Trwają prace nad nową adaptacją ponadczasowej powieści Jane Austen. Netfliksowa wersja "Dumy i uprzedzenia" ponownie opowie tę historię, tym razem z perspektywy nowego pokolenia. W moim odczuciu warto dawać kolejnym generacjom przestrzeń do własnej interpretacji klasyki, osadzonej w kontekście współczesnych realiów. Podobne podejście prezentuje scenarzystka nadchodzącego serialu.
"Raz na pokolenie grupa ludzi dostaje szansę, by opowiedzieć tę wspaniałą historię na nowo – i czuję się ogromnie szczęśliwa, że mogę być jej częścią" – powiedziała Dolly Alderton.
W głównych rolach zobaczymy Emmę Corrin jako Elizabeth Bennet, Jacka Lowdena w roli pana Darcy’ego oraz Olivię Colman jako panią Bennet. Zdjęcia do produkcji już ruszyły w Wielkiej Brytanii.
Wśród najbardziej znanych ekranizacji warto wspomnieć serial BBC z 1995 roku z Colinem Firthem i Jennifer Ehle oraz film w reżyserii Joe Wrighta z 2005 roku, w którym wystąpili Keira Knightley i Matthew Macfadyen. Dziś wracam właśnie do tej drugiej wersji, by sprawdzić, czy przetrwała próbę czasu.
"Duma i uprzedzenie": ponadczasowa historia
Dokładnie 25 lipca tego roku minęło 20 lat od premiery "Dumy i uprzedzenia" w reżyserii Joe Wrighta. Co ciekawe, był to jego debiut na dużym ekranie. Wcześniej pracował głównie przy produkcjach telewizyjnych, m.in. miniserialach BBC. W późniejszych latach zachwycił widzów kolejnymi wysoko ocenianymi ekranizacjami literackimi, takimi jak "Pokuta" czy "Anna Karenina".
Akcja filmu z 2005 roku rozgrywa się w XVIII-wiecznej Anglii i skupia się na losach rodziny Bennetów, a w szczególności na drugiej z pięciu córek, Elizabeth Bennet (Keira Knightley), błyskotliwej i niezależnej młodej kobiecie, która nie boi się mówić tego, co myśli.
Rodzina mieszka na angielskiej prowincji, a głównym celem pani Bennet (Brenda Blethyn) jest jak najszybsze i możliwie najkorzystniejsze wydanie córek za mąż. Gdy w sąsiedztwie pojawia się bogaty kawaler, Charles Bingley (Simon Woods), szybko zakochuje się w najstarszej z sióstr, wrażliwej Jane (Rosamund Pike). Towarzyszy mu jego przyjaciel - wyniosły i pozornie chłodny pan Darcy (Matthew Macfadyen).
Początkowo Elizabeth postrzega Darcy’ego jako zadufanego w sobie arystokratę. Ich relacja naznaczona jest wzajemnymi uprzedzeniami, różnicami klasowymi i wpływem otoczenia. Jednak z czasem, w miarę odkrywania prawdy o sobie nawzajem, ich uczucia względem siebie zmieniają się. Elizabeth dostrzega w Darcym także szlachetność, uczciwość i głęboką wrażliwość.

"Duma i uprzedzenie": najpiękniejszy film kostiumowy XXI wieku
Pierwszy raz obejrzałam "Dumę i uprzedzenie" dziesięć lat temu. Miałam wtedy zaledwie siedemnaście lat. Od tamtej pory regularnie wracam do tego filmu i z każdym seansem odbieram go inaczej. Mam wrażenie, że dojrzewam razem z bohaterami. Za każdym razem historia rezonuje ze mną na nowo, w zależności od życiowego doświadczenia czy aktualnych rozterek. Pomijając jednak osobiste refleksje, trudno nie uznać dzieła Joe Wrighta za jeden z najpiękniejszych filmów kostiumowych XXI wieku - jeśli nie najpiękniejszy.
Operator zdjęć Roman Osin z ogromnym sukcesem posłużył się niemal wyłącznie naturalnym światłem, by nadać filmowi realistyczny i malarski charakter. Oglądając "Dumę i uprzedzenie", zwłaszcza w okresie wakacyjnym, można na chwilę przenieść się w czasie i rozkoszować przepięknymi lokacjami oraz kostiumami.
Joe Wright zadbał o autentyczność w najdrobniejszych szczegółach. Dom Bennetów, znany jako Longbourn, to prawdziwa wiejska posiadłość, nieupiększona, nieodrestaurowana, pełna błota, zwierząt i codziennego chaosu. Reżyser celowo unikał wygładzonych wnętrz. Podobnie jest z kostiumami. Stroje rodziny Bennetów, należących do niższej klasy, są miejscami ubłocone, lekko znoszone, pozbawione idealnej bieli. W kontraście do tego mamy majestatyczną rezydencję pana Darcy’ego. Co ciekawe, sceny te zostały nakręcone w Chatsworth House, miejscu, które Jane Austen prawdopodobnie miała na myśli, pisząc o Pemberley. Ta dbałość o detale jest naprawdę imponująca.
Równie przemyślany był casting. Aktorzy zostali dobrani tak, by ich uroda nie wybijała widza z kontekstu epoki. Często w produkcjach kostiumowych aktorzy wyglądają zbyt "współcześnie". W przypadku tego filmu takiego dysonansu nie ma. Zarówno Keira Knightley, jak i Matthew Macfadyen świetnie wpisują się w realia tamtych czasów.
A wszystko to sfotografowane z ogromną finezją. Można zatrzymać film w dowolnym momencie i niemal każdy kadr będzie nadawał się do oprawienia w ramkę. Wiejskie scenerie, surowe wnętrza, pola pokryte mgłą. Każda minuta filmu pozwala nam się rozpłynąć nad estetyką ujęć, zapominając na chwilę, że żyjemy w 2025 roku.

"Duma i uprzedzenie": romans, który pokochały miliony
Kiedyś nie potrafiłam zrozumieć dynamiki relacji Elizabeth Bennet i pana Darcy’ego. Nie pojmowałam, jak bohaterka mogła zakochać się w mężczyźnie, który tak bardzo ją zranił niemiłymi komentarzami na początku znajomości czy ingerencją w związek jej siostry z Bingleyem. Do dziś nie do końca przekonuje mnie ich uczucie. Przecież tak naprawdę nie poznali się zbyt dobrze. Ich rozmowy są krótkie, często napięte, a chwil spędzonych sam na sam jest w filmie zaledwie kilka. A jednak w finale decydują się być razem.
Z czasem przyszła do mnie puenta. Elizabeth, podobnie jak wielu z nas, zbyt szybko oceniła człowieka, nie dopuszczając do siebie myśli, że może się mylić. Darcy był dla niej ucieleśnieniem dumy i wyniosłości. Nie brała pod uwagę, że może być po prostu... człowiekiem – złożonym, nieidealnym, pełnym sprzeczności. On również ją źle ocenił. Swoją wrażliwość przez długi czas ukrywał, aż do pamiętnej sceny w deszczu, gdy, łamiąc konwenanse, wyznaje jej miłość. Choć Elizabeth wówczas go odrzuca, mam wrażenie, że to właśnie wtedy coś się w niej zmienia. Po raz pierwszy zaczyna widzieć jego prawdziwe oblicze.
Pomimo zastrzeżeń do samej konstrukcji fabularnej i nieco romantyzowanego przedstawienia miłości, która może być jedynie złudzeniem, uważam, że "Duma i uprzedzenie" to jeden z najpiękniejszych romansów we współczesnym kinie. Duża w tym zasługa nie tylko scenariusza, ale przede wszystkim wizualnej oprawy, która na stałe zapisała się w historii filmu. Mam na myśli choćby kultową scenę we mgle. Wyznanie miłości o wschodzie słońca. Myślę, że wiele osób marzy o tym, by ktoś kiedyś spojrzał na nich tak, jak pan Darcy patrzył wtedy na Elizabeth. Bajka, ale jakże piękna.

Choć nadchodząca wersja Netfliksa zapowiada się ciekawie i ma potencjał, w moim sercu na zawsze pozostanie dzieło Joe Wrighta. Uwielbiam sposób, w jaki opowiada o kobiecych bohaterkach literackich - z czułością, delikatnością i pełnym zrozumieniem ich emocji. Udowodnił to także w "Pokucie", filmie, który również zajmuje szczególne miejsce w moim sercu. Wright potrafi wydobyć z postaci to, co najbardziej ludzkie i poruszające, umieszczając ich historie w pięknych, nastrojowych sceneriach. Mimo wszystko z przyjemnością obejrzę nową adaptację i trzymam kciuki, by okazała się równie udana.
O cyklu "Czas odświeżyć!"
"Czas odświeżyć!" to nasza podróż w czasie, podczas której dziennikarze Interii sięgają po głośne tytuły pozostawiające trwały ślad w popkulturze. Sprawdzamy, jak hity minionych lat odbierane są w dzisiejszych czasach - co wciąż fascynuje, a co się zestarzało? Śledźcie kolejne teksty i odkrywajcie razem z nami, czy kultowe filmy z przeszłości przetrwały próbę czasu.
Czytaj więcej: Filmowy klasyk zadebiutował 20 lat temu. Zdradziła, jak nakręcono kultową scenę




!["Miłość, która zostaje" [trailer]](https://i.iplsc.com/000MJ7PR9UMKWWUK-C401.webp)





