Reklama

Reklama

"Top Gun Maverick": Recenzja od samego Tarantino

Quentin Tarantino podkreślił, że zwykle nie wypowiada się na temat aktualnych filmów, jednak dla superprodukcji z Tomem Cruisem "Top Gun Maverick", zrobi wyjątek.

Quentin Tarantino był ostatnio gościem podcastu "ReelBlend" wraz ze współautorem "Pulp Fiction", Rogerem Avarym. Reżyser w rozmowie podkreślił, że nie wypowiada się na temat nowych filmów, bo wtedy jest "zmuszony mówić tylko dobre rzeczy", jednocześnie zauważył, że nie chce w nikogo uderzać. 

"W tym przypadku zrobię wyjątek. Uwielbiam "Top Gun Maverick". Myślę, że film był fantastyczny. Widziałem go w kinach. On i "West Side Story" Spielberga zapewniły prawdziwy kinowy spektakl, takiego rodzaju, o którym myślałem, że już nie zobaczę. To było wspaniałe" - wyznał Quentin Tarantino.

Reklama

Później słynny reżyser podkreślił, jak bardzo uwielbia kino Tony'ego Scotta (reżyser pierwszej części "Top Gun"). 

"Reżyser (Joseph Kosinski) wykonał świetną robotę. Szacunek i miłość do Tony'ego były w każdym ujęciu. To było widoczne w prawie każdej decyzji. To było świadome, ale w taki naprawdę fajny sposób, pełen szacunku. Myślę też, że to było w każdej decyzji podjętej przez Toma Cruise'a. To najbliższe nam zobaczenie jeszcze jednego filmu Tony'ego Scotta, a to był cholernie wspaniały film" -  stwierdził Tarantino. 

"Top Gun Maverick": Wielku Sukces Toma Criuse'a

"Top Gun Maverick" to dopiero druga produkcja od początku pandemii koronawirusa, która zarobiła ponad miliard dolarów. Do elitarnego grona należy także "Spider-Man: Bez drogi do domu". Jest to tym bardziej imponujące, że film z Tomem Cruise'em nie był wyświetlany w kinach w Chinach i Rosji.

"Top Gun Maverick" to także największy sukces w karierze Toma Cruise'a. Dotychczas najbardziej kasową produkcją aktora był "Mission: Impossible - Fallout", który zarobił 791,1 milionów dolarów.

Według wytwórni Paramount, ponad 16 procent widowni sequela "Top Gun" widziało film więcej niż raz, a cztery procent obejrzało go cztery razy lub więcej!

"Top Gun Maverick": Najlepiej oceniany film w karierze Toma Cruise'a

"Czekałem ze zrobieniem sequela, aż pojawi się historia warta kontynuacji, a technologia tak się rozwinie, że będzie można realniej przedstawić to, czego doświadcza pilot myśliwca" - Tom Cruise mówił w materiale promującym film "Tom Gun Maverick".

"Top Gun:Maverick" w końcu trafił do kin po dwóch latach zawieszenia z powodu pandemii i spotkał się z ogromnym entuzjazmem, zarówno ze strony widzów, jak i krytyków. Według serwisu Rotten Tomatoes film jest najlepiej ocenianą produkcją w płodnej karierze Toma Cruise'a, zaraz obok najnowszej części serii "Mission: Impossible".

Kontynuacja hitu z 1986 roku bez wątpienia sprostała oczekiwaniom fanów i samych twórców. Jak ujawnił tymczasem reżyser produkcji Joseph Kosinski, początkowo niewiele wskazywało na to, że film powstanie, bo nie chciał tego Tom Cruise. "Miałem pół godziny, żeby go przekonać" - wspomina filmowiec.

Tom Cruise nie chciał zagrać w filmie "Top Gun Maverick"

"Gdy tylko przeczytałem scenariusz, w głowie pojawiło mi się kilka pomysłów. Przedstawiłem je producentowi Jerry’emu Bruckheimerowi, któremu przypadły one do gustu. Wtedy polecił mi przekazać wszystko bezpośrednio Tomowi. Więc polecieliśmy do Paryża, gdzie Tom kręcił kolejną część 'Mission: Impossible'. Mieliśmy około pół godziny, bo tyle miał czasu między zdjęciami. Kiedy tam dotarłem, ku mojemu zdumieniu odkryłem, że Tom wcale nie chce kręcić kontynuacji 'Top Gun'. To jeden z tych okropnie stresujących momentów w karierze reżysera, kiedy musisz błyskawicznie przekonać gwiazdę do występu w produkcji, bo mocno w nią wierzysz. Musiałem wytłumaczyć Tomowi, dlaczego ten film powinien powstać. Miałem pół godziny, żeby go przekonać" - wspomina Kosinski.

Argumentacja reżysera najwyraźniej trafiła do Cruise’a. Spotkanie, choć krótkie, okazało się bardzo owocne. "Pod koniec mojej wizyty Tom podniósł słuchawkę, zadzwonił do szefa wytwórni Paramount Pictures i powiedział krótko: Robimy kolejnego 'Top Guna'. W tym momencie zobaczyłem potęgę prawdziwej gwiazdy filmowej. Muszę przyznać, że zrobiło to na mnie ogromne wrażenie" - ujawnił Kosinski.

Twórca filmów "Niepamięć" i "Tylko dla odważnych" zdradził też, że tytuł kontynuacji "Top Guna" nie jest przypadkowy. Stanowi on element filozofii stojącej za tym obrazem. "Chciałem, żeby to była opowieść o ludziach. Postaci są tu najważniejsze. Myślę, że nasz tytuł to wyraża - bo to nie jest "Top Gun 2", tylko film o Mavericku" - dodał reżyser.

Tom Cruise przed laty wspominał, że nie chciał szybko kręcić sequela "Top Gun", bo przestraszył się tego, jak ludzie odebrali ten film. W 1990 roku w wywiadzie dla "Playboya" wyznał, że przyczyną jego obiekcji był propagandowy wydźwięk obrazu, który wychwalał możliwości militarne amerykańskiej armii oraz cnoty głównego bohatera przedstawianego jako archetyp idealnego żołnierza. "Wiele dzieciaków pokochało ten film. Chciałbym jednak, żeby widzowie mieli świadomość, że wojna tak nie wygląda. 'Top Gun' to swego rodzaju atrakcja w parku rozrywki. Dlatego nie robiliśmy kolejnych części. To byłoby zwyczajnie nieodpowiedzialne" - tłumaczył wówczas Cruise.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Top Gun Maverick | Tom Cruise | Tarantino Quentin

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL