zmienia wygląd.
Dla widza to niewidoczne. Na ekranie wszystko płynie, a historia przeskakuje między latami, jakby to było najprostsze na świecie. Na planie jest odwrotnie; to setki decyzji, żeby ciągłość się zgadzała. Gdy w grę wchodzi przybieranie na wadze, plan zdjęciowy zaczyna przypominać kalendarz dietetyka połączony z tabelą logistyczną. Metamorfoza Hensona nie była fanaberią. To miał być czytelny znak dla widza: "jesteśmy w innej wersji świata". I choć "Efekt motyla" lubi mieszać w głowie, takie wizualne kotwice są potrzebne, żeby widz nie odpłynął całkiem.
A to jest właśnie przewrotna magia kina, jedna zmiana w wyglądzie aktora potrafi przewrócić plan produkcji, ale na ekranie ma wyglądać jak oczywisty element świata. Gdy wszystko zagra, publiczność nawet nie zauważy, że gdzieś w tle ktoś musiał przestawiać sceny jak klocki, żeby zdążyć z przybieraniem na wadze.
Elden Henson - ten dobry kumpel
Henson ma filmografię, w której często gra "tego dobrego kumpla" albo postać wspierającą, ale z wyrazistym charakterem. Widzowie lubią go za naturalność i za to, że potrafi zagrać sympatycznie, a jednocześnie wprowadzić do sceny cień smutku czy nerwowości, gdy fabuła robi się cięższa.
W "Efekcie motyla" jego rola jest wymagająca właśnie dlatego, że nie jest jednowymiarowa. Lenny musi się zmieniać razem ze światem, w którym ląduje bohater. A skoro film bawi się konsekwencjami, to przyjaciel bohatera bywa jednym z najbardziej dotkliwych rachunków do zapłacenia.
Zobacz też: Jeden z najlepszych filmów ostatnich lat. Ta historia chwyta za serce









