Reklama

Reklama

Tomasz Wasilewski: Premiera filmu "Głupcy" na festiwalu w Karlowych Warach

"Nigdy nie miałem zamiaru nikogo szokować. Chciałem tylko opowiedzieć historię najtrudniejszej miłości ze wszystkich" - mówi w rozmowie z magazynem "Variety" polski reżyser Tomasz Wasilewski. Jego najnowszy film "Głupcy" ma premierę podczas trwającego Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Karlowych Warach.

"Nigdy nie miałem zamiaru nikogo szokować. Chciałem tylko opowiedzieć historię najtrudniejszej miłości ze wszystkich" - mówi w rozmowie z magazynem "Variety" polski reżyser Tomasz Wasilewski. Jego najnowszy film "Głupcy" ma premierę podczas trwającego Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Karlowych Warach.
Tomasz Wasilewski ze Srebrnym Niedźwiedziem za scenariusz do filmu "Zjednoczone stany miłości" (2016) /Matthias Nareyek/WireImage /Getty Images

"Głupcy": Nowy film Tomasz Wasilewskiego

Bohaterowie filmu "Głupcy" to niekonwencjonalna para - Marlena ma 62 lata (Dorota Kolak), Tomasz (Łukasz Simlat) jest o dwie dekady młodszy, które wiedzie ustabilizowane życie w nadmorskiej miejscowości. Ich związek przeżywa wstrząs, gdy Marlena postanawia zaopiekować się chorym synem, ale już od początku staje się jasne, że zwyczajność tej relacji jest tylko pozorna. Marlena i Tomasz funkcjonują w odkształconym, odrealnionym, momentami wręcz surrealnym świecie.

Reklama

Oprócz Łukasza Simlata i Doroty Kolak na ekranie zobaczymy także: Katarzynę Herman, Martę Nieradkiewicz i Tomasza Tyndyka.

To pierwszy film po sześciu latach przerwy i czwarty w karierze Tomasza Wasilewskiego, po świetnie przyjętych obrazach "Zjednoczone stany miłości" (2016, m.in. Srebrny Niedźwiedź za scenariusz na Berlinale i nagroda za reżyserię na festiwalu w Gdyni), "Płynące wieżowce" (2013, m.in. Nagroda Główna konkursu "East of the West" w Karlowych Warach) i "W sypialni" (2012, m.in. Nagroda Główna na festiwalu w Paryżu).

Najnowsza produkcja polskiego twórcy - "Głupcy" ma światową premierę na trwającym właśnie festiwalu w Karlowych Warach.

"Nigdy nie miałem zamiaru nikogo szokować. Chciałem tylko opowiedzieć historię najtrudniejszej miłości ze wszystkich" - opowiada "Variety" polski reżyser o filmie, w którym dorosłych bohaterów w kazirodczym związku zagrali Dorota Kolak i Łukasz Simlat.

"Zastanawiałem się, co by się stało, gdyby ktoś bliski przyszedł do mnie teraz, mówiąc, że jest w podobnym związku. Myślę, i mogę się tylko domyślać, że w tym momencie mojego życia nie byłoby z tym problemu" - wyjaśnia Wasilewski, który wyznał, że podczas pracy nad scenariuszem spotkał się z kilkoma ekspertami analizującymi temat kazirodztwa.

"Tacy ludzie są całkowicie wykluczeni przez innych"

"Ważne dla mnie jest, aby podkreślić, że ten związek nie ma nic wspólnego z przemocą ani nadużyciami. Zawsze myślałem o nich [bohaterach filmu - red.] jak o małżeństwie, a nie matce i synu. Widziałem dwoje ludzi, którzy zakochali się w sobie w niesamowicie trudnych okolicznościach. Poruszyła mnie myśl, że tacy ludzie są całkowicie wykluczeni przez innych. Ale jeśli nikogo nie krzywdzą, jakie mamy prawo, by zniszczyć ich życie?" - dodaje reżyser, który zawsze interesował się miłością, której świat nie rozumie lub na którą nie pozwala.

"Ten scenariusz zmusił mnie do zrewidowania odpowiedzi na pytania, które do tej pory były dla mnie proste. Zmusił mnie to do otwarcia głowy i serca" - mówi Dorota Kolak, dodając, że do przyjęcia roli przekonała ją producentka wykonawcza filmu Ewa Puszczyńska, stojąca za oscarową "Idą" i nominowaną do Oscara "Zimną wojną".

"Zdałam sobie sprawę, że życie jest czasami tak niewyobrażalnie skomplikowane i że filmy są też po to, aby spojrzeć na siebie i nie osądzać. Okrutne jest marginalizowanie innych tylko dlatego, że dokonali wyborów innych niż te, które są powszechnie akceptowane" - stwierdziła Kolak.

"Żadna miłość, nawet miłość macierzyńska, nigdy nie jest prosta ani łatwa. A relacja z dorosłymi dziećmi jest zawsze bardziej skomplikowana niż miłość do dziecka. Jestem mamą dorosłej córki i nasze relacje bywały burzliwe" - dodała.

Seksualność "łatwiejsza do strawienia"

W filmie "Głupcy" jest scena erotyczna pomiędzy głównymi bohaterami, która może - zdaniem reżysera - okazać się dość kontrowersyjna.

"Chciałem pokazać kobietę po sześćdziesiątce. Słyszałem głosy, że oni powinni być młodsi, że to sprawi, że ich seksualność będzie nieco 'łatwiejsza do strawienia', ale nie chciałem opowiadać historii o początku miłości, bardziej interesował mnie jej koniec" - wyjaśnia Tomasz Wasilewski.

"Tomek pomaga mi przezwyciężyć lęki, niepewność i wstyd. Wpycha mnie w zupełnie nieznane przestrzenie" - powiedziała Kolak, dodając, że ma "całkowite zaufanie" do reżysera.

Wasilewski nigdy nie zamierzał ukrywać kontrowersyjnego tematu filmu, chciał aby widzowie poznali bohaterów. Kiedy Marlena postanawia przywieźć do domu drugiego syna, cierpiącego na wyniszczającą chorobę, rzeczywistość, którą starannie skonstruowała dla siebie i Tomasza, zaczyna się rozpadać.

"W pewnym momencie znów zaczyna myśleć o Tomaszu jak o swoim synu. Co dla niego jest po prostu przerażające" - mówi reżyser.

Tworząc specjalne miejsce dla swoich bohaterów - gdzieś na końcu świata, gdzie jest wzburzone morze - Wasilewski chciał pokazać ich izolację. "Mam nadzieję, że teraz, po pandemii, publiczność zrozumie to nieco lepiej".

Film "Głupcy" trafi na ekrany polskich kin 12 sierpnia 2022 roku.

Zobacz też:

Polscy sportowcy na ekranie. Jednorazowa przygoda czy aktorska kariera?

Defekt czy atut? Oto najpiękniejsze gwiazdy, które mają... piegi!

Quentin Tarantino znów został ojcem! Syn czy córka?

Więcej newsów o filmach, gwiazdach i programach telewizyjnych, ekskluzywne wywiady i kulisy najgorętszych premier znajdziecie na naszym Facebooku Interia Film.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Tomasz Wasilewski | Głupcy (2022)

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL