Reklama

Reklama

"Trzecia część nocy": Apokalipsa według Żuławskiego

We wtorek mija dokładnie 60 lat od premiery jednego z najbardziej oryginalnych debiutów w historii polskiego kina - "Trzeciej części nocy" w reżyserii Andrzeja Żuławskiego. Główne role w filmie opartym na wojennych przeżyciach ojca reżysera - pisarza i dyplomaty Mirosława Żuławskiego - zagrali Małgorzata Braunek i Leszek Teleszyński.

Małgorzata Braunek i Leszek Teleszyński w filmie "Trzecia część nocy"

"Wiele faktów zazębiało się w moim życiu: przede wszystkim nienawiść do komunizmu, tego, który łączy się w kłamstwami; także pragnienie, by wszystko zaczęło się na nowo; wystarczy spojrzeć na historię mego kraju" - Żuławski mówił w rozmowie z włoskim krytykiem Sergio Naitzą. "Myślałem, że mój pierwszy film powinien o tym mówić; na swój sposób chciałem oddać sprawiedliwość roli politycznej i moralnej, jaką odgrywali intelektualiści podczas okupacji. W ten sposób narodziła się ‘Trzecia część nocy’" - wyjaśniał reżyser.

Lwów, okupacja i wszy

Akcja "Trzeciej części nocy" rozgrywa się we Lwowie w trakcie II wojny światowej. Żona, matka i syn Michała (Leszek Teleszyński) zostali na jego oczach zamordowani przez Niemców. On ocalał wraz z ojcem przez przypadek. Szuka kontaktu z podziemiem. Uciekając przed Niemcami schronił się w mieszkaniu, w którym przyjął na świat dziecko rodzącej kobiety (Małgorzata Braunek). Jej mąż, ciężko ranny, został aresztowany. Michał troszczy się o Martę i dziecko. Podejmuje pracę jako karmiciel wszy w Instytucie Weigla. Marta jest tak podobna do nieżyjącej żony, że czasami nie potrafi jej odróżnić. Uzyskuje zgodę dowództwa na odbicie męża Marty, lecz wszyscy jego towarzysze z organizacji wpadają w ręce Niemców. Sam dociera do separatki w szpitalu, tam jednak dosięga go kula żandarma.

Reklama

Tłem wydarzeń przedstawionych w "Trzeciej części nocy" jest lwowski Instytut Weigla, w którym opracowano nietypową metodę produkcji szczepionki przeciw tyfusowi plamistemu. Były one preparowane z jelit zakażonych wszy, które musiały być wcześniej karmione ludzką krwią. Ojciec Andrzeja Żuławskiego w trakcie II wojny światowej był jednym z "karmicieli" w Instytucie Weigla.

"Przez długie lata żyłem pod wrażeniem tego, co Hitchock nazywa MacGuffin. Chodzi o to, że film udany, interesujący, nie może się obyć bez MacGuffina (...). MacGuffinem w filmie ‘Trzecia część nocy’ są wszy" - Żuławski mówił w rozmowie-rzece z Piotrem Kletowskim i Piotrem Mareckim.

"Trzecia część nocy" była filmem przeciw władzy

"Na tle ówczesnej polskiej kinematografii [film Żuławskiego] szokował oryginalną strukturą narracji, barokowym przepychem inscenizacji, odważnym łączeniem brutalnego naturalizmu z wizjonerstwem"- czytamy na stronach Internetowej Bazy Filmu Polskiego. Sam Żuławski dodawał: "Bałem się, że wyjdzie film literacki, niesłychanie nieprawdziwy, papierowy. Ogromnie pracowaliśmy ja i przede wszystkim aktorzy - by wpompować w to wszystko 'żywą krew', która niejednokrotnie kierowała potem scenę w inną stronę niż pierwotnie myślałem".

Nie wszystkim spodobała się realizacyjna brawura Żuławskiego. Reżyser spotkał się też z krytyką ze strony władzy.

"Wajda powiedział, że zrobiłem błąd konstrukcyjny, nie do przyjęcia, że należy wszystko przemontować. Opowiadać od Adama, wyeliminować retrospekcje. Byłem przybity i zaskoczony. Od tego czasu stosunki z Andrzejem zaczęły chłodnąć. Uważam, że się nie pomyliłem. Zrobiłem jedyny wówczas polski film mówiący o intelektualistach, o ich poczuciu odpowiedzialności, ze ślepym dowódcą podziemnej komórki AK, który nie widział i nie wiedział, co go czeka. Był on jednym z wielu symboli, jakie Polacy doskonale rozumieli. Ludzie chodzili na film, płakali, bo może po raz pierwszy opowiedziano im prawdę. Kiedy komuniści to wyczuli, pozostawili w obiegu jedynie sześć kopii filmu, a i te były wyświetlane przez krótki czas. Pamiętam ataki prasy. Oskarżano mnie o wszystko, o to, że jestem proniemiecki, że zrobiłem obraz, w którym partia komunistyczna nie wygrała wojny, że sfałszowałem Historię. ‘Trzecia część nocy’ była filmem przeciw władzy" - wyjaśniał Żuławski.

"Latarnia w martwym i monotonnym krajobrazie"

"Film ten różni się prawdopodobnie od wielu filmów naszej rodzimej produkcji, które ostatnio oglądamy. Nie bardzo potrafię sprecyzować dlaczego, patrząc na ekran czuję i widzę to jednak wyraźnie. Realizując 'Trzecią część nocy' byłem bezwzględny wobec siebie samego. Pytania, które stawiałem w tym filmie, były kierowane nie tylko do widza; przede wszystkim chciałem je zadać sobie samemu. Film zrodził się z morza moich wątpliwości: po pierwsze - co do sztuki filmowej w ogólności, po drugie - co do filmu wojennego, a po trzecie - co do mojej własnej biografii. W gruncie rzeczy opowiada on o momencie, w którym przyszedłem na świat. Interesowało mnie więc niezmiernie, jak ja bym się zachował na miejscu mego ojca, czy też bohatera filmu w tak bardzo okrutnej sytuacji, którą mogę sobie wyobrazić, ale której oczywiście nie pamiętam" - przyznawał reżyser Andrzej Żuławski.

"Jeśli ten film można do czegoś porównać, to tylko do nagle zapalonej olbrzymiej latarni w martwym i monotonnym krajobrazie" - Aleksander Ledóchowski pisał po premierze "Trzeciej części nocy". Tytuł film zaczerpnięty został z Apokalipsy św. Jana: "I pozdychała w morzu trzecia część rzeczy stworzonych, które miały duszę i trzecia część okrętów zginęła (...). Potem zatrąbił czwarty anioł, a uderzona jest trzecia część słońca i trzecia część księżyca, i trzecia część gwiazd, tak iż się trzecia ich część zaćmiła, i trzecia część dnia nie świeciła, także i nocy" (Ap 8.9, 8.12).

"To był wstrząs"

Operator Andrzej J. Jaroszewicz, późniejszy stały współpracownik Żuławskiego, przyznał, że seans "Trzeciej części nocy" w "małym obskurnym kinie we Wrocławiu" był dla niego artystycznym objawieniem.

"To był wstrząs, bo zobaczyłem film naprawdę ważny, film, z którego nikt nie może wyjść obojętny. To głęboka opowieść moralna opowiadana obrazami, które siłą i pasją przewyższały wszystko, co dotychczas zobaczyłem, a styl, w którym strona wizualna jest rzeczywiście integralną częścią dzieła, a nie tylko ozdobnikiem, były czymś tak wyjątkowym, że film oglądałem kilka razy. I oczywiście marzyłem, żeby z tym reżyserem kiedyś pracować" - mówił Jaroszewicz (operatorem "Trzeciej części nocy" był Witold Sobociński).

Krytyk Aleksander Ledóchowski zwrócił zaś uwagę, że w "Trzeciej części nocy" Żuławskiemu udało się pokazać "pierwszy pełny wizerunek kobiety w naszym filmie". "Złożoność jej natury i racje jako kochanki, żony i matki. I jako oso­by, która swoją obecnością narzuca mądry i aktywizujący ład, która po­czynaniom ludzkim nadaje uwa­runkowaną celowość" - krytyk doceniał konstrukcję bohaterki Małgorzaty Braunek, która w trakcie pracy nad filmem była w związku z reżyserem Andrzejem Żuławskim.

"Praca z nim, to wieczne odkrywanie rzeczy nowych" - mówiła aktorka. "Myślę, że podwójna rola w ‘Trzeciej części nocy’ sprawiła, że zmieniła mi się osobowość, że ta rola przyczyniła się do mojego rozwoju twórczego. Kiedy aktor otrzymuje tak skomplikowaną rolę, tak intensywną emocjonalnie i psychologicznie bogatą, pojmuje, że w następnych filmach będzie mógł dać z siebie więcej".

Andrzej Żuławski otrzymał za "Trzecią część nocy" Nagrodę im. Andrzeja Munka. Reżysera nagrodzono także w Koszalinie na Międzynarodowych Spotkaniach Filmowych "Młodzież na ekranie" ("za oryginalne podjęcie tematyki wojennej i sugestywną ekspresję wizualną").

Zobacz również:

Największe polskie filmowe skandale i wpadki 2021 roku

Skandale w świecie kina w 2021 roku

Najlepsze aktorki 2021

Najlepsi aktorzy 2021 roku

Więcej newsów o filmach, gwiazdach i programach telewizyjnych, ekskluzywne wywiady i kulisy najgorętszych premier znajdziecie na naszym Facebooku Interia Film.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje