Reklama

Film "Nie martw się kochanie" od 7 listopada w HBO Max

7 listopada w ofercie HBO Max pojawi się jeden z najbardziej kontrowersyjnych filmów roku - "Nie martw się kochanie" Oliviie Wilde.

7 listopada w ofercie HBO Max pojawi się jeden z najbardziej kontrowersyjnych filmów roku - "Nie martw się kochanie" Oliviie Wilde.
Florence Pugh w filmie "Nie martw się kochanie" /Warner Bros /materiały prasowe

Obraz zadebiutuje w platformie streamingowej niecałe dwa miesiące po kinowej premierze.

Wydarzenia towarzyszące realizacji i premierze obrazu "Nie martw się, kochanie" wzbudzały o wiele więcej emocji niż sam film. Odejście z projektu Shii LaBeoufa, romans na planie między reżyserką Olivią Wilde a Harrym Stylesem, ocenzurowanie zwiastuna produkcji i chłodne stosunki między reżyserką a grającą główną rolę Florence Pugh, wreszcie niepozbawiona personalnych napięć uroczysta premiera obrazu na festiwalu w Wenecji - wszystko to sprawia, że "Nie martw się kochanie" to wzbudzający największe kontrowersje obraz roku.

Reklama

Choć oficjalnym powodem odejścia LaBeoufa miały być inne zobowiązania zawodowe, kilka miesięcy później Wilde zdradziła w jednym z wywiadów, że zmiany castingowe były wynikiem wprowadzonej przez nią polityki "zero dupków".

Olivia Wilde: Polityka "zero dupków"

Rozmawiając z "Variety", reżyserka wyjawiła, że już na wczesnym etapie produkcji zdała sobie sprawę z tego, że LaBeouf nie potrafi dostosować się do jej zasad.

"Mówię to, jako ktoś, kto jest wielkim fanem jego dokonań. Niestety, jego proces twórczy nie sprzyja wymaganemu przeze mnie etosowi pracy. Pod wieloma względami miał bojowe nastawienie, co moim zdaniem nie pomaga w tworzeniu świetnych kreacji" - zdradziła gwiazda.

Wilde podkreśliła, że zwolniła LaBeoufa, by chronić jego ekranową partnerkę Florence Pugh. "Wiedziałam, że poproszę ją o zagranie w bardzo intymnych scenach, a moim priorytetem było zapewnienie jej bezpieczeństwa i wsparcia" - przyznała.

Wkrótce potem na jaw wyszły zarzuty wysunięte pod adresem aktora przez jego byłą dziewczynę, wokalistkę FKA twigs. Oskarżyła ona LaBeoufa o przemoc fizyczną, seksualną i psychiczną. "Gdy dowiedziałam się o tych zarzutach, bardzo mnie to zaniepokoiło. W naszym filmie potrzebowaliśmy całkiem innej energii. Wierzę, że stworzenie bezpiecznego, pełnego zaufania środowiska to najskuteczniejszy sposób na to, by ludzie wykonywali swoją pracę jak najlepiej. Ostatecznie moim obowiązkiem jest ochrona produkcji i obsady. To moja praca" - stwierdziła Wilde.

Wilde zapewniła też, że ma nadzieję na to, iż LaBeouf pokona swoje demony. "Życzę mu zdrowia i tego, by wyewoluował jako człowiek" - skwitowała. 

Shia Laboeuf twierdzi, że sam zrezygnował z roli

Shia Laboeuf twierdzi jednak, że sam zrezygnował z udziału w projekcie Olivii Wilde, ujawniając treść mejlowej korespondencji z reżyserką.

"Oboje znamy powody mojego odejścia. Zrezygnowałem, ponieważ twoi aktorzy i ja nie mogliśmy znaleźć czasu na próby" - Labeouf ujawnił fragment mejla do Wilde (aktor przesłał portalowi Variety screeny mejlowej korespondencji).

Aktor i reżyserka spotkali się 16 sierpnia 2020, by omówić rezygnację Labeoufa z występu w "Nie martw się kochanie".

W odpowiedzi Wilde podziękowała Labeoufowi za "szczerość", wyrażając przy okazji smutek z powodu zaprzepaszczonej szansy na współpracę. "Chcę aby było jasne, jak wiele znaczy dla mnie twoje zaufanie" - podkreśliła Wide w mejlu do aktora.

Kiedy LaBeouf oficjalnie zrezygnował z projektu, zanim producenci filmu dowiedzieli się o zarzutach względem aktora, wysuniętych przez FKA twigs.

Romans na planie między reżyserką i aktorem

Tuż przed premierą filmu "Nie martw się, kochanie" wyszło na jaw, że Florence Pugh była zażenowana romansem jej ekranowego partnera Harry'ego Stylesa z reżyserką produkcji Olivią Wilde. Ta ostatnia w trakcie zdjęć była bowiem wciąż oficjalnie związana z ojcem swoich dzieci - Jasonem Sudeikisem.

Z biegiem czasu zapomniano, że ten związek rodził się w atmosferze skandalu. Para zaczęła romansować podczas prac na planie filmu "Nie martw się, kochanie", który reżyserowała Wilde i zagrała w jednej z ról u boku Stylesa. Aktorka i reżyserka była jednak wówczas oficjalnie związana ze wspomnianym Sudeikisem.

O kulisach tej relacji nie zapomniała jednak najwidoczniej Florence Pugh, która zagrała główną rolę w "Nie martw się, kochanie". Jak podał portal Page Six, nominowana do Oscara gwiazda była zniesmaczona tym, co Wilde i Styles wyczyniali w pracy.

"Mogę wam powiedzieć, że Flo była zdegustowana tym, jak Olivia i Harry obnosili się ze swoim uczuciem na planie. Olivia nadal była partnerką Jasona, gdy po raz pierwszy przespała się z Harrym. Jason nawet kilka razy odwiedził Olivię na planie na samym początku zdjęć - zdradził informator Page Six.

Jednocześnie pojawiły się pogłoski, cze Florence Pugh zarobiła jedną trzecią tego, co jej ekranowy partner Harry Styles (700 000 dolarów i 2.5 mln dolarów). 

Fani aktorki zwrócili z kolei uwagę, że nie odniosła się w żaden sposób do postów w mediach społecznościowych, w których Wilde promowała swój nowy film, często chwaląc rolę swojej największej gwiazdy. Ale mimo iż Pugh przybyła do Wenecji na uroczystą premierę obrazu, zrezygnowała z udziału w konferencji prasowej.

Kilku obserwatorów zwróciło uwagę, że nawet w trakcie aplauzu Florence Pugh nie spojrzała na reżyserkę obrazu, co potwierdza gęstą atmosferę wokół produkcji. 

Harry Styles opluł Chrisa Pine'a?

Kolejną z sensacyjnych informacji, jakie przyniosła premiera filmu na festiwalu w Wenecji, była ta o napluciu przez Harry'ego Stylesa na Chrisa Pine'a. W sieci zaczął krążyć filmik rzekomo pokazujący takie właśnie wydarzenie. Rzecznik tego drugiego aktora twierdzi, że do niczego takiego nie doszło, a plotki na ten temat nazywa "absurdalną historią".

Wideo, które zaczęło krążyć w Internecie tuż po premierze filmu "Nie martw się, kochanie", cieszy się ogromnym zainteresowaniem. Obejrzało je blisko półtora miliona widzów. Widać na nim Chrisa Pine'a siedzącego na widowni, do którego podchodzi Harry Styles. Ten ostatni siadając, wykonuje ruch, który rzeczywiście mógłby wskazywać na oplucie kolegi z planu. Zachowanie Pine'a również mogłoby to sugerować, jednak nagranie w 100 proc. nie potwierdza ani nie zaprzecza takiemu przebiegowi wydarzeń.

"To absurdalna historia. Kompletny wymysł będący efektem dziwnej internetowej iluzji, która jest wyraźnie zwodnicza i pozwala na głupie spekulacje. Żeby wszystko było jasne: Harry Styles nie napluł na Chrisa Pine'a. Obydwu tych mężczyzn łączy szacunek i każde inne sugestie są topornymi próbami stworzenia dramatu, który zwyczajnie nie miał miejsca" - oświadczył rzecznik Pine'a w oświadczeniu przesłanym redakcji portalu Variety.

Powyższą interpretację wydarzeń sugeruje też źródło zbliżone do festiwalu filmowego w Wenecji, na które powołuje się Variety. Według tej relacji, między Pinem i Stylesem nie było w trakcie premiery żadnych napięć, a rzekome oplucie nie było zauważone przez nikogo z obecnych podczas premiery gości.

Gwiazdy w scenie seksu oralnego? Ocenzurowany zwiastun filmu!

Kiedy w internecie pojawił się zwiastun filmu "Nie martw się kochanie" Olivii Wilde, uwagę widzów przykuła scena seksu oralnego między Harrym Stylesem a Florence Pugh. Reżyserka obrazu przyznała, że została zmuszona do wycięcia z zapowiedzi filmu wielu innych erotycznych scen.

Olivia Wilde w rozmowie z agencją Associated Press ujawniła, że przyznająca kategorie wiekowe organizacja MPA (Motion Picture Association), wymusiła na twórcach cenzurę trailera "Nie martw się, kochanie".

"Było sporo rzeczy, które zostały usunięte ze zwiastuna" - przyznała Wilde, dodając, że została w ostatniej chwili zmuszona do ocenzurowania zapowiedzi filmu.

"Nadal żyjemy w bardzo purytańskim społeczeństwie. Myślę, że brak erotyzmu w amerykańskich filmach jest czymś nowym. Jeśli zaś chodzi o [prezentację] kobiecej rozkoszy - nie oglądamy tego za często, chyba że mówimy o kinie queer" - dodała Wilde.

"Chcieliśmy być prowokacyjnie. Ideą filmu jest, by [widz] nie czuł się bezpiecznie" - zakończyła reżyserka.

Już wcześniej, podczas rozmowy z "Harper’s Bazaar", aktorka Florence Pugh skrytykowała osoby, skupiające się tylko na erotycznych scenach. Aktorka odmówiła nawet omawiania ich podczas wywiadu, a zamiast tego uderzyła w krytyków i fanów, którzy ograniczają film do seksu.

"Nie robimy tego po to, żeby ktoś sprowadzał film do scen erotycznych lub oglądania najsłynniejszego mężczyzny na świecie, który daje się zdominować. Nie dlatego jestem w tej branży" - powiedziała aktorka.

"Nie martw się kochanie": Odważny obyczajowo thriller

Alice (Florence Pugh) i Jack (Harry Styles) mają szczęście mieszkać w wyidealizowanej społeczności Victory. Jest to eksperymentalne miasteczko pracownicze dla zatrudnionych przy ściśle tajnym Projekcie Victory oraz ich rodzin. Optymizm społeczny lat 50. XX wieku, uosabiany przez szefa, Franka (Chris Pine) - korporacyjnego wizjonera i trenera motywacyjnego - przenika każdy aspekt codziennego życia w tej zintegrowanej pustynnej utopii. 

Mężczyźni spędzają każdy dzień w siedzibie Projektu Victory, pracując nad "rozwojem nowoczesnych materiałów". Ich żony zaś - w tym elegancka partnerka Franka, Shelley (Gemma Chan) - cieszą się pięknem, luksusami i rozpasaniem swojego osiedla. Życie w nim jest doskonałe, a potrzeby każdego mieszkańca są zaspokajane przez pracodawców. W zamian proszą oni tylko o dyskrecję i niekwestionowane oddanie sprawie Victory. 

Na powierzchni idyllicznego życia pojawiają się jednak pęknięcia, a spod atrakcyjnej fasady wyzierają przebłyski czegoś strasznego. Alice czuje się w obowiązku sprawdzić, czym i dlaczego zajmują się pracownicy Victory. Jak dużo będzie gotowa poświęcić dla ujawnienia tego, co naprawdę dzieje się w tym raju?

Kinowa premiera filmu zaplanowana jest na 23 września.

Zobacz też:

Jane Fonda opowiedziała, jak wygląda jej walka z rakiem

"Historie miłosne" Jerzego Stuha. Nie tylko Katarzyna Figura i Dominika Ostałowska

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Nie martw się kochanie
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy