Chciał być częścią tego filmu
Sześć lat temu, zmarły 1 kwietnia 2025 roku Val Kilmer został obsadzony w roli ojca Fintana, katolickiego księdza i indiańskiego spirytualisty, w filmie "As Deep as the Grave". Jednak gwiazdor, który walczył z rakiem gardła, był zbyt chory, by kiedykolwiek dotrzeć na plan.
"To był aktor, którego chciałem do tej roli" - mówi scenarzysta i reżyser Coerte Voorhees. - "Film został zaprojektowany z myślą o nim. Czerpał z jego indiańskiego dziedzictwa oraz więzi i miłości do Południowego Zachodu. Jednak on przechodził wtedy przez naprawdę ciężki okres i zdrowotnie nie dawał rady".
Choć nie nakręcił ani jednej sceny, Voorheesowi udało się zrealizować wizję Kilmera w obsadzie, wykorzystując najnowocześniejszą sztuczną inteligencję generatywną. Dokonał tego dzięki współpracy ze spadkobiercami zmarłego aktora, przede wszystkim córką Mercedes i synem Jackiem.
"Jego rodzina ciągle powtarzała, jak ważny jest dla nich ten film i że Val naprawdę chciał być jego częścią" - wyznaje Voorhees. - "Uważał, że to ważna historia, w której chciał, żeby jego nazwisko się znalazło. To właśnie to wsparcie dało mi pewność i pozwoliło powiedzieć: 'Dobra, zróbmy to. Choć niektórzy mogą to uznać za kontrowersyjne, Val właśnie tego chciał'".
"As Deep as the Grave": Co wiemy o filmie?
"As Deep as the Grave", wcześniej zatytułowany "Canyon of the Dead", to prawdziwa historia archeologów z Południowego Zachodu, Ann i Earla Morrisów, którzy opisują swoje wykopaliska w Canyon de Chelly w Arizonie, mające na celu odkrycie historii plemienia Navajo.
W filmie w głównych rolach pojawiają się Abigail Lawrie ("Tin Star") i Tom Felton ("Harry Potter"), a w obsadzie znaleźli się również Wes Studi i Abigail Breslin. Wygenerowany przez sztuczną inteligencję Kilmer pojawi się w "znacznej części" filmu. Twórcy wykorzystali zarówno młodsze zdjęcia gwiazdora, wiele z nich zostało udostępnionych przez jego rodzinę, jak i nagrania z ostatnich lat życia artysty, aby pokazać jego postać na różnych etapach życia. W warstwie audio wykorzystano również głos Kilmera, który w późniejszym okresie życia został uszkodzony w wyniku licznych operacji.
"As Deep as the Grave" to niezależny film, który musiał przetrwać przerwy spowodowane pandemią, co wydłużyło okres produkcyjny do sześciu lat. W pewnym momencie filmowcy wycięli sceny z udziałem ojca Fintana ze względu na budżet i ograniczenia czasowe, ale kiedy obejrzeli gotowy materiał, zdali sobie sprawę, że muszą je przywrócić.
"Naprawdę doszliśmy do wniosku, że to zbyt ważny element" - zapewnia Coerte Voorhees. "Normalnie po prostu obsadzilibyśmy aktora na nowo, ale nie możemy sobie na to pozwolić. Nie mamy już pieniędzy. Musieliśmy więc wymyślić innowacyjne sposoby, aby projekt dokończyć. I zdaliśmy sobie sprawę, że technologia nam w tym pomoże.
Filmowcy kontra AI
Wciąż trwa ożywiona debata na temat sztucznej inteligencji, a część środowiska filmowego obawia się między innymi, że technologia doprowadzi do utraty miejsc pracy, a wizerunki aktorów będą wykorzystywane bez ich zgody. Voorhees wie, że jego decyzja może spotkać się z krytyką, ale mają nadzieję, że "As Deep as the Grave" pokaże, jak w etyczny sposób korzystać ze sztucznej inteligencji. Zauważa również, że korzystał z wytycznych SAG, czyli gildii aktorskiej, a także, że wypłacił rodzinie Kilmera stosowną kwotę za jego "udział" w filmie.
W oświadczeniu Mercedes Kilmer oświadczyła, że wspiera film i zauważyła, że jej ojciec był "głęboko uduchowionym człowiekiem", którego urzekła "historia odkryć i oświecenia", osadzona na amerykańskim Południowym Zachodzie, gdzie mieszkał.
"On zawsze z optymizmem patrzył na nowe technologie jako na narzędzie poszerzające możliwości opowiadania historii" - powiedziała Mercedes Kilmer. - "Tego ducha wszyscy szanujemy w tym konkretnym filmie, którego był integralną częścią".
Za życia Kilmer, autor filmów takich jak "The Doors" czy "Batman Forever", współpracował z firmą Sonantic, aby stworzyć głos oparty na sztucznej inteligencji, który wykorzystał w roli Toma "Icemana" Kazansky'ego w filmie "Top Gun: Maverick" z 2022 roku.
Kilmer powiedział wówczas, że jest "wdzięczny" firmie produkcyjnej. "Możliwość usłyszenia swojego głosu, który brzmi autentycznie i znajomo, to wyjątkowy dar" - powiedział wówczas.













